Małgorzata Kot - koordynatorka Grupy Ponton
Małgorzata Kot - koordynatorka Grupy Ponton

Ministra edukacji Joanna Kluzik – Rostkowska przedstawiła pomysł ministerstwa na rozwiązanie kwestii edukacji seksualnej – wprowadzenie dwóch programów edukacji seksualnej – konserwatywnego i liberalnego. Mimo że doceniamy dobrą wolę, by zająć się edukacją seksualną, z tym pomysłem nie jesteśmy w stanie się zgodzić.

REKLAMA
Całościowa edukacja seksualna przekazywać ma wiedzę – dotyczącą dojrzewania młodego człowieka, jego rozwoju psychoseksualnego, zdrowia, chorób przenoszonych drogą płciową, nawiązywania relacji intymnych, odpowiedzialności za podejmowane decyzje, asertywności, jak chronić się przed przemocą. Czemu służyć ma podział na dwie ścieżki? Ma w zamierzeniu dawać wybór, przede wszystkim rodzicom, w jaki sposób uczone o seksualności mają być dzieci. Rodzice oczywiście mają prawo do wychowywania swoich dzieci w sposób jaki uznają za stosowny – i tego prawa nikt im nie odbiera. Nie bierze się natomiast pod uwagę faktu, że dzieci również mają prawa – w tym prawo do uzyskania rzetelnej informacji, w tym wiedzy o swoim rozwoju seksualnym w sposób całościowy, tak jak całościowo przekazywana jest wiedza z innych przedmiotów. Konsekwencje wybiórczego podejścia do przekazywanych treści, takie jak niechciane nastoletnie ciąże, zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową czy bycie w relacji przemocowej, ponosi sama młodzież, o której się tu wyraźnie zapomina.
Jak bowiem wygląda w praktyce realizacja przedmiotu obecnie prowadzonego w szkołach – wychowania do życia w rodzinie? Z przeprowadzonego przez naszą grupę badania z 2009r. o stanie edukacji seksualnej w polskich szkołach wynika ,że zajęcia są prowadzone często przez osoby niekompetentne, które zamiast wiedzy przekazują stereotypy i błędne informacje, jak np. że nie wolno stosować tamponów do przyrastają do pochwy czy że gdy dziewczyna zostanie zgwałcona, to jest to jej wina. Zamiast uczyć młodych ludzi, jak odpowiedzialnie i świadomie prowadzić swoje życie seksualne, jak asertywnie komunikować się w relacjach, powiela się mity dotyczące antykoncepcji i przedstawia seks jako brudny i zły, stygmatyzuje się dziewczęta aktywne seksualnie, mówiąc, że jeśli współżyje przed ślubem, to jest jak nadgryzione jabłko, którego nikt nie będzie chciał. Czy to zniechęca młodzież do poszukiwania informacji? Bynajmniej. Niestety ich źródłem jest najczęściej Internet oraz pornografia.
Codziennie w naszej pracy odbieramy wiadomości i telefony od młodych ludzi, którzy poszukują porady i weryfikują nabyte informacje. Poziom wiedzy jest przerażająco niski – kontaktują się z nami przerażone osoby, które nie mają pojęcia o funkcjonowaniu swojego ciała, płodności, jak działa antykoncepcja. Podejmują ryzykowne zachowania seksualne, inspirują się pornografią i pytają nas, czy ich ciała są prawidłowo zbudowane, bo te widziane w filmach różnią się od rzeczywistości. Zauważamy też ciągle zjawisko tzw. paranoi ciążowej– młode dziewczęta, które nie podjęły kontaktu seksualnego, pytają czy mogą być w ciąży, ponieważ boli je brzuch czy miesiączka jest mniej obfita. Niestety, wciąż dzwonią do nas również młode dziewczyny, które zaszły w ciążę i przerażone poszukują w nas wsparcia i porady, co zrobić w tej sytuacji. Młodzi ludzie nie są często również gotowi na seks, ale podlegają presji rówieśniczej i partnerskiej. Mając wiedzę i umiejętności, jak powiedzieć „nie”, młodzież uniknęłaby wielokrotnie tragicznych sytuacji takich jak przymuszenie do kontaktu seksualnego, zakażenia chorobami czy ciąży.
Oczywiście, idealną sytuacją byłoby, gdyby rodzice poruszali temat seksualności i rzeczowo rozmawiali ze swoimi dziećmi i korzystali z przysługującego im prawa do wychowywania dzieci i edukowania ich. Niestety często tego nie robią – zapytaliśmy młodzież, czy i w jaki sposób rodzice przekazali im wiedzę o seksualności. Wyniki były przerażające – w prawie połowie polskich domów nie porusza się w ogóle tego tematu, panuje wokół niego tabu. Jeśli już się rozmawia, to rozmowy te są za wcześnie lub za późno, przekazywane informacje są niedostosowane do wieku i dojrzałości. Rodzice powielają też często stereotypy płciowe o relacjach, a w sytuacji nastoletniej ciąży grożą i straszą, zamiast wesprzeć.
W ostatnim czasie słyszeliśmy diagnozę edukacji seksualnej w Polsce – określono ją jako jedną z najlepszych na świecie. Szczerze wątpię, czy którakolwiek z osób wspierających status quo edukacji seksualnej zapytała młodych ludzi, czy rzeczywiście zajęcia jakie są obecnie wyposażają ich w wiedzę i umiejętności potrzebne, by odpowiedzialnie wejść w dorosłość. Działania podejmowane w kierunku wprowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej w polskich szkołach nie powinny być przedmiotem sporu światopoglądowego. Zamiast wdrażać pomysły dwóch różnych programów, życzymy nowej ministrze, by jej działania prowadziły do tego, by młodzież mogła decydować o sobie w sposób odpowiedzialny, a co za tym idzie zmniejszyła się liczba zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową i nieletnich ciąż.