O autorze
Dziennikarz. Publikował m.in. w kilku portalach o popkulturze i Spider's Web. Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Kontakt: piotr.burakowski@interia.pl

„Locke”: wyjątkowe kino, ale czy takiego oczekujemy?

„Locke”: wyjątkowe kino, ale czy takiego oczekujemy?
„Locke”: wyjątkowe kino, ale czy takiego oczekujemy? Fot. mat. prasowe
„Locke” to wyjątkowe kino, bo konsekwentnie stawiające na realizm: od pierwszej minuty do ostatniej. Ale czy akurat tego oczekujemy?


Warto o zadanie sobie takiego pytania przed wybraniem się na produkcję Stevena Knighta, autora serialu gangsterskiego „Peaky Blinders”. Oczekując klasycznego kina rozrywkowego czy po prostu takiego, w którym nie wszystko potraktowano serio, zafundujemy sobie nieco nudny seans. Akcja dziejąca się w aucie i bohater niemal bez przerwy rozmawiający przez telefon nie są bowiem szczytem kinowych emocji. Oczywiście, „Telefon” z Colinem Farrellem pokazał, że tego typu konwencja jest w stanie zapewnić sporo adrenaliny. Z kolei „Baby są jakieś inne” Marka Koterskiego udowodniły, że rozmowa w samochodzie może być pomysłem na ciekawą komedię. Jednak „Locke”, w przeciwieństwie do „Telefonu”, okazuje się pozbawiony rozwiązań rodem z hollywoodzkich produkcji i, w odróżnieniu od „Baby są jakieś inne”, nie stara się bawić na siłę.

Efekt to stosunkowo rzadko spotykany w kinie wspomniany już autentyzm. Po pierwsze, przedstawiona historia mogłaby przydarzyć się niejednemu mężczyźnie. Po drugie, mając tak ograniczone pole manewru, Tom Hardy („Bronson”, „Mroczny Rycerz powstaje”) stworzył przekonującą kreację i zarazem jedyną, jaką widzimy. Emocjonalna, lecz często stonowana gra ani na chwilę nie ociera się o groteskę; może z wyjątkiem sytuacji, kiedy bohater wdaje się w monolog z samym sobą. Gdyby zawiedziono aktorsko, cały film nie miałby sensu: jadący samochodem Ivan Locke, ceniony inżynier budowlany zagrany przez Hardy'ego, którego cały świat zostaje nagle wywrócony do góry nogami, stanowi, obok scenariusza, fundament filmu.

Trudno więc o lepsze określenie dla „Locke” jak spektakl jednego aktora. Mimo to poza bohaterem słyszymy rozmawiające z nim telefonicznie osoby. I postarano się, by odbiorca uwierzył nie tylko w Ivana, ale i w pozostałe postacie. Słuchając tego, co mają one do powiedzenia, wyczuwalna jest bowiem, w zależności od kontekstu, cała gama emocji: smutek, lęk, zdenerwowanie, irytacja, a na entuzjazmie i wzruszeniu kończąc. Dzięki temu reszta obsady okazuje się całkowicie przekonująca, pomimo jej braku na ekranie. Zresztą wzmagają to bardzo naturalnie brzmiące dialogi – nie ma w nich miejsca na przeintelektualizowanie lub nachalny humor, jest natomiast niewymuszona prostota.


Biorąc pod uwagę, że widz przez cały film ogląda jedynie bohatera, nie dziwi wykreowanie klaustrofobicznej atmosfery, zwłaszcza że akcja dzieje się w nocy. Ivan Locke, niczym w pułapce, jest uwięziony w samochodzie ze swoimi problemami. Uczucie izolacji wzmaga odseparowanie bohatera od wspomnianych pozostałych postaci. Co prawda technologia pozwala mu na kontakt z innymi, ale często zawodzi ona jako narzędzie komunikacji międzyludzkiej i oddala go od reszty.

Przyjęta konwencja i realizm powodują, że „Locke” wyróżnia się na tle wielu filmów. Prosta, płynnie poprowadzona fabuła z mądrym przesłaniem i genialna kreacja Hardy'ego zapewniły wyjątkowy autentyzm i klaustrofobiczny klimat. Jeżeli mamy takie oczekiwania, będziemy na pewno zadowoleni z seansu. Dzieło Knighta to modelowy przykład tego, jak nieskomplikowany scenariusz i tylko jeden aktor pozwalają na stworzenie realizmu. A przy okazji, mimo mało spektakularnej fabuły, uniesienia znanego ze znacznie większych i rozbuchanych filmowych propozycji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Kino
Trwa ładowanie komentarzy...
PILNE! 0 0Jest wyrok TSUE ws. Polski! Pójdzie w pięty PiS tuż przed expose Morawieckiego
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
STYL ŻYCIA 0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
Cartoon Network 0 0Ktoś dokucza twojemu dziecku? Ten poradnik podpowie ci, jak poradzić sobie z tym problemem
0 0Nauczyciel krytykuje system oceniania. Domaga się zmian w szkołach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Wyrok za niski? Wnuk Wałęsy do więzienia może trafić na dłużej