Nagrody Grammy zostały rozdane! - to wiadomość, która natychmiast elektryzuje świat komercyjnej muzyki. Niesamowite show wielu gwiazd występujących podczas gali rozdawania tych prestiżowych nagród, nazwiska największych i najpopularniejszych, czekających na ogłoszenie wyniku z dreszczykiem emocji i nadzieją, że właśnie oni zwyciężą. W końcu szereg kategorii budzących mniejsze emocje... i nagle wiadomość, że polski jazzman, Włodek Pawlik wygrywa!

REKLAMA
Nie zaskakuje mnie zupełnie, że płyta Włodka Pawlika została doceniona i nagrodzona Grammy, co nie oznacza, że nie skaczę wysoko z radości, niezmiernie się ciesząc, że się udało! Dla wyjaśnienia, chodzi o płytę "Night In Calisia", nagraną przez Włodka Pawlika z Randy Breckerem i kaliskimi filharmonikami, którymi dyryguje Adam Klocek.
logo
Przemysł rozrywkowy rządzi się swoimi prawami i nie zamierzam się odnosić do tego, jakie nakłady finansowe są potrzebne, by znaleźć się w gronie nominowanych.
Jazz traktuję po amerykańsku, jako nierozerwalną część tej rozrywki.
I przestają patrzeć na niego z tej perspektywy, gdy widzę i slyszę, że potrafi być marginalizowany w kraju, gdzie się narodził.
Mówi o tym wielu znanych muzyków, którzy przyjechali stamtąd do Polski, aby nie tylko grać koncerty, ale pozostać tutaj na dłużej.
Mam świadomość, skąd pochodzi jazz, jednak nie można żyć jedynie przeszłością. Proszę zauważyć, jak wiele jego odmian istnieje we współczesnym świecie. Proszę zacząć postrzegać muzykę improwizowaną o wiele szerzej.
Przecież improwizowanie już dawno wykroczyło poza ramy jednego gatunku. Nie można nie zauważać, że nadaje zupełnie nowe znaczenie muzyce, dając z jednej strony niesamowite możliwości rozwoju wyobraźni - co można wręcz potraktować jako misję - z drugiej, stanowiąc w dalszym ciagu znakomitą rozrywkę.
Biorąc także pod uwagę, że polski jazz nie po raz pierwszy został doceniony, nie ma się czemu dziwić. Jedynie bić brawo i doceniać jego sukces.
logo
fot: Press Media
Właśnie, czy nagroda Grammy dla Włodka Pawlika może w ogóle stanowić docenienie polskiego jazzu?
Zawsze traktuję indywidualnie wszelakie działania artystyczne. Oczywiście, doszukuję się inspiracji, ale jeśli odnajdę w nich polskość, podążam dalej i staram zrozumieć osobistą wypowiedź artysty. To osobowość decyduje zapewne o charakterze utworu, a wewnętrzna potrzeba o nasyceniu emocjonalnym improwizacji. Nawet, gdy mamy do czynienia z pracą zbiorową, poszczególne fascynacje muzyków nakładają się na siebie, doprowadzając do zadziwiającego collagu. W tym różnorodność, wyjątkowość, mądrość. Tak, mądrość, biorąc pod uwagę, o czym i w jaki sposób ktoś mówi językiem muzyki.
Nagroda Grammy należy się Włodkowi Pawlikowi. Może stanowić kolejne w historii otwarcie na polską muzykę, czy nawet na nasz rynek muzyczny, jednak zasadniczo jest potwierdzeniem jego umiejętności i oryginalności , a nie dokonań całej naszej sceny jazzowej.
Już wspomniałem o znaczeniu muzyki improwizowanej, zaznaczyłem kolejne, a nie pierwsze docenienie jazzmanów z Polski. Bo mieliśmy i mamy wielu, naprawdę wielu znakomitych kompozytorów, instrumentalistów, wokalistów. Ta nagroda po raz kolejny daje szanse na większe sukcesy, czego życzę każdemu!
Pewnie ktoś powie: gdyby nie Randy Brecker nie byłoby tej nagrody...
Genialna trąbka Randy Breckera przeważa w wielu miejscach, podkreśla nastrój swoją melodyką, w kórej tyle liryzmu, tyle liryzmu... Słuchając, odczuwasz go całym sobą, przenika cię głeboko i zostaje w tobie na długo, jakby stanowił po prostu element krajobrazu, który obserwujesz z okna swojego mieszkania. Dotychczas wcale się nie zastanawiałeś nad jego pięknem.
A tu proszę, ktoś ci go opowiedział, abyś jeszcze bardziej mógł docenić, czym jest owa zwyczajność, która tak cieszy twoje oczy i pozwala czuć niesamowity spokój za każdym razem. Do tego kaliska orkiestra, malująca szerokie pejzaże, byś mógł zobaczyć i usłyszeć widoki z oddali, tak samo przecież znajome...
Ta muzyka pochodzi z Polski, bo Włodek Pawlik przyznaje, że tożsamość ma dla niego ogromne znaczenie. A mnie się zdaje, że zawsze jest najważniejsza. Randy Brecker zagrał wizję polskiego artysty w sposób mistrzowski. Jeśli szepnął komuś za oceanem o płycie "Night In Calisia", to na pewno podkreślając genialność Włodka Pawlika, człowieka z Polski, gdzie zresztą wszystko zostało nagrane.
logo
fot: facebook.com
I tak dotarliśmy do refleksji, od której powinienem zacząć, że przede wszystkim Włodek Pawlik jest człowiekiem bardzo życzliwym i szczerym, obdarzonym niesamowitym sercem dla innych - co wpływa najbardziej na muzykę, którą ofiarowuje na swoich płytach. Choć wiem, że zaprzeczy w swojej skromności, jakoby nic mu się nie należało, otrzymał nagrodę Grammy za wiecej niż tylko najlepszą płytę w dorobku, zatytułowaną "Night In Calisia". Panie Włodku, gratuluję! A wszystkich pństwa proszę o nieustające brawa:)...

P.S. Kilka dni po gali wręczania nagród Grammy - rozmowa telefoniczna z Włodkiem Pawlikiem, który nadal przebywa w Stanach Zjednoczonych:

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?