
Praga jest miastem przytulnym, otwartym. Nowicjuszom nie daje zbyt trudnych, pierwszych lekcji topografii, podstawowe kierunki przyswaja się tu szybko. Inaczej jest z praskimi pasażami.
REKLAMA
Kisch mówił o nich Nichtstrasse – nieulice. Kroutvor nazywał żyłami, żyłkami miasta. Są jak układ krwionośny metropolii, zapętlony, ukryty, wciąż zaskakujący, mimo że od triumfu nowoczesnego miasta minęło ponad sto lat. Autorzy monografii o tym praskim fenomenie, w granicach Starego i przede wszystkim Nowego Miasta naliczyli ich aż 74. W ich wnętrzach sprawy (dla turysty i niedoświadczonego przechodnia) się komplikują. Nieulice, podcienie, arkady, korytarze, pasaże, pałace – nauka ich układów, konfiguracji utajonych przejść, wcale nie przychodzi łatwo.
Słowo „pasaż” miał użyć po raz pierwszy poeta Jan Neruda, po powrocie z Paryża, gdzie zauroczyły go tamtejsze „passages”. Wcześniej używano takich określeń jak np. Durchhaus – dom, przez który możemy przejść (najczęściej z galerią). Pasaż ma przede wszystkim funkcję handlową, ale jest też okazalszy, nie pełni tylko i wyłącznie funkcji „tranzytowej”. Stąd też wiele z praskich pasaży nazywano bazarami – część z nich naprawdę nawiązuje do architektury bazarów bliskowschodnich – w swoich wnętrzach zachwycają okazałością. Coś jednak zostało z tajemniczości wąskich, domowych przejść: mało który z praskich pasaży jest widocznie oznaczony. Wejścia są najczęściej dość ciemne, na pierwszy rzut oka przechodzień może w ogóle nie zorientować się, że mija pasaż. Stajemy zaciekawieni, zatrzymani przez przeciąg między korytarzami, wchodzimy do środka przywoływani przez obietnicę wiecznego podążania za czymś nieznanym i nieodgadnionym. To część składowa geniuszu Pragi.
Egon i Rudolf idą na spacer
Pasaże, przejścia, galerie nie są wynalazkiem przełomu XIX i XX wieku. W Pradze znajdziemy wiele domów z przejściami na Starym Mieście lub Malej Stranie, które służyły, fascynowały, straszyły od dawna. Tropił je wspomniany na wstępie Egon Erwin Kisch w swojej „Monografii pasaży” - opisał wszystkie tego typu miejsca na trakcie królewskim od Bramy Prochowej do Mostu Karola. Angelo Maria Ripellino w swoim opus magnum „Praga magiczna” o starych praskich pasażach napisał: „Kawałek naszego ja pozostał w przejściach i pasażach, które tworzą w centrum Pragi splot meandrujących uliczek, w ten sposób, że przechodzień który zna ten labirynt, nie musi wychodzić na światło dzienne. Na Starym Mieście nie przestawaliśmy błądzić w tych uliczkach, przejściach, podwórzach, ścieżkach, przez które ledwo można przejść, galeriach pachnących średniowieczem, zniszczonych, wąskich szczelinach, w którym miałem wrażenie, że utknąłem w szyjce butelki”.
Pasaż staje się archetypem architektury w magicznych czasach panowania Rudolfa II. Wraz z rozwojem sztuki, alchemii, magii, nauk przyrodniczych, kwitnie w Pradze manieryzm. Pasaże, galerie, przejścia, multiplikowane jako tło na rycinach, odzwierciedlają próby zawładnięcia nad rzeczywistością i sensem przestrzeni. W 1598 roku, właśnie za panowania Rudolfa, wydane zostaje w Pradze dzieło Heinricha Kunratha „Amfiteatr wiecznej wiedzy”. Jedna z rycin pokazuje laboratorium-świątynię humanisty, jako niekończący się pasaż wypełniony przyrządami i instrumentami wiedzy, sztuki i wiary z napisem: „Bądź czujny nawet we śnie”. Dormiens vigila. Praskie przejścia nie pozostawiają w spokoju.
