4 marca najsłynniejszy argentyński „Osiołek” świętował 38. urodziny. Mowa oczywiście o symbolu starego, pięknego, pełnego szalonych szarż, romantycznego futbolu. Zatem zaśpiewajmy „sto lat” Arielowi Ortedze.
REKLAMA
Zawodnik to fenomenalny, ale mocno niespełniony. Bo czy skalą jego talentu jest olimpijskie srebro z 1996 roku? A może Superpuchar Włoch z Parmą? No właśnie... A sześć tytułów mistrzowskich w Argentynie (z River Plate i Newell's Old Boys) całkowicie nie przekonuje. Tak samo, jak i tylko jedno trofeum Copa Libertadores, także z 1996 roku. Kibice „Albicelestes” podziwiali jego bajeczne umiejętności aż 87 razy.
A czemu tak wyszło? Przez alkohol. Mógłby być dalej i wyżej. Mógł być bożyszczem największym. Jednak liczne przegięcia doprowadziły chociażby do zamknięcia w specjalistycznej klinice w Santiago de Chile. Chciał mu pomóc prezydent River Plate - Daniel Passarella. Cóż, nie udało się... Ortega obecnie bawi w Primera B Metropolitana, czyli w trzeciej klasie rozgrywkowej. Gra w Defensores de Belgrano.
Zatem napijmy się szampana za jego zdrowie. Przypomnijmy sobie te wszystkie piękne chwile z jego udziałem. Prawdziwie „romantyczny” futbolista.
