Zgodnie z ugruntowaną patriarchalną tradycją będzie dziś w mediach wielkie larum o kobietach. Może z okazji tego „święta” zauważą, że od poniedziałku odbywa się w Nowym Jorku 57 sesja Komisji ONZ do spraw Statusu Kobiet. Może zauważą, że jest ona poświęcona całkowicie problemowi przemocy wobec kobiet i dziewcząt.

REKLAMA
W ciągu ostatnich 18 lat – od Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju, która odbyła się 1995 roku w Kairze (ICPD) nastąpił wielki postęp w zakresie praw kobiet. Nie byłoby to jednak możliwe bez poprawy realizacji praw seksualnych i reprodukcyjnych. To właśnie poszanowanie tych praw – prawa do wolności decyzji o własnej seksualności, wolności od przemocy – tu rozumianej jako wolność od zgwałceń, zmuszania do lub zabraniania posiadania dziecka, zmuszania do zamążpójścia stoi za globalną poprawą sytuacji kobiet.
logo
IPPF I am Ending Vilence / http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Ft.co%2F381eWCZXnR&h=iAQEPB5eK Autor

Przemoc wobec kobiet to nie tylko wymiar prawny. Zupełnie ignoruje się fakty dotyczące wymiaru społeczno-ekonomicznego. Ponieważ nie ma takich polskich danych, posłużę się amerykańskimi. W USA szacuje się, że przemoc wobec kobiet kosztuje gospodarkę tego kraju około 3,5 miliarda dolarów rocznie. Można więc szacować, że w naszym kraju koszty związane z przemocą wobec kobiet to około 2,5 miliarda zł.
W wymiarze zdrowotnym, przemoc wobec kobiet jest największym zabójcą. Większym niż wszystkie nowotwory i wypadki razem wzięte. Ciągle słyszymy o tym, że w naszym kraju rodzi się zbyt mało dzieci. Ale jak mają się rodzić, skoro prawa kobiet nadal są spychane do patriarchalno-przemocowej szopki? Ile można używać zaklęcia „polityka prorodzinna” i wierzyć, że to coś zmieni? Przecież doskonale widać z przykładów Unii Europejskiej, że najwięcej dzieci rodzi się w krajach o największym stopniu emancypacji kobiet i poszanowania praw seksualnych i reprodukcyjnych.
Poprawa sytuacji kobiet i dziewcząt na świecie dokonuje się codziennie dzięki działaniom organizacji pozarządowych, które realizują to, do czego zobowiązali się oficjalni przedstawiciele państw uczestniczących w ICPD. To właśnie Trzeci Sektor przyjął na siebie największe obciążenie związane z realizacją zadań wyznaczonych przez konferencję w Kairze czy Pekinie nie czekając na to, że poszczególne rządy zaczną realizować to, co zadeklarowały. Polska niestety wlecze się tu w ogonie – szczególnie widać to na tle innych krajów Unii Europejskiej. A warto przypomnieć ile my zawdzięczamy pomocy międzynarodowej, która do nas trafiała w latach osiemdziesiątych. Czy na prawdę udałoby się nam zmienić ustrój bez tego wsparcia? Bez tych nacisków? To samo dotyczy praw kobiet. Rządy – sygnatariusze zobowiązań – powinny wspierać działalność organizacji pozarządowych czy instytucji międzynarodowych w wyzwalaniu kobiet spod przemocy.
Podczas obrad 57 sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet podjęto już bardzo ważną deklarację wyeliminowania rytualnego okaleczania kobiet na świecie. FGM to okaleczenie nie tylko ciała, ale może przede wszystkim psychiki, które czyni kobiety niewolnicami okrutnej tradycji. Miejmy nadzieję, że nie będzie to ostatnia ważna decyzja podjęta przez uczestników spotkania w Nowym Jorku.