Czytam bezwzględne komentarze niemieckiej prasy, która od dnia inaugaracji pontyfikatu aż do dzisiaj, nigdy nie rozpieszczała swojego rodaka. Takie nastawienie do Papieża jest oczywiście egzotyczne w naszym kraju, lecz warto zrozumieć, że większość opinii publicznej w Niemczech widzi w "swoim" Papieżu tylko skrajnie konserwatywnego przywódcę religijnego, pozbawionego charyzmy czy magii oddziaływania na tłumy. Także Karol Wojtyła nie był bohaterem pierwszych stron niemieckich gazet, z jednym jednak wyjątkiem odróżniającym polskiego Papieża od jego następcy - Jan Paweł II ceniony był za swoje naturalne przywództwo i jego jakość. A ja zastanawiam się, czy w piastowaniu funkcji i rodzaju odchodzenia tych dwóch przywódców nie odbija się tzw "charakter narodowy" .

REKLAMA
Wyobrażam sobie Polskę z okresu Powstania Styczniowego, gdzie Mierosławski nie opuszcza Paryża i nie nawołuje do zbrojnego ataku, a wskazuje na przykład roztropnego oporu Wielkopolan. Wyobrażam sobie Polskę z sierpnia 1939, w której minister Beck nie zachłystuje się ceną polskiego honoru i podejmuje negocjacje z Hitlerem zapobiegając eksterminacji pokoleń. Chciałbym zobaczyć przywódców Powstania Warszawskiego, którzy latem 1944 wyciszają nastroje ulicy i nie pozwalają dzieciakom rzucać się z benzyną na uzbrojony po zęby niemiecki garnizon. Chciałbym zobaczyć przywódców ostatnich 300 lat, którzy nie wykrwawiają swojego narodu lecz mówią - poddamy się, aby zwyciężyć.
Zastanawiam się, jak wyglądałaby dzisiejsza Polska, dzisiejsza Warszawa, potomkami jakich generacji moglibyśmy być, gdyby rozsądek i wizjenorstwo szły w jednej parze. Ale to wymagałoby mądrości Benedykta XVI, który odchodzi wiedząc, że wierni potrzebują nie tylko Słowa Bożego, ale także krzepiącego przywództwa. Odchodzi, gdyż nie wierzy, że trwanie w chorobie i demonstrowanie ułomności choroby wzmacnia Kościół. Powolne odchodzenie Papieża z Krakowa w naturalny sposób wpisało się w polską historię. My, Polacy przez pokolenia nauczyliśmy się czerpać z takich postaw siłę. Siłę do kolejnych heroicznych poświęceń. Świat od dzisiaj zna także inny rodzaj przywództwa - odejście, kiedy nie ma już siły, zbudowanie miejsca dla swojego następcy - z szacunku dla wiernych, z pokory przed Panem Bogiem. Obie drogi są skrajnie wymagające i oczekują innego rodzaju wsparcia.
Papież z Niemiec świadomie podjął wielką decyzję. Nie stał się zakładnikiem systemu i w historii zapisze się jako ikona pragmatycznego heroizmu.
Szkoda, że historia podarowała nam, Polakom, tylko niewielu takich przywódców. Wiedzieć, kiedy się poddać i pozostać w gronie zwycięzców. Ilu takich mieliśmy i ilu mamy?