
Wiele mówi się w mediach o seksualizacji, lecz decydenci i decydentki traktują ten temat bardziej jako zbijanie politycznego kapitału. Nie mają ochoty ani pomysłów na to, jak można informować o tym niebezpiecznym zjawisku i jak mu przeciwdziałać. Od lat mają je za to ekspertki i eksperci.
REKLAMA
W zeszłym tygodniu Pełnomocniczka Rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz zorganizowała spotkanie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod hasłem „Stop seksualizacji dzieci i młodzieży”. Zostały nie zaproszone osoby od lat zajmujące się zagadnieniami związanymi z edukacją (prof. Zbigniew Izdebski, dr Alicja Długołęcka, Dorota Zawadzka, dr Aleksandra Piotrowska i in.). Ponton reprezentowała koordynatorka Małgorzata Kot, która przedstawiła problem seksualizacji młodzieży w kulturze popularnej.
Temat spotkania jednoczy właściwie wszystkich – trudno zaprzeczać temu, jak bardzo współczesny świat mediów i reklamy skupia się na wyglądzie, seksownym zachowaniu i w jak dużym stopniu oddziałuje to już na najmłodsze dzieci. To, w jaki sposób stereotypy dotyczące męskości i kobiecości prowadzą do przemocy ze względu na płeć dobitnie pokazała dr Iwona Chmura-Rutkowska badająca przemoc rówieśniczą w szkole. Środowisko szkolne nie jest aseksualne, a dzieci i młodzież pozostają pod wpływem tego, co oglądają i słuchają.
Jednak ku niezadowoleniu niektórych okazuje się, że najlepszym sposobem na przeciwdziałanie seksualizacji jest szeroka i rzetelna edukacja seksualna (w tym równościowa) prowadzona od przedszkola. Postulat ten wybrzmiał we wszystkich prezentacjach eksperckich. Tylko edukacja pozwala krytycznie spojrzeć na kulturę, zaopatrzyć dzieci i młodzież w narzędzia pozwalające na obronę przed stereotypami i restrykcyjnymi normami kultu atrakcyjności fizycznej.
Mimo świadomości zagrożeń nie ma woli politycznej, by zająć się tą sprawą. Przedstawicielka MEN-u wolała nie wypowiadać się co do potrzeby żadnych działań, tłumacząc się krótkim stażem pracy w tej instytucji oraz nadchodzącym długim okresem wyborczym. Mimo tego, że do wyborów parlamentarnych zostało półtora roku, chcemy wierzyć, że nowa ministra Joanna Kluzik-Rostkowska zdecyduje się podjąć kroki na rzecz zmiany przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie.
Jedyną zapowiedzią działań ze strony pełnomocniczki było wsparcie akcji Stowarzyszenia Twoja Sprawa pt. „Chroń dzieci przed pornobiznesem”. Polega ona na zachęcaniu firm telekomunikacyjnych do automatycznego blokowania dostępu do pornografii w telefonach. Tylko osoby dorosłe mogłyby go odblokować poprzez zwrócenie się do operatora. Jak na razie nie wszystkie firmy na polskim rynku są tym zainteresowane.
Grupa Ponton od lat mówi o negatywnym wpływie pornografii na młodzież, lecz uważamy, że takie działanie powinno być zaplanowane jako ostatnie. Sam zakaz niczego młodych ludzi nie nauczy, poza tym, że część z nich będzie ciekawa, jak takie blokady zdjąć. Kwestią do wyjaśnienia pozostaje, kto i na jakiej zasadzie decyduje, co jest pornografią, a co jest np. erotyką? Poza tym o ile pornografia oglądana bezrefleksyjnie może być szkodliwa, o tyle nie mniej szkodliwe może być oglądanie reklam, teledysków, prymitywnych programów w stacjach muzycznych czy czytanie gazet młodzieżowych pełnych stereotypów. Czy to też będzie zabronione?
Rząd zamiast przedsięwziąć realne kroki wybiera więc rozwiązanie najłatwiejsze – zrzucenie odpowiedzialności na prywatne firmy – dostawców Internetu. Należałoby zacząć od rozpoczęcia szerokich badań nad seksualnością dzieci i młodzieży, zagrożeń związanych z nowoczesnymi technologiami, a także potrzeb młodych ludzi, jeśli chodzi o edukację seksualną. Następnie trzeba stworzyć przedmiot szkolny o nazwie „wiedza o życiu seksualnym człowieka”, zatwierdzić nowe programy i podręczniki, a nauką objąć wszystkich uczniów i wszystkie uczennice. Rozumiemy, że nie dokona się to w ciągu kilku miesięcy, istnieją więc działania doraźne. Rząd powinien finansować kampanie społeczne dotyczące seksualizacji oraz publikacje czy warsztaty dla rodziców i dzieci. Łatwo jest posługiwać się dobrem najmłodszych w celach politycznych, czas najwyższy naprawdę coś w tej sprawie zrobić.
Bardzo polecam tekst Doroty Zawadzkiej napisany po tym spotkaniu skierowany do rodziców, opiekunów/opiekunek i wychowawczyń/ wychowawców:
