Aby uczcić majowy weekend, część naszej ekipy – podróżników, wybrała się na zlot Volkswagena do miejscowości położonej na południu Polski. Podobno Frydman jest jedną z najbardziej atrakcyjnych wsi Podtatrza w Polsce. Pochwalić się może zabytkami z przełomu XIII i XVI wieku. My jednak, jak zwykle, wytropiliśmy coś o wiele ciekawszego – tajemnicę wioski skrywaną głęboko pod ziemią. Jesteście ciekawi co to takiego?
REKLAMA
Potrzymamy was jeszcze chwilę w napięciu a tymczasem kilka słów o samym zlocie.
Tego roku zjawiliśmy się na alternatywnym zlocie busików VW T3, który miał miejsce w przystani wodnej w miejscowości Frydman nad jeziorem czorsztyńskim (alternatywą był ogólnopolski zlot w Debrznie). Zlotowicze z różnych stron Polski a nawet i spoza kraju spotkali się na polu campingowym w malowniczej scenerii, z przepięknym widokiem na ośnieżone szczyty Pienin w oddali. Od 1-go do 6-go maja przewinęło się tam 50 busiarskich ekip.
Pogoda nie zawiodła. W pełnym słońcu jak i po zmroku przy ogniskach kwitło życie towarzyskie – spoty tego typu są zawsze świetną okazją do wymiany doświadczeń z dalekich podróży i praktycznych informacji technicznych. Staraliśmy się spędzać czas aktywnie, aby rozruszać kości przed wyprawowym zwiedzaniem. Z turystycznych atrakcji polecamy wam rejs gondolą po Jeziorze Czorsztyńskim ze zwiedzaniem dwóch zamków na przeciwległych jego brzegach - nawiedzanego ponoć przez białą damę zamku w Niedzicy oraz ruin twierdzy w Czorsztynie. Oba miejsca zrobiły na nas nieziemskie wrażenie a krajobrazy z zamkowych tarasów zapierały dech w piersiach. Cudownych widoków dostarczył też naszym oczom Przełom Dunajca oglądany z pokładu flisackiej tratwy niesionej nurtem rzeki. Jeśli kiedykolwiek będziecie w tamtych okolicach nie ważcie się ominąć spływu rzecznego pomiędzy wysokimi, majestatycznymi skałami ubranymi w dziewiczą przyrodę Pienińskiego Parku Narodowego.
Dość już o zlocie i atrakcjach ogólnie dostępnych turystycznie. Czas na naszą ulubioną, bo niekomercyjną turystykę, o której wspomnieliśmy na początku. Otóż niepozorna wieś Frydman skrywa w podziemiach niesamowitej wielkości piwnice wybudowane w 1820r. i niegdyś służące do przechowywania wina. Obecnie opustoszałe drogą spadku znalazły się w prywatnym posiadaniu. Zwiedzanie ich było dla nas niesamowitym przeżyciem, gdyż wyglądało zupełnie niestandardowo. Dowiedziawszy się o ich istnieniu z przykościelnej tablicy i spytawszy o drogę miejscowego sklepikarza dotarliśmy do prywatnego domu, którego sympatyczny właściciel z uśmiechem zaprosił nas na tyły swojego podwórka. Przez ośmioboczną zrujnowaną budowlę zaprowadził nas w świetle latarek po śliskich kamiennych schodach do podziemnych korytarzy. Było ich 6, po 3 na każdym z poziomie. Ich wielkość naprawdę zrobiła na nas wrażenie. Długie na 100m, wysokie na 4m i szerokie na 7m z półkolistymi stropami pokrytymi drobnymi stalaktytami wyglądały jak ogromne murowane hangary. Niższy poziom, nieco podmokły i zupełnie ciemny, połączony jest z wyższym, do którego dociera za dnia nieco słonecznego światła, przez szyby wentylacyjne. Całości mrocznego i tajemniczego klimatu dodawała barwna osoba właściciela, który co i rusz opowiadał nam ciekawostki i przypowieści dotyczące historii i teraźniejszości tego miejsca.
