10.08 / Rano jeszcze zostają pociągnięte dodatkowe kable do rozrusznika w Sławobusie, co umożliwia w końcu odpalanie za pomocą kluczyka. Chyba nie wspominaliśmy, że przez kilka ostatnich dni Sławobus był odpalany „na pych”. Teraz jeszcze akcja pt. „zamelduj się w Serbii”.

REKLAMA
Jesteśmy w tym kraju już trzeci dzień, a bez meldunku można tu przebywać tylko dobę. Kiedy czytamy w przewodniku, że z tego powodu na granicy możemy mieć kłopoty w postaci pieniężnej kary decydujemy się odnaleźć komisariat policyjny. Docieramy do najbliższego i sporo czasu czekamy, po czym dowiadujemy się, że nie jest to właściwa jednostka. Po kilkunastu minutach krążenia po mieście znajdujemy posterunek z działem meldunkowym. O dziwo nikt tam nie mówi ani po angielsku ani po rosyjsku, choć chyba z założenia mają mieć do czynienia z turystami. W każdym razie rozumiemy po serbsku, że pan pyta nas o adres do zameldowania. My skonsternowani mówimy, że mieszkamy w busach. Dziwne spojrzenie. „Chcecie się meldować w samochodach kempingowych?”. Okazuje się, że nie ma takiego obowiązku. Ok. Jedziemy w takim razie w kierunku stolicy. Przejeżdżamy przez Nowy Sad i po południu jesteśmy już w Belgradzie. Na zwiedzanie Białogrodu poświęcamy kilka godzin. Właściwie nie ma tu wiele do zobaczenia. Jest bulwar, twierdza, z której rozciąga się przestronny widok na rzekę i miasto i w której obrębie znajduje się muzeum militarne. Oglądamy jedynie wystawione na zewnątrz eksponaty czołgów. Nie zwiedzamy muzeum, za to spotykamy Polaka, który przyjechał do Belgradu wyłącznie ze względu na to muzeum. Pochodzi z Opola i wybrał się na samotną wyprawę po Bałkanach i nie tylko w celu zwiedzenia wszelkich obiektów związanych z historią wojskowości. Co więcej najprawdopodobniej zna Polaków, również z Opola, których spotkaliśmy kilkakrotnie w Gruzji. Pozdrawiamy Opolan spotkanych na drogach i bezdrożach! Tymczasem my udajemy się już w stronę Węgier. Docieramy do granicy już dość późno, a tam czeka nas niemiła niespodzianka. Kolejka do bramki ciągnie się na długim odcinku – głównie Niemcy wracający z wakacji W Turcji. Gdy docieramy na parking na stacji benzynowej jest już bardzo późna noc.