Nie można przy „przodkach” dzisiejszych pasaży zapomnieć o tajemniczych korytarzach Dzielnicy Żydowskiej. Znów powraca postać Rudolfa II, będącego w stałych kontaktach z rabinem Löwe, twórcą legendarnego Golema. Szczątków obrońcy Żydowskiego Miasta poszukiwał też sam Kisch, choć w momencie, gdy pisze swoją monografię praskich pasaży, stare uliczki i domy na Josefovie są już dawno zburzone. Pozostają one w literaturze, np. w „Golemie” Meyrinka, kiedy główny bohater błądzi podziemnymi labiryntami i odnajduje tajne przejście do Staronovej Synagogi. Praga, dzięki inspiracji płynącej z tajemniczych przejść stała się dla poetów miastem Melancholii. Plan praskich ulic był przyrównywany do zwojów mózgowych człowieka (Crawford „The Witch of Prague”). Czy to zawiłość korytarzy, czy może meandry naszej psychiki sprawiają, że błądzimy w stanie „wiecznego czuwania”. All In Your Mind. Poetykę miasta według podszeptów „zmotanej” głowy rozwiną potem wszędobylscy surrealiści. I już jesteśmy w sytuacji kafkowskiej, w którym dom z pasażem, idąc za Nerudą, mógłby być „mózgiem korektora druku”.
Układ krwionośny nowoczesnego miasta – wejść, by się zgubić
Lucerna, Koruna, Alfa, Avion, Rokoko, pasaż hotelu Zlatá Husa, pasaż hotelu Ambassador, Adria, Světozor, Merkur, U Nováků, Černá Růže...by wymienić tylko te najważniejsze z blisko 80 usługowych praskich pasaży. W swojej architekturze odzwierciedlają wrzenie na początku XX wieku, po I wojnie światowej są symbolem dynamicznego rozwoju ekonomicznego i kulturalnego. Kabarety, teatry, sceny, estrady, rewie. Wszystkie kina na Placu Wacława znajdują (znajdowały) się w pasażach. Kawiarnie, restauracje, bary samoobsługowe, herbaciarnie, winiarnie, sklepy z galanterią. To właśnie na Nowym Mieście, Placu Wacława, Na Příkopě kwitnie konsumpcja, zabawa, życie artystyczne. Pasażami można było przejść dookoła cały bulwar, praktycznie nie wychodząc na jego powierzchnię.
Pałacu Lucerna (przez mieszczan praskich nazywanego „bazarem”) nie trzeba już chyba przedstawiać. Każdy kto w Pradze dotarł pod św. Wacława na odwróconym koniu („Wiszący” Davida Černego), wie jak to miejsce wygląda. Kompleks zbudowany przez Vácslava Havla, dziadka późniejszego prezydenta, stanowi jeden z podręcznikowych przykładów tego typu architektury. Budowany początkowo jako „Lodowy Pałac” - hala hokejowa, pełni funkcje kulturalno – usługowe. Kino Lucerna szokowało pierwszymi filmami dźwiękowymi. W sali balowej pod pasażem, do dziś odbywają się bale maturalne wszystkich szanujących się szkół. Do Lucerny docierają wschodzące i uznane gwiazdy muzyki, choć w niektórych miejscach pałacu-pasażu przydałaby się rewitalizacja. Lucernę łatwo znaleźć, warto od niej zacząć spacer praskimi pasażami.
Tu obok pasaż U Nováků (secesyjna fasada, ulica Vodičkova), cieszący się niezwykłą popularnością w latach 20-tych, ze względu na sklepy z galanterią i bary. Przez rok swoją siedzibę miało tu Osvobozené divadlo (Teatr Wyzwolony) – awangardowa scena Jana Wericha i Jiřego Voskovca. Podobno w labiryncie tym gubią się nawet sami Prażanie.
Po drugiej stronie ulicy wzywa pasaż Světozor, nazwany tak od kina, które w tym miejscu funkcjonuje od 1937 roku. Jeśli na dobre lody i chlebíček w centrum– to do Owocowego Světozoru, kawiarni porównywalnej z polskim Hortexem. Punktem dominującym jest bez wątpienia piękny witraż reklamowy Zakładów Elektrotechnicznych Tesla. Skręcając za witrażem w lewo natrafiamy na pasaż Alfa (część konstruktywistycznego Pałacu U Stýblů, który fasadę ma od strony Placu Wacława), nazywany tak od byłej kawiarni i kina z miejscami na 1200 widzów. Było to kino, które wyprzedzało konkurencję pod względem technicznym – pierwsze wprowadziło Dolby Stereo. Pasaże Alfa i Světozor prowadzą do Ogrodu Franciszkańskiego – „zielonych płuc Placu Wacława”. Poprzez ogród dotrzemy do Placu Jungmanna i Pałacu Adria.
