11.07 / Rano akcja pt. zatankuj busa. Godz 6 rano, jesteśmy gdzieś na zadupiu rosyjskiej ziemi. Kierowcy mijających nas samochodów dziwnie patrzą na nas szorujących zęby na poboczu drogi.
REKLAMA
Pytamy ich gdzie stacja benzynowa. Jakieś 20 km stąd. Chyba dociągniemy. Dotarliśmy. Stacja zapyziała, rudy kot spaceruje po dystrybutorach. Nie mamy miejscowej waluty, pan zza zakratowanego okienka kasy mówi, że dolarów nie przyjmuje a o terminalu karty visa nawet nie ma co marzyć. Pan pozwala nam zatankować 5l do jednego busa, który wyjedzie na misję, drugi wraz z załogą zostaje pod zastaw na stacji. Wracamy do miejscowości Caucasus – tam zdobywamy ruble wymieniając po zbrodniczym kursie w jakimś sklepie, bo bank zamknięty. Ok, nareszcie tania rosyjska ropka na full w bakach i w kanistrach. Możemy pruć przez Rosję. Od dłuższego czasu szukamy atlasu samochodowego obejmującego kraje wschodnie. Problem braku mapy rozwiązuje się w końcu na którejś ze stacji benzynowych. Uczynny Rosjanin pokazuje nam drogę w swoim atlasie, robimy zdjęcia map i nawigujemy z ekranu komputera, można i tak. Generalnie droga jest jednostajna, prujemy wciąż autostradą M29, zatrzymując się tylko na niezbędne przystanki i mały szaberek kukurydzy i słonecznika. Nocleg postanawiamy znaleźć przed zmrokiem – udaje nam się wbić w pole kukurydzy, które potem okazuje się też pełne innej bujnej roślinności.
