Natalia Broniarczyk
Natalia Broniarczyk Edukatorka Pontonu

Urzędnicy w Katowicach i Gliwicach orzekli, że młodzież z tego regionu ma dostęp do rzetelnej edukacji seksualnej, nie zachodzi w nieplanowane ciąże bo wie wszystko o antykoncepcji, w szkołach nie ma przemocy seksualnej i zakażeń HIV czy innych chorób i infekcji przenoszonych drogą płciową.

REKLAMA
Nasza znajoma Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK złożyła katowickim i gliwickim władzom propozycję przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej. Urzędnicy odmówili, gdyż podobno w tych miastach "taki problem nie występuje". Wszystko to za sprawą przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie". Z naszych doświadczeń wynika niestety, że realizacja WDŻwR w szkołach może przynieść więcej problemów niż korzyści.
W 2009 roku sprawdziłyśmy jak wygląda realizacja WDŻwR w polskich szkołach, przez trzy miesiące zbierając opinie nastolatków. Powstał raport "Jaka edukacja?". Dostałyśmy mnóstwo maili z cytatami oraz szczegółowymi opisami lekcji. Z badania wynika, że WDŻwR-u w szkołach albo nie ma, bo można na tę godzinę np. zaprosić policjanta który opowie o narkotykach, albo jest i prowadzi ten przedmiot osoba kompletnie nieprzygotowana do tego rodzaju zajęć i zamiast przekazywać wiedzę opartą na faktach i nauce, dzieli się z młodzieżą swoimi poglądami, takimi jak między innymi "gwałt to cena za rozwiązłość" albo "prezerwatywy mają mikropory i tak nie ma sensu ich stosować, a poza tym powodują ucisk, który prowadzi do bezpłodności".
Być może znajdą się tacy, których to śmieszy. Postarajmy się jednak wyobrazić sobie sytuację, w której nasze dorastające dziecko, siostra czy brat codziennie w drodze do szkoły mija baner z nagą kobietą, reklamujący sprzęt hydrauliczny (tak, teraz nawet takie usługi reklamuje się w ten sposób), w komórce ma stały dostęp do internetu a seks wideo jego idolki właśnie wyciekło do sieci, doskonale zna sceny z filmów porno, bo wystarczy, że wpisując w wyszukiwarce magiczne słowo "seks" zobaczy nienaturalnie wyglądające ciało kobiety, która przeżywa orgazm przez 20 minut , jej partner podczas dwugodzinnego filmu ciągle ma wzwód i uprawia seks z czterema kobietami w różnych kombinacjach nie stosując prezerwatyw. Potem zapyta rówieśników i dowie się , że za pierwszym razem nie zachodzi się w ciąże, a na koniec trafi na jeden z takich WDŻetów i tam usłyszy , że "antykoncepcja to dzieło szatana".
Wyobraźmy sobie, że znów jesteśmy w szkole i codziennie kolega czy koleżanka z klasy grozi nam, że jesli nie zgodzimy się na seks z nim/nią to stworzy nam fałszywy profil na portalu społecznościowym, wstawi nasze zdjęcie np. z imprezy z podpisem "zrobię loda za doładowanie telefonu". Wyobrażmy sobie, że ten profil w końcu powstaje a my zostajemy z tym zupełnie same/sami , bo wstydzimy się powiedzieć o tym rodzicom czy nauczycielom, w obawie, że ktoś wyda wyrok i powie o nas, że sobie na to zasłużyłyśmy/zasłużyliśmy.
Rzetelna edukacja seksualna jest niezbędna niezależnie od tego czy urzędnicy zauważają problem czy też nie. Tylko ona, prowadzona całościowo przez wykwalifikowanych edukatorów i edukatorki, promująca równość płci, poruszająca wszystkie niezbędne tematy pomoże uchronić przed niechcianą ciążą, infekcjami, chorobami, przemocą na tle seksualnym oraz wesprze nastolatki w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.
PS. dla sceptyków/sceptyczek: od 2009 roku wcale nie zmieniło się tak wiele jesli chodzi o realizację przedmiotu WDŻ, podczas gdy zjawisko przemocy seksualnej, liczba zakażeń HIV i nieplanowanych ciąż wśród nastolatek ciągle rośnie. Na Śląsku również.

Natalia Broniarczyk
Skończyła Pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, w 2008 roku obroniła pracę magisterską pod tytułem: „Wychowanie seksualne - moda, potrzeba, czy konieczność?” Od kilku lat związana z szeroko pojętym wolontariatem, w 2010 roku dołączyła do Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton.