Wbrew osławionej tezie jednego z popularnych spindoktorów, że „ciemny lud wszystko kupi”, lud w dniu wyborów europejskich nieoczekiwanie okazał się myślącą społecznością
REKLAMA
Myślę, że w przyszłości żaden z liderów liczących się ugrupowań politycznych, nie będzie już tak bezczelny, aby ściągnąć do swoich szeregów rozpoznawalną twarz z telewizji, jeszcze wczoraj znaną z bezwzględnej walki z tymże ugrupowaniem. A jedynym wkładem w zwycięstwo w nowym mundurze, miałoby być emocjonalne przywiązanie widzów (wyborców) do znanej twarzy i wiara w to, że większość widzów zakreśli pole przy przy znanym nazwisku. Analogicznie do wyboru między filmem nieznanym a znanym – pewnie większość przełączyłaby telewizor na kanał z jakimś koszmarnym, ale swojskim, kapitanem Klossem niż z nowym, nie daj Boże ambitnym, dziełem nieznanego reżysera. Jeszcze niedawno ta metoda przynosiła politykom szybkie taktyczne zwycięstwa, wystarczy przypomnieć Joannę Kluzik- Rostkowską, która w krótkim czasie z PiS i przez PJN znalazła się w PO. W przypadku Michała Kamińskiego czy sezonowej wydmuszki Europy +,która powstała tylko po to, aby wyeksportować kilka osób do Brukseli, ucho od dzbana się urwało i wyborcy powiedzieli stop.
Chciałoby się powiedzieć, lepiej późno niż wcale, ale to naprawdę dobrze wróży na przyszłość. Na horyzoncie świta nadzieja, że politycy zaczną traktować nas z szacunkiem. A wtedy my, wyborcy, pójdziemy na wybory, aby rozumnie wybierać, a nie głosować jak w konkursie Eurowizji.