Najlepszy film festiwalu Watch Docs chwyta za serce
Najlepszy film festiwalu Watch Docs chwyta za serce Fot. mat. prasowe

Pod koniec 14. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Watch Docs pokazano „Rich Hill”. Jury festiwalowe uznało go za najlepszy film, a łącznie do obejrzenia było około 50 produkcji. I taka decyzja wcale mnie nie zaskoczyła, bo mamy do czynienia z wybitnym dokumentem – znakomitym pod względem przekazu, jak i formy.

REKLAMA
Akcja filmu rozgrywa się w USA. Nie podziwiamy jednak imponującego Nowego Jorku czy pełnego blichtru Las Vegas, tylko trafiamy do Rich Hill – biednego miasteczka w stanie Missouri, gdzie mieszkają trzej nastoletni chłopcy: Andrew, Harley i Appachey. Wszyscy, mimo młodego wieku, zostali dotknięci trudnymi wydarzeniami, a ich opiekunowie codziennie zmagają się z niełatwą sytuacją materialną.
Najbardziej sympatyczny jest, nie tak dotknięty przez los jak Harley i Appachey, 13-letni Andrew. Emanuje pozytywnym nastawieniem i odnosi się do wszystkich z ogromnym szacunkiem. Nie ma w tym jednak udawania – jego zachowanie okazuje się szczere i autentyczne. Chłopak mieszka razem z imającym się dorywczych prac ojcem, siostrą i chorą matką. Pała wobec nich ogromną troską i miłością. Ale nie pozostaje we wszystkim bezkrytyczny: Mieszczuchy zadzierają nosa. Nawet na nas nie spojrzą […] Uważają się za lepszych od nas. Wcale tak nie jest – stwierdza ze spokojem. Łatwo nawiązuje nowe relacje, ale częste przeprowadzki powodują, że jest już nimi zmęczony. Kiedy jego tata ma problemy z pracą, przenosi się bowiem z rodziną w inne miejsce, co dotychczas zdarzało się niejednokrotnie. Brak pieniędzy sprawia, że Andrew sam czasem podejmuje pracę. Dzięki temu zaspokaja, inaczej trudne do zrealizowania, nastoletnie potrzeby.
logo
Andrew Fot. mat. prasowe
Zupełnie inny wydaje się, mieszkający razem z babcią, 15-letni Harley. Agresywny i wybuchowy, a przy tym nieco wycofany nie wzbudza sympatii jak Andrew. Łatwo mnie rozwścieczyć. Biorę leki na napady gniewu. Mogę nawet nie wiedzieć, dlaczego zacząłem się z kim bić – słyszymy w tle, kiedy przechadzając się po sklepie zastanawia się nad kupnem nowego noża do kolekcji. Jednak tylko niedojrzały widz oceni go od razu surowo. Oczywiste staje się bowiem, że źródłem takiego zachowania musiało być jakieś traumatyczne przeżycie. Dowiadujemy się, że Harley został zgwałcony przez ojczyma, który uniknął odsiadki. W efekcie zdesperowana matka nastolatka trafiła do więzienia za próbę zabicia gwałciciela-pedofila. Widzimy, że chłopak stara się trzymać i patrzeć pozytywnie na rzeczywistość. Z drugiej strony gołym okiem dostrzegalne są jego problemy w relacjach z innymi i kłopoty z panowaniem nad agresją, co rzutuje na szkolną edukację.
logo
Harley Fot. mat. prasowe
Najmłodszy bohater to 12-letni Appachey. Chłopiec bywa nieco agresywny i nadpobudliwy. Jego pasję stanowi między innymi jazda na deskorolce. Wychowuje się w mało komfortowych warunkach razem z mamą i kilkorgiem rodzeństwa. Ojciec nastolatka porzucił rodzinę, gdy dzieciak miał sześć lat. Natomiast rodzicielka Appachey’a jest osobą, która – jak sama przyznaje – za szybko musiała stać się dorosła. Odzwierciedleniem tego jest okropny bałagan panujący w jej domu i sposób traktowania przez nią dzieci. Patologiczne warunki nie sprzyjają wychowaniu, a do tego Appachey wydaje się przytłoczony stawianymi przed nim oczekiwaniami: Wszyscy chcą, żebym był ułożony i zapewnił sobie lepsze życie. Nie mam pojęcia, co robić – wyznaje ze smutkiem.
logo
Appachey Fot. mat. prasowe
Na przykładzie tych trzech postaci widzimy, jak kształtują nas trudne wydarzenia życiowe, a za złem często kryje się dramatyczna sytuacja. Harley jest wybuchowy i zaniedbuje szkołę, bo przytłoczyła go sprawa z ojczymem i rodzicielką. Mający artystyczne aspiracje Appachey to mały i zaniedbywany buntownik porzucony przez tatę. Z kolei Andrew’emu dokucza „jedynie” nienajlepsza sytuacja materialna i ciągłe przeprowadzki, nadal jednak ma kochających bliskich. Kibicuję mu, mając obawy, czy w tych niełatwych warunkach zawsze będzie tak rozsądny i dobry. „Rich Hill” przypomina, że za niesfornym dzieckiem albo łobuzem często stoi pewna trauma lub zaniedbywanie. Zarazem jest to produkcja o niezbyt odpowiedzialnych rodzicach: tata Andrew celowo nie szuka stałej pracy i buja w obłokach, a matkę Appachey’a zwyczajnie przerasta samotne wychowywanie kilkorga dzieci. Problemem jest więc kiepska opieka i brak jednego z rodziców.
Smutna historia to jednakże nie wszystko, co ma do zaoferowania „Rich Hill”. Mamy bowiem do czynienia z filmem doskonałym pod względem technicznym. Andrew Droz Palermo (autor horroru „V/H/S” z 2012) i Tracy Droz Tragos (współproducent kultowej gry przygodowej „The Neverhood” z 1996) imponują talentem i warsztatem. Wiele sztuczek technicznych przywodzi na myśl filmy fabularne – spowolniony obraz, mocne zbliżenia na twarze, feeria barw i odpowiednio dopasowana muzyka tworzą magiczną atmosferę.
Dzieło Palermo i Tragos to szczery, ujmujący i wzruszający dokument, a do tego pięknie wykonany technicznie. Andrew, Harley i Appachey niczego nie udają, przez co ich portrety opowiadają przejmujące historie pozbawione fałszu i stanowią pewien punkt odniesienia dla odbiorcy. Autentyczny charakter to najistotniejszy element w przypadku dokumentu, a „Rich Hill” jest nim przesiąknięty. I dlatego tytułowe miasteczko pokazuje, jak wygląda prawdziwe życie.
Kontakt z autorem:
piotr.burakowski@interia.pl