Adria to przykład stylu narodowego, obiekt zbudowany tuż po wojnie, wyrażający odmienne dążenia architektoniczne nowego państwa czechosłowackiego (pałac i pasaż to jeden z przykładów rondokubizmu). Z kolei włoskie, renesansowe inspiracje w stylu palazzo publico to z pewnością zasługa inwestora – ubezpieczalni Riunione Adriatica. Adria wygląda jak finezyjna twierdza w sercu miasta, zachwycał się nią sam Le Corbusier. Nie inaczej jest w pasażu – chyba jednym z najbogatszych w Pradze, jeśli chodzi o materiały: mosiądz, drogie lampy i żyrandole, marmury z austriackich Alp i bogata mozaika, która dzięki kombinacji barw: czerwonej-niebieskiej-białej tworzy odniesienie do flagi narodowej. W 1989 roku w miejscu tym doszło do pierwszych mitingów w czasie Aksamitnej Rewolucji.
Z powrotem na Plac Wacława. Tam czekają na nas pasaże hotelowe (eksplorowane przez miłośników życia nocnego), ale przede wszystkim jeden z symboli XX-wiecznej Pragi – Pałac Koruna. Pierwsza żelbetowa konstrukcja w Pradze, wielofunkcyjny, reprezentacyjny obiekt z oktagonalnym podwórzem, przeszkloną kopułą i pasażem w kształcie litery L. Do dziś zachwyca bogactwem i rozwiązaniami przestrzennymi, przywodzi na myśl egzotyczne targowiska, w pewnym sensie przypomina też Friedrichstrassepassage w Berlinie. Mieściły się tu biura, siedziby firm, ale przede wszystkim bar samoobsługowy i słynne kubistyczne kino. Autor projektu Ladislav Machoň podobny projekt zrealizował potem na Regent Street w Londynie. W latach 90-tych pałac wraz z pasażem rekonstruowano, powstał w nim jeden z największych swego czasu sklepów muzycznych w Europie – istniejący do dziś megastore sieci Bontonland.
Dalej od Koruny przez zatłoczone Příkopy...pamiętając, że asocjacje dotyczące pasaży mnożą się tak szybko, jak odnogi tajemniczych przejść. W natłoku turystów, w zalewie coraz mniej estetycznych witryn sklepowych (choć przypudrowanych, dających obietnice taniego luksusu) warto schronić się do enklaw ze szkła, mosiądzu, marmuru...W pewnym sensie będąc wewnątrz, we wnętrznościach Pragi, możemy poczuć się bardziej sobą. Pasaże praskie najlepsze lata mają za sobą – ich miejsce zajęły galerie handlowe, w którym odwiedzający, jak w panoptikum, są wciąż na widoku, poddawani ciągłym kontrolom statusu, gustu, mody... W pasażach praskich mieszczanin – także zwykły kołtun, mógł oddawać się w spokoju swoim ulubionym czynnościom. Xavier Galmiche we wstępie do monografii o praskich pasażach głosi chwałę wszystkim (nie tylko przedstawicielom bohemy), którzy potrafili docenić i zmierzyć się z tajemnicą Nichtstrasse. Pasaż to miejsce ucieczki, „kłamliwe wyjście z sytuacji”, tajna krypta, o układzie tak skomplikowanym, że śmiertelnik nie może mieć o nim pojęcia.
Przechodniu praski, flâneurze, Nezvalowski spacerowiczu - tu leży Tajemnica. Wchodzisz na własną odpowiedzialność.
Piotrek Gawliński
autor jest politologiem mieszkającym w Pradze, przewodnikiem miejskim, chcecie zgubić się w praskich pasażach? -> więcej na: www.gawlinskipopradze.pl
napisano w Pasażu Lucerna 19.8.2013
polecam: Michaela Brožová, Anne Hebler, Chantal Scaler: Praha. Průchody a pasáže. Praha : Volvox Globator, 1999
