Państwo finansujące naszą wspólną infrastrukturę techniczną z podatków – autostrady, Pendolino, finansowanie LOT-u czy budowa stadionów, jeszcze bardziej zobowiązane jest do finansowania infrastruktury moralnej, o wiele ważniejszej, niż skrócenie czasu jazdy z Poznania do Warszawy

REKLAMA
Obiecałem sobie, że nie będę się wypowiadać na temat rodzin z dziećmi wymagającymi stałej opieki, zajęcia korytarzy w Sejmie czy dyskusji z Premierem nadawanej live. Wszystko, co się na ten temat powie, ma demagogiczny posmak. Uważam jednak, że muszę dodać moja cegiełkę do tej dyskusji, i nie obchodzi mnie , jak bardzo będzie to niektórym zalatywać populizmem.
Mam jasny i stały pogląd na dramat tych rodzin. Spodziewałem się, że jeżeli Premier RP spotyka się z rodzicami poszkodowanych przez los dzieci, to będzie miał im do zakomunikowania, że ich (niewygórowane) oczekiwania będą spełnione, zaliczy kilka punktów na rzecz kampanii wyborczej i sprawa finansowania znajdzie swój finał. Tu i tak nigdy nie będzie szczęśliwego finału, gdyż dzieci nadal pozostaną w wózkach inwalidzkich, lecz z naszych pieniędzy zapewnilibyśmy nieco wyższy komfort ich rodzinom.
Wiemy, że stało się jednak inaczej i oczekiwania nie zostały spełnione. Wstydzę się, że w ogóle doszło do jakiejkolwiek słownej przepychanki. Te dzieci to obywatele naszego państwa, tacy sami, jak Wy czytający te słowa i płacący podatki. Czy widzieliście te dzieci gdziekolwiek na polskich chodnikach , w kinie czy na koncercie? Nie albo bardzo rzadko? Zgadza się, gdyż większą część swojego życia spędzają w więzieniu swojego ciała i w więzieniu swoich mieszkań. Trwają z rodzicami, którzy porzucili wszystko, co wcześniej kochali, aby oddać się swoim dzieciom. I tylko dlatego, że systemowo, nie doczekali się jeszcze, aby ktoś wykwalifikowany był w stanie rehabilitować i opiekować się ich dziećmi przez kilka godzin dziennie. W tym czasie rodzice mogliby pracować a wsparcie naszego budżetu przeznaczyć na wynagrodzenie opiekuna. Ile talentów, wspaniałych ludzi porzuciło pracę, aby trwać przy swoim dziecku? Nigdy się tego nie dowiemy.
Zamiast dyskusji, jak pomóc tym rodzinom, czytam, ze jedna z matek była na wakacjach w Chorwacji i posiada nowoczesny smartphone ! I to są właśnie chwile, w których chciałbym mieszkać w innym kraju. Przejmuje mnie wstyd, który po prostu wbija człowieka w ziemię. Takie matki zasługują na urlop w Chorwacji i na wyspach Bahama.
Te rodziny domagają się naszego wsparcia, tak naszego, bo to my obywatele tworzymy naszą Rzeczpospolitą, nie dlatego, że przymierają głodem, ale dlatego, że chciałyby wrócić do względnie normalnego życia, takiego, jakim większość z nas żyje. Pieniądze przeznaczyć na rehabilitacje, wyjść z domu bez koszmaru, że zostawili dziecko same na parę minut w domu bez opieki. Podjąć pracę i zarabiać własnym wysiłkiem na godziwsze życie. To są rzeczywiste oczekiwania tych rodzin.
Jest jeszcze szansa, aby im pomóc, także tym koczującym przed Sejmem. Nie są górnikami i stoczniowcami, nie przyjdą z petardami i kilofami. Nie bójmy się ich. To przecież nasze dzieci, nasi współobywatele i nasze podatki.
Nie zasłaniajmy się Ruskimi, pomóżmy naszym ! A jeśli nadal nie rozumiecie, zamieńcie się z tymi matkami na dzieci, wystarczy na jeden dzień.