Zostałem blogerem. Myślałem, że będzie prościej. Teraz, przed monitorem, wychodzę na jakiegoś dinozaura, jakbym przestał rozumieć, po co to wszystko. Że prościej na papierze, jeszcze lepiej mówić, bo można się tłumaczyć niezrozumieniem.
REKLAMA
Pocieszam się że to pierwszy wpis i potrzebna jest jakaś idea, a o tą, kompletną, mądrą, idealną ideę najtrudniej. A tu tramwaje za oknem, kałuże parują i tak by się o tych tramwajach i kałużach pisać chciało. Dorzucić trochę zeschłych liści i pamiętacie Państwo jak dzisiaj słońce pięknie zachodziło. Odtwarzam dzień, nic nie znajduję, cofam się do wczoraj i nic. Jeszcze raz, lepiej.
Nie zamierzam naprawić świata, chciałbym siebie w nim odnaleźć. Może czasem coś naprawię, ale obiecuję że tylko niechcący. Zadowolę się zdziwieniem, na początek. Niekonsekwencja, nie raz tu zagości. Jak to u ludzi. Emocje się odleżą, wiedza sukcesywnie będzie się poszerzać i już głośniej będę przeczyć sobie. Może to wygląda jakbym chciał o sobie , nie, zupełnie nie. Wezmę ten wycinek rzeczywistości, który oglądam, który mnie dotyczy, ale nie tylko. Przecież wielu z Państwa po tym samym wycinku co ja się porusza. Teraz mógłbym już o tramwajach, ale zostawmy to na kiedyś. Patrzymy na to samo, widzimy to inaczej, wiadomo.
Chcę opowiadać, jak ja to widzę i tu znajdzie się miejsce na niekonsekwencje. Po co, spytają Państwo? Ostatnimi czasy Internet stał się takim miejscem, gdzie wypływają różne dziwactwa. Anonimowo albo i nie zaczęliśmy się dzielić absurdem świata i nas samych. Ciężko było się z tym pogodzić, ale w tym wszystkim zniknęła gdzieś nasza wyjątkowość. W każdej chwili trafiamy na kogoś, kto robi to co my albo jeszcze lepiej. Ten blog to próba konfrontacji mnie, czyli siebie, ze światem. Słowa znajdą Państwo w słownikach, definicje w wikipedii, a tu znajdą Państwo zdziwienie. Może wspólnie uda nam się coś ustalić, ja się czegoś nauczę, rzadziej Państwo. Zainspirujemy się, pośmiejemy razem, smutek pewnie też się trafi. Chciałbym obiecać, że unikniemy krwi, czy to możliwe?
Pewnie najwięcej będzie w tym miasta. Od wielu lat dyskutuję z Warszawą, próbując zrobić ją swoim miejscem. Urodziłem się tu, dorastałem, dorastam dalej, a ciągle ze stolicą się mijamy. Czemu jest tak brzydko, czemu piękno dostrzegam jednym okiem, drugie zasłaniając by zawęzić kadr? Te tramwaje, kebaby, stadiony, parki i czemu nowe elewacje na Grochowie są żółte? Wszystkie! Poważnie, czemu?!
Postaram się pisać o muzyce, trochę o książkach, filmach. Inaczej. A jak, to później. O życiu, po prostu. W mieście, w Polsce, w pracy i na świecie. Od polityki nie ucieknę, ale jak dobre to pole do zdziwień.
