
Otwarcie najwyższego budynku w Republice Czeskiej - AZ Tower w Brnie - zaogniło dyskusję o wysokościowcach.
REKLAMA
Dotąd w górę szli tu tylko komuniści, czy wcześniej Jan Antonín Baťa ze słynnej "obuwniczej rodziny". Wysokościowce miały ucieleśniać rozmach i rozwój, mieściły się w nich najczęściej ośrodki kierownicze kluczowych zakładów przemysłowych. Po 1989 powstało tylko kilka "mrakodrapów" (drapaczy chmur), które w porównaniu z Burdż Chalifa w Dubaju wyglądają śmiesznie, szczególnie w małych, dość przytulnych miastach jak Brno czy Zlin. W ostatnich latach jednak drapacze dostały zielone światło i szykowanych jest wiele nowych projektów.
Praskie centrum broni się przed nimi gęstą zabudową, w stolicy trudno mówić o wyraźnym "city". Owszem - tego typu wrażenie może sprawiać Pankrác, ale nikt nie odważy się tu mówić o praskim Manhattanie. Wysokościowe aspiracje mają za to w Brnie, gdzie właśnie otwarto najwyższy budynek w kraju.
Mowa o AZ Tower, którą otwarto z końcem czerwca. Duma Brna ma 111 metrów, 30 pięter. 23 piętra zajmą biura, 7 ostatnich apartamenty (ten najwyższy podarował swojej córce znany brneński biznesman, kosztował 17 mln koron). Budynek przewyższa City Tower w Pradze (jak dotąd na pierwszym miejscu wśród wysokościowców) o 2 metry - podobno tylko i wyłącznie dzięki stalowej konstrukcji na anteny. Jeśli ktoś czekał na cudo high-techu, z wykorzystaniem najnowszych technologii, będzie pewnie zawiedziony. Krytycy wskazują, że AZ Tower to w zasadzie "wyciągnięty" wieżowiec, "obłożony kaflami", z przełamaną fasadą, która jest chyba największym "szaleństwem" na jakie pozwolili sobie projektanci. W okolicy (owszem jest i wieża) Spielberg Tower, Hornbach, parkingi, autobus jeżdżący co 15 minut...Na nowojorski zgiełk trzeba jeszcze poczekać...
Dla jednych to iniekcja ekonomiczna dla okolicy, budynek mający przyciągnąć ważne firmy i instytucje. Budowanie wzwyż miałoby zapobiec "rozłażeniu się" miasta, swoistej "osiedlowej kaszy" na przedmieściach, gdzie wiele projektów wymyka się z pod kontroli urzędników od planowania przestrzennego. (Cytuję argumenty entuzjastów, z artykułów, które wpadły mi w ręce w związku ze spawą).
Dla związanego z Brnem architekta i teoretyka Osamy Okamury projekty wysokościowe to "prywatyzacja horyzontu". Trudno się z tym nie zgodzić, szczególnie w czasach, w których miasta tracą wyrazistość swoich sylwetek. Większy problem mają z tym jednak w Ołomuńcu, gdzie trwa walka o projekt Šantovka Tower. Jedno z najpiękniejszych miast Republiki Czeskiej może mieć już niebawem w swojej panoramie wielofunkcyjny, lecz zupełnie nie pasujący do otoczenia "żagiel". (wizualizacje: http://www.santovka.cz/fotogalerie/exterierove-vizualizace/).
W pobliżu centrum, gdzie mieściła się kiedyś fabryka tłuszczy roślinnych (rozkradziona przez "baronów",stała się schronieniem dla bezdomnych) ma powstać nowa dzielnica handlowo-usługowa. Jej sercem ma być Šantovka. Inwestor zaplanował też budowę nowej linii tramwajowej, rewitalizację wybrzeża Młyńskiego potoku i wiele innych inwestycji pomocniczych. Szkoda tylko, że biznesmeni, którzy najpierw zniszczyli kompleks fabryczny w tej części miasta, teraz - z pomocą swoich kolegów - chcą uprawiać architektoniczny hazard w bliskim otoczeniu renesansowych i barokowych zabytków. Oto gdzie usytuowany byłby wysokościowiec:
Do walki o ochronę panoramy Ołomuńca stanęło Ministerstwo Kultury, Narodowy Instytut Dziedzictwa, kluby architektów, konserwatorów i miłośników Ołomuńca, także sam biskup czy kandydatka w styczniowych wyborach prezydenckich - Táňa Fischerová.
Na szczęście w Pradze nie ma mowy o tym, by wysokościowce zagroziły panoramie historycznego centrum (jakie lamenty wzbudził kontrowersyjny projekt Biblioteki Narodowej na Letnej, na błoniach nad Wełtawą!). W Pradze powstać ma co prawda najwyższy budynek w Republice Czeskiej, ale planowane bliźniacze wieże Prague Eye staną w tzw. Południowym Mieście, w ramach rewitalizacji końcowej stacji metra C - Háje (na terenie największej betonowej "wielkiej płyty" w całym kraju). Tam wasz wzrok z Zamku Praskiego lub Wyszehradu raczej nie sięgnie.
Z Pragi
Piotrek Gawliński
autor jest politologiem mieszkającym w Pradze, przewodnikiem miejskim, więcej na:
www.gawlinskipopradze.pl
www.gawlinskipopradze.pl
