Krótka analiza ostatnich chwil życia doczesnego wigilijnego karpia oraz indonezyjsiej krowy tudzież kozy.

REKLAMA
Każdego roku gdzieś tak w okolicach grudnia wszelkiej maści miłośnicy zwierząt i obrońcy ich praw, wytaczają ciężkie działa przeciwko krajowym karpio-bójcom. Co więcej, z roku na rok huk tych dział jest wręcz coraz głośniejszy i trwa coraz dłużej i dłużej. Artylerzyści zrzeszają się w mniej lub bardziej formalne grupy i stowarzyszenia, promując wigilię bez smażonego karpia lub przynajmniej humanitarny ubój królewskich złotołuskich.
logo
idul adha - święto ofiarowania piotr śmieszek

Argumenty pro karpiowej armii są przy tym bardzo różne od tych mniej, po bardziej a nawet bardzo logiczne. W gruncie rzeczy chodzi jednak zawsze o jedno i to samo czyli o cierpienie biednych ryb przeznaczonych na wigilijne polaków stoły i nieetyczne, patologiczne wręcz skutki oddziaływania ich cierpienia na psychikę najmłodszych mieszkańców kraju na nad Wisłą.
I nie sposób się z tą formą promocji wigilii bez rybki mocować. Największą wszak zaletą wywalczonej po 89-tym demokracji, jej logo, domeną nadrzędną jest fakt, iż każdy ma prawo mieć swoje zdanie, obnosić się z nim i do niego innych przekonywać.
Świat islamu również ma swoje bójcowe święta a zwą się one Idul Adha tudzież Qrban. Dzień ofiarowania, bo tak również zwie się ten szczególny dla wyznawców Allaha dzień, spływa krwią od afrykańskiego Maroko po filipińską wyspę Mindanao. I to spływa nie byle jak i w dosłownym tego słowa znaczeniu.
logo
młoda widownia Piotr Śmieszek

Krowy i kozy, gdyż to one pełnią tutaj (tam) rolę przysłowiowych karpi, stłacza się w przygotowanych kilka dni wcześniej zagrodach by podobnie jak nadwiślańskie karpie w sklepowych basenach, czekały na swój sądny moment albo dzień. Dzień w którym zgaśnie słońce. A kiedy ten w końcu nadchodzi, jedne szlachtowane są na oczach drugich przy gwarze bawiących się dzieci i zawieszonym w powietrzu śpiewie Allahu Akbar.
Los krów i kóz zrodzonych w świecie islamu jest niewspółmiernie gorszy od losu polskiego karpia i w gorszej dopełnia się atmosferze.
Gdy karpie zdychają w wannach, zlewach lub kuchniach panów i pań Kowalskich, bydlęta ofiarowane niebiosom przez wyznawców jedynego prawdziwego Boga wykrwawiają swoje poderżnięte gardła na przerażonych na śmierć oczach oczekujących na swoją kolej współ ofiar.
logo
mistrz ceremonii Piotr Śmieszek

Rytualne podcinanie gardeł jest w Indonezji i całym świecie islamu czymś tradycyjnym, normalnym i oczywistym jak skład powietrza oraz wody. Jest cząstką starej i wielkiej muzułmańskiej kultury, natury oraz duszy. Mali muzułmanie na całym bożym świecie dorastają w świadomości, iż rytualne podcinanie gardła z podniosłym śpiewem na ustach jest czymś duchowym oraz pięknym i z całą pewnością absolutnie wręcz poprawnym.
Różnica między losem polskich ryb i indonezyjskich kóz jest jednak taka, że nikt z obrońców praw zwierząt na archipelagu, biskim wschodzie czy Maghrebie nie odważył by się stanąć w ich obronie w obliczu dogmatu takiej a nie innej tradycji. Bo islam w odróżnieniu do tradycji wigilijnej nie toleruje krytyki.