„Polacy nie słuchają rozumu, najłatwiej jest zatem rządzić Polakami wzniecając odpowiednie emocje“ – ten cytat przytaczam w wielu dyskusjach. Niestety nie mogę sobie przypomnieć, gdzie go przeczytałem po raz pierwszy, natomiast mogę sobie wyobrazić, kto mógł być autorem tego powiedzenia. A autorów mogło być wielu – od Mikołaja I i Bismarcka do Putina czy Merkel. Wielu, którzy obserwowali nasze zrywy, nieprzemyślane decyzje, gdy najpierw do głów naszych rządzących wlewała się fala wzburzonej krwi, a rozum gdzieś sączył się wąskim strumyczkiem bocznymi ściankami. Polaka proces zaprzyjaźniania się ze swoim rozumem był tak powolny, że mądrość ludowa dodała do skarbnicy naszej wiedzy często cytowane „Mądry Polak po szkodzie“.

REKLAMA
A historia ta trwa od setek lat, gdyż już Jan Kochanowski pisał: Cieszy mnie ten rym: „Polak mądry po szkodzie“; Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą i po szkodzie głupi.
Moje obserwacje natury historyczno-językowej związane są z WHR czyli Warszawską Histerią Referendalną. Kto wie, o co tu chodzi, po cholerę to referendum? Emocje wypluwane przez cynicznych polityków rzucają Warszawiakami od ściany do ściany . Jedni mówią, że za mało inwestycji, inni, że zbyt wiele inwestycji zablokowało miasto i jak tu żyć między jednym a drugim placem budowy? Część polityków zarzuca Gronkiewicz, że jest arogancka i nie rozmawia ze społeczeństwem, a gdy zaczyna to czynić, zamiast przyjąć, że wygrali, bo zrozumiała swój błąd, pytają, skąd ma tyle czasu na spacery po mieście?
Poza komentarzem pozostawiam dyskusję o „W“, Powstaniu Warszawskim i zabawie w skojarzenia. Konia z rzędem temu, kto powie, jaki jest alternatywny program wyborczy? Czy może trzecia lub dziesiąta nitka metra będzie budowana wg planów profesorów z firmy Smoleńsk Project Management ? Można przecież zmierzyć się z zaniedbaniami infrastruktury miejskiej, narastających po wojnie przez prawie 70 lat, poprzez drążenie korytarzy na poziomie astenosfery (100 – 400 km poniżej powierzchni ziemi). Na pewno znajdziemy w Polsce naukowców, którzy będą w stanie udowodnić, że to możliwe, tylko ta Gronkiewicz taka nieudaczna. I na pewno znajdzie się mocna grupa wyznawców metra na głębokości 100 km. Niemożliwe? A 30% społeczeństwa wierzących w zamach w Smoleńsku to możliwe? No właśnie ...
Rządzą zatem nami bez problemów, bo my tacy fajni jesteśmy. Wystarczy nam do ucha coś poopowiadać, o sąsiedzie powiedzieć, że on obcym jest, a większość z nas nie zada niewygodnych pytań, bo to oczywiste, że musi coś być nie tak, jeśli u sąsiada jest lepiej niż u mnie. I już emocje gotowe, wystarczy je tylko kanalizować w odpowiednim kierunku. Związkowcy demonstrować do Warszawy na trzy dni? Proszę bardzo, nie ma problemu, już lecą niesieni skrzydłami emocji. A podyskutować mocno, ale nie w wiecowym stylu w ramach Komisji Trójstronnej? To raczej już nie, jeszcze ktoś zgasiłby emocje jakimś celnym racjonalnym rozwiązaniem...
Wzywanie, aby Warszawiacy pozostali w domu w czasie referendum to wyrażenie zdecydowanego wsparcia dla obecnej Prezydent, ale nie pójście na wybory powszechne, to już odrzucanie demokracji. A parę lat w temu w Łodzi za Kropiewnickiego relatywizm referendalny był po drugiej stronie rozumu i argumentacji tych samych polityków.
Ludzie, jak długo jesteśmy w stanie to wytrzymać – hipokryzję, moralny relatywizm i bezczelne kłamstwa ? Gdzie się podziały elity, czy naprawdę cała polska inteligencja siedzi na zmywaku w Londynie ? Otwórzmy dyskusję, dajmy w niej jasny sygnał, że widzimy te gierki i oczekujemy, że nie będzie nas się karmić lipną narracją.