Porsche 911
Porsche 911 PRF

Pisałem już wcześniej, że nie jestem entuzjastą nowych modeli Porsche 911, w których silnik turbodoładowany zastąpił genialną jednostkę wolnossącą. Postanowiłem sprawdzić, czy rzadko zamawiana przekładnia mechaniczna może zmienić te ocenę...

REKLAMA
To zabawne, ale gdy mijam ludzi na ulicy, myślę o tym, że rozmaite DSG i temu podobne tak wszystkich przyzwyczaiły do mniej lub bardziej seksownych międzygazów przy zmianach biegów, które wykonywane są samoczynnie i z dyletanta robią bohatera, że nikt młody się nie spodziewa, że podobny efekt można uzyskać w każdym samochodzie z manualną skrzynią biegów. A ja jadę rzadkim jak dodo Porsche 911 najnowszej serii z ręczną przekładnią. Istnieje w nim tryb samoczynnych międzygazów (coś, co kiedyś zapoczątkował Nissan), ale dziękuję, umiem sam zrobić heel-and-toe.
logo
PRF

W nowej generacji 911 najbardziej przeszkadza mi fakt, że z punktu widzenia entuzjasty czysto sportowej jazdy to krok w tył, głównie za sprawą napędu - ja wcale nie potrzebuję więcej mocy czy momentu, potrzebuję szybkich i liniowych reakcji na gaz - a tego mimo wysiłków inżynierów z Zuffenhausen samochód ten nie potrafi zapewnić. To jest tak, jakby pedał gazu połączony był z silnikiem poprzez kłąb puszystej waty. Co ciekawe, nowe 911 Turbo według mnie jest lepsze od poprzedniego, reaguje żwawiej.
logo
PRF

Manualna skrzynia usuwa trochę tej waty, odbierając elektronicznemu mózgowi PDK możliwość modyfikowania zachowań samochodu i na dodatek znacząco dodaje czysto zmysłowej przyjemności z kierowania wozem. Kierowca czuje się bardziej potrzebny i zwyczajnie skupia się na jeździe, czerpiąc radość z każdej perfekcyjnej zmiany przełożenia. Ale... charakteru auta to w dostatecznym stopniu nie zmienia. Jest lepiej, więc jeśli musicie kupić nowe 911, rozważcie niemodną wśród klientów marki w Polsce mechaniczną skrzynię biegów, albo nie pozbywajcie się wolnossącego 991 pierwszej generacji. Obawiam się, że z powodów legislacyjnych nic lepszego już nigdy nie powstanie.
logo
PRF