Tego typu intrygujące, bo niezbyt znane miejsca mamy nadzieję odnaleźć też podczas naszej wakacyjnej wyprawy, a tymczasem żegnamy się z wami i powracamy do przygotowań! ;)
Tego roku zjawiliśmy się na alternatywnym zlocie busików VW T3, który miał miejsce w przystani wodnej w miejscowości Frydman nad jeziorem czorsztyńskim (alternatywą był ogólnopolski zlot w Debrznie). Zlotowicze z różnych stron Polski a nawet i spoza kraju spotkali się na polu campingowym w malowniczej scenerii, z przepięknym widokiem na ośnieżone szczyty Pienin w oddali. Od 1-go do 6-go maja przewinęło się tam 50 busiarskich ekip.
Pogoda nie zawiodła. W pełnym słońcu jak i po zmroku przy ogniskach kwitło życie towarzyskie – spoty tego typu są zawsze świetną okazją do wymiany doświadczeń z dalekich podróży i praktycznych informacji technicznych. Staraliśmy się spędzać czas aktywnie, aby rozruszać kości przed wyprawowym zwiedzaniem. Z turystycznych atrakcji polecamy wam rejs gondolą po Jeziorze Czorsztyńskim ze zwiedzaniem dwóch zamków na przeciwległych jego brzegach - nawiedzanego ponoć przez białą damę zamku w Niedzicy oraz ruin twierdzy w Czorsztynie. Oba miejsca zrobiły na nas nieziemskie wrażenie a krajobrazy z zamkowych tarasów zapierały dech w piersiach. Cudownych widoków dostarczył też naszym oczom Przełom Dunajca oglądany z pokładu flisackiej tratwy niesionej nurtem rzeki. Jeśli kiedykolwiek będziecie w tamtych okolicach nie ważcie się ominąć spływu rzecznego pomiędzy wysokimi, majestatycznymi skałami ubranymi w dziewiczą przyrodę Pienińskiego Parku Narodowego.
Dość już o zlocie i atrakcjach ogólnie dostępnych turystycznie. Czas na naszą ulubioną, bo niekomercyjną turystykę, o której wspomnieliśmy na początku. Otóż niepozorna wieś Frydman skrywa w podziemiach niesamowitej wielkości piwnice wybudowane w 1820r. i niegdyś służące do przechowywania wina. Obecnie opustoszałe drogą spadku znalazły się w prywatnym posiadaniu. Zwiedzanie ich było dla nas niesamowitym przeżyciem, gdyż wyglądało zupełnie niestandardowo. Dowiedziawszy się o ich istnieniu z przykościelnej tablicy i spytawszy o drogę miejscowego sklepikarza dotarliśmy do prywatnego domu, którego sympatyczny właściciel z uśmiechem zaprosił nas na tyły swojego podwórka. Przez ośmioboczną zrujnowaną budowlę zaprowadził nas w świetle latarek po śliskich kamiennych schodach do podziemnych korytarzy. Było ich 6, po 3 na każdym z poziomie. Ich wielkość naprawdę zrobiła na nas wrażenie. Długie na 100m, wysokie na 4m i szerokie na 7m z półkolistymi stropami pokrytymi drobnymi stalaktytami wyglądały jak ogromne murowane hangary. Niższy poziom, nieco podmokły i zupełnie ciemny, połączony jest z wyższym, do którego dociera za dnia nieco słonecznego światła, przez szyby wentylacyjne. Całości mrocznego i tajemniczego klimatu dodawała barwna osoba właściciela, który co i rusz opowiadał nam ciekawostki i przypowieści dotyczące historii i teraźniejszości tego miejsca.
Tego typu intrygujące, bo niezbyt znane miejsca mamy nadzieję odnaleźć też podczas naszej wakacyjnej wyprawy, a tymczasem żegnamy się z wami i powracamy do przygotowań! ;)
