Szukano i szukano. Przeszperano wszelkie możliwe zakątki i w końcu został odnaleziony. Niczym Święty Graal. Legia pozyskała obiecaną gwiazdę. To znaczy w klubie tak myśli parę osób, bo już kibice mają uczucia co najmniej mieszane.

REKLAMA
Nacho Novo – prawie 33-letni napastnik, który niegdyś imponował w… szkockiej Premier League. Ostatnie półtora roku już nie było takie słodkie. Ktoś powie, że to napastnik na słabsze ligi. Być może.
Dużo strzela… Nie no, sporo, lepiej brzmi. W Szkocji były sezony bardzo dobre, był też średnie, choć nieudanych raczej brak. Choć najlepszy był pierwszy w Rangersach, czyli… 2004/05. Zatem w teorii na polską skopaną ligę idealny. Takie gwiazdy ekstraklasowych boisk jak Bojan Puzigaca, tudzież Krzysztof Bąk, powinien mijać z zamkniętymi oczami. Jednak wielu goli bym nie oczekiwał. Więcej wiatru i przepychania niż efektywności – to bardziej.
Oczywiście reprezentantowi Galicji trzeba oddać, że w Szkocji radził sobie całkiem dobrze. Wszakże w 2008 roku myślano nawet, aby zrobić z niego reprezentanta kraju dudów, kiltów i whisky. Nic z tego nie wyszło, co nie dziwi, ale uznać to trzeba za całkiem przyjemną formę połechtania po brzuszku.
Właśnie, wspomniałem o Galicji. Zagrał w zespole reprezentującym region w 2008 roku. Urodził się przecież w Ferrol. Co prawda nie w tym samym domu co generał Francisco Franco, ale jednak. To miasteczko szczyci się właśnie trzema osobami – wspomnianym Generalissimo, Pablo Iglesiasem, czyli dawnym liderem hiszpańskich socjalistów i właśnie Nacho Novo, albo raczej Ignacio Javierem Gomezem Novo.
Warto przy okazji ostrzec legionistów. Otóż swego czasu odbił on dziewczynę byłemu koledze klubowemu z Raith Rovers. Tamten się zirytował i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Skończyło się tak, że złapał cegłę i zaatakował samochód dziewczyny. W 2005 roku sprawa trafiła do sądu. Konkluzja? Donna wolała Hiszpana, który podpisał lukratywny kontrakt z Rangersami niż faceta zarabiającego 200 funtów tygodniowo, byłego piłkarza zatrudnionego jako pracownik portu…
Ale wracając do meritum. Czy Legii potrzebny jest Novo? Dowiemy się po sezonie. Choć z drugiej strony transfer wyglądał jak rzucenie koła ratunkowego dla samych działaczy. „Weźmy kogoś, byle kiedyś jego nazwisko coś znaczyło, bo kibice nas zabiją”. No i wzięli.
A teraz nic tylko czekać jak na boisku spisze się atak chimerycznych emerytów Ljuboja (34) – Novo (33). W nich jest przyszłość(!?).
Aha, i jeszcze należy sobie zadać pytanie, czy warto wyrzucać wielkie pieniądze na kontrakt tak dojrzałego zawodnika o całkiem średniej renomie? A zarabiać lubi. Niech stołeczna drogówka będzie czujna. Po Gijon często poruszał się czerwonym Bentleyem. A to tylko jedna z bardzo wielu zabawek kolekcjonera sportowych aut.