SZANGHAJ – Wielu ludzi z głębokim pesymizmem myśli o perspektywach wzrostu chińskiej gospodarki, a to z powodu jej potężnego zadłużenia, przeinwestowania, nadmiaru mocy produkcyjnych i tak zwanych wymarłych miast, które pojawiły się po globalnym kryzysie finansowym w 2008 r. Ale te problemy nie są niczym nowym. W różnych postaciach prześladują chińską gospodarkę od 1978 r. Pojawiały się także w innych szybko rosnących gospodarkach Azji Wschodniej: na Tajwanie, w Korei Południowej, a nawet w Japonii.
REKLAMA
Niemniej od 35 lat, od kiedy Deng Xiaoping rozpoczął program „reform i otwarcia”, Chiny odnotowują średni roczny wzrost na poziomie 9,7 proc. A Korei Południowej i Tajwanowi wystarczyło tylko 40 lat, by zakończyć transformację z kraju o niskim dochodzie do gospodarki o dochodzie wysokim. Jak to możliwe, że owe rynki są w stanie rozwijać się szybko przez tak długi czas i pokonywać po drodze poważne problemy? Odpowiedź jest prosta: dzięki elastyczności.
Rozwój gospodarczy to złożony proces, pełen wyzwań i zagrożeń, sukcesów i porażek, wstrząsów zewnętrznych i wewnętrznej zmienności. Szkodliwe skutki uboczne – takie jak wzrost zadłużenia w stosunku do PKB czy nadmiar mocy produkcyjnych – są nieuniknione.
Jeśli kraj nie zareaguje odpowiednio na pojawiające się nowe wyzwania, wzrost gospodarczy i rozwój stają w miejscu. Wiele krajów Ameryki Łacińskiej i Azji Południowej wpadło na przykład w tak zwaną pułapkę średniego dochodu, bo nie zdołały w odpowiednim czasie przestawić swoich modeli wzrostu.
Jeśli kraj nie zareaguje odpowiednio na pojawiające się nowe wyzwania, wzrost gospodarczy i rozwój stają w miejscu. Wiele krajów Ameryki Łacińskiej i Azji Południowej wpadło na przykład w tak zwaną pułapkę średniego dochodu, bo nie zdołały w odpowiednim czasie przestawić swoich modeli wzrostu.
Z kolei gospodarki Azji Wschodniej stale dostosowywały swe strategie wzrostu i prowadziły reformy instytucji. Chodziło nie o to, by rozwiązać problemy, przed jakimi stanęły, ale by sprzyjać powstawaniu nowych, bardziej efektywnych form działalności, dzięki którym zadłużenie zmieni się w aktywa i jak najlepiej wykorzystane zostaną możliwości gospodarki.
W tym sensie wschodnioazjatyckie gospodarki wdrożyły proces „twórczej destrukcji” opisany przez austriackiego ekonomistę Josepha Schumpetera, w którym struktura ekonomiczna podlega stałej wewnętrznej rewolucji. Co więcej, wdrażając stopniowe reformy, które ułatwiają, a nawet zachęcają do zastępowania starych, niewydajnych źródeł wzrostu nowymi, bardziej dynamicznymi, stale przyspieszają ten proces.
W Chinach na przykład reformy rolne z lat 80. zwiększające wydajność produkcji po części były możliwe dzięki wzrostowi w sektorze pozarolniczym i stanowiły efekt polityki stymulacji rozwoju przedsiębiorczości w miasteczkach i we wsiach. Z kolei w latach 90. Chiny zajęły się narastaniem złych długów i nieukończonych projektów budowlanych – czyli efektów chronicznych strat przedsiębiorstw państwowych i nadmiernych inwestycji w nieruchomości. Jak to zrobiły? Wprowadzając reformy instytucjonalne, które stymulowały wzrost w bardziej dynamicznych sektorach. Dzięki temu spadek zwrotu z kapitału w przedsiębiorstwach państwowych okazał się mniej dotkliwy.
Interakcje między rządem i rynkami od czasu wprowadzenia reform Denga charakteryzuje zatem elastyczność. Według zmarłego ekonomisty Gustava Ranisa interaktywna dynamika instytucji politycznych i rynkowych to klucz do sukcesu wschodnioazjatyckich gospodarek. Na przykład decentralizacja budżetowa w Chinach, pod naciskiem żądań większej autonomii ze strony lokalnych instytucji, pomogła zwiększyć konkurencję między regionami i wzmocnić rynkowy charakter środowiska ekonomicznego.
Interakcje między rządem i rynkami od czasu wprowadzenia reform Denga charakteryzuje zatem elastyczność. Według zmarłego ekonomisty Gustava Ranisa interaktywna dynamika instytucji politycznych i rynkowych to klucz do sukcesu wschodnioazjatyckich gospodarek. Na przykład decentralizacja budżetowa w Chinach, pod naciskiem żądań większej autonomii ze strony lokalnych instytucji, pomogła zwiększyć konkurencję między regionami i wzmocnić rynkowy charakter środowiska ekonomicznego.
Tę interaktywną dynamikę widać także w tworzeniu polityki przemysłowej. W Chinach kwitną klastry energicznych mniejszych producentów, ale politycy robią stosunkowo niewiele, by promować rozwój przemysłowy i unowocześnianie. Procesem tym sterują więc instytucje rynkowe i to one muszą odgrywać główną rolę w rozwoju sektorów przemysłowych.
Kolejnym źródłem elastyczności w Azji Wschodniej są samorządy. Są one choćby odpowiedzialne za publiczne inwestycje kapitałowe i to dzięki nim rozwija się fizyczna infrastruktura w Chinach, a prywatni inwestorzy osiągają rozsądne zyski. W ten sposób osiągany jest cel pomocy lokalnym przedsiębiorstwom, zwłaszcza innowacyjnym małym i średnim firmom. Samorządy lokalne pomagają również zyskać dostęp do globalnych łańcuchów produkcji. Prowincje Zhejiang i Guangdong mają pod tym względem szczególne osiągnięcia – i nic dziwnego, że należą do najbardziej dynamicznych regionów gospodarczych.
Samorządy lokalne okazały też wolę wspierania innowacji instytucjonalnych. To daje im elastyczność niezbędną do podejmowania wyzwań strukturalnych na poziomie lokalnym i usuwania w ten sposób blokad wzrostu.
Po trzech latach spowalniania rozwoju i wzrostu długu Chiny znów znajdują się na rozdrożu. Na szczęście wygląda na to, że wybierają drogę elastyczności i dostosowania, bo wdrażają ambitny plan reform, który powinien umożliwić im dojście do progu wysokich dochodów – a w końcu także go przekroczyć.
Zhang Jun jest profesorem ekonomii i dyrektorem China Center for Economic Studies na uniwersytecie Fudan w Szanghaju.
