
Czesi jedzą, od zawsze, bardzo dużo skrobi. Nie jestem antropologiem żywieniowym i nie wiem, czy to ma jakikolwiek wpływ na to, jak radzą sobie z techniką. A radzą sobie nieźle...
REKLAMA
Od pierwszego etapu przejęcia części udziałów w marce Skoda ekipa Volkswagena wykazywała się rzadką dla siebie subtelnością, i pozostawiła w dziale badawczo-rozwojowym doświadczonych czeskich inżynierów, którzy swoje doświadczenie zdobywali w czasach RWPG. Wtedy, gdy Skody miały silniki z tyłu, komuniści nie potrafili równo położyć asfaltu, a czescy filmowcy kręcili filmy o Arabeli i Rumburaku.
Na szczęście dla prawdziwych entuzjastów sportowej jazdy samochodem krawaciarze z Wolfsburga nigdy tych pożerających knedliki Czechów się nie pozbyli i dlatego do dziś najlepsze (oprócz Porsche) zestrojenie podwozi w całym koncernie VW mają właśnie Skody. Nie podoba mi się droga oszczędności, która podążają podwozia Volkswagenów (większości), nie podobają mi się podłużne oscylacje w zawieszeniu Golfa, w tym GTI oraz R. Przy wykorzystaniu tych samych podstawowych komponentów konstruktorzy z Mlada Boleslav potrafią jednak wyczarować coś naprawdę magicznego.
Po przejechaniu paru tysięcy kilometrów po drogach całej Polski, także w tragicznej, deszczowej pogodzie, po drogach histerycznie nierównych i po autostradach, jestem pewien, że w Skodzie Octavii RS mamy do czynienia z jednym z najlepszych, jeśli nie z najlepszym. setupem zawieszenia w przednionapędowym samochodem koncernu VW. Homogeniczność całego układu jezdnego zachwyciła mnie, a szczególnie konsekwentnie przewidywalne reakcje na wszystko, co dzieje się z samochodem. Praca układu kierowniczego, w tym to, jak tylne koła podążają za przednimi, idealnie dobrane tłumienie amortyzatorów, to poziom motorsportowy, a nie samochodu cywilnego. Zastanawiam się, jak Octavia RS wypadłaby na modnych obecnie track dayach w zestawieniu ze spotykanymi tam zwykle autami.
Silnik Diesla w samochodzie testowym to moc 184 KM. Siłą auta nie jest rozpędzanie ze startu stojącego i miejskie wyścigi od knajpy do knajpy, ale raczej moment obrotowy w średnim zakresie obrotów, dzięki któremu wóz podróżuje bardzo szybko od zakrętu do zakrętu i daje się precyzyjnie sterować gazem. Generalnie nie lubię brzmienia silników z zapłonem samoczynnym, więc wyjątkowo toleruję tu generowanie sztucznego brzmienia z głośników… tym bardziej, że imituje ono dźwięk wydechu starego, turbodoładowanego Subaru. Denerwuje mnie także pedaliera, rodem ze wszystkich modeli VW, gdzie skok pedału sprzęgła totalnie nie pasuje do skoku jałowego pozostałych pedałów, ale nie psuje to obrazu całego auta.
Dobry, bardzo płynnie jeżdżący samochód. Kto wie, może rzeczywiście wybiorę się nim na jakiś track day?
