GUETERSLOH, NIEMCY– Europa stosuje politykę zaprzeczania. Decydenci polityczni traktują zjawisko nieuchronnego starzenia się społeczeństw i zmniejszania liczby ludności – które wkrótce pogłębi wejście pokolenia powojennego wyżu demograficznego w wiek emerytalny – jako problem odległy, którym można zająć się później. Jednak biorąc pod uwagę skalę i złożoność działań zaradczych, które należałoby podjąć w celu przeciwdziałania kurczeniu się grupy fachowców i osób utalentowanych na Starym Kontynencie, kwestia ta musi stać się priorytetem na listach zadań politycznych.
REKLAMA
Na przeciwnej szali leży bowiem innowacyjność, zdolność przetrwania i dobrobyt. A choć starzenie się populacji jest w Europie pewną regułą, związane z tym wyzwania wykraczają daleko poza granice kontynentu. Zjawiskiem charakterystycznym dla obecnego stulecia będzie pierwszy w naszej historii pogłębiający się niż demograficzny niebędący efektem działań wojennych.
Proces ten doskonale ilustruje kieliszek do szampana, z płaską czarą o szerokiej podstawie na długiej, cienkiej nóżce: malejąca grupa ludzi młodych utrzymuje coraz większą liczbę osób starszych, w efekcie czego rośnie presja na systemy ubezpieczeń społecznych. Jest to wynikiem coraz bardziej niekorzystnego stosunku liczby emerytów do grupy ludzi aktywnych zawodowo.
Według prognoz Światowego Forum Ekonomicznego i Boston Consulting Group, za niespełna dwadzieścia lat Europa Zachodnia będzie musiała pozyskać tyle siły roboczej, ile dzisiaj pracuje w Niemczech – gdzie jest największa w Europie grupa aktywnych zawodowo.
Bez takiego zastrzyku nie uda się utrzymać wzrostu gospodarczego. W tym samym czasie Stany Zjednoczone będą musiały powiększyć własne zasoby siły roboczej o 25 mln ludzi. Walka o talenty zaostrzy się.
Punkt, w którym w naszym kieliszku czara przechodzi w nóżkę, ma w procesie pogłębiania się niżu demograficznego znaczenie kluczowe dla rozwoju i dobrobytu gospodarek opartych na wiedzy – a więc takich, jak europejskie. W tej fazie procesu odporność organizmu ekonomicznego zależy w największej mierze od tempa, w jakim uda się uzupełnić niedobory talentów.
Wraz z nasileniem się walki konkurencyjnej o talenty i powstawaniem kolejnych ośrodków innowacji poszczególne kraje muszą rozwinąć infrastrukturę związaną ze stałym pozyskiwaniem osób utalentowanych z zagranicy. Działań tego rodzaju nie da się jednak prowadzić w odosobnieniu. Wraz z pojawianiem się w nadchodzących dekadach coraz większej liczby łowców talentów, działających w skali globalnej, proste pozyskiwanie z zagranicy doświadczonych ludzi o ugruntowanych umiejętnościach przestanie być możliwe. Zwłaszcza że regiony, z których tacy fachowcy pochodzili, cechuje dziś stosunkowo niski poziom rozwoju umiejętności.
Na transformację globalnego rynku talentów wpłyną, jak się przewiduje, szczególnie Chiny, które do roku 2035 mogą także wejść w fazę niżu demograficznego. Wobec tego już dziś musimy podjąć skuteczne działania, które zapobiegną powstaniu niedoboru fachowców na rynku globalnym. Efektem takich braków będzie bowiem niedostatek siły roboczej w określonych sektorach, zjawisko niedopasowania umiejętności (polegające na istnieniu wykwalifikowanych pracowników, na których nie ma zapotrzebowania) oraz braku dostatecznych kwalifikacji (pracownicy niewystarczająco wykształceni lub niemający żadnych umiejętności).
Jak wynika z niedawnego sondażu opinii publicznej przeprowadzonego przez instytut EMNID na zlecenie Fundacji Bertelsmanna, co drugi Niemiec jest przekonany, że przyszłe niedobory fachowców na rynku pracy będzie można uzupełnić dzięki napływowi pracowników z zagranicy. A choć znakomita większość respondentów twierdziła, że Niemcy są atrakcyjnym rynkiem docelowym dla wykwalifikowanych imigrantów, ponad połowa wyraziła opinię, że przepisy imigracyjne powinny zostać zreformowane. W badaniu wskazano na kilka działań, jakie należałoby w tym celu podjąć – chodzi między innymi o wzmocnienie przepisów antydyskryminacyjnych. Zdaniem niemieckich respondentów rząd powinien zdecydować się na takie działanie, by utrzymać napływ talentów w dłuższej perspektywie.
Podjęcie na początku października rozmów na wysokim szczeblu w sprawie migracji międzynarodowej i rozwoju, do jakich doszło w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, umożliwiło decydentom politycznym z całego świata zastanowienie się nad wagą tych problemów. Specjalny przedstawiciel ONZ ds. międzynarodowej migracji Peter Sutherland już wcześniej zwracał uwagę na konieczność pogłębionego podejścia do tych kwestii. Podkreślał przy tym, że presja na ich rozwiązanie jest coraz silniejsza, bo mają zasadnicze znaczenie dla naszej przyszłości. Zgodnie z jego tezą ze zjawiskiem migracji związany jest rozwój, a plany rozwojowe na okres po roku 2015 muszą uwzględniać wpływ tego procesu.
Powołana na wysokim szczeblu grupa, w której skład weszła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Viviane Reding oraz Pascal Lamy, były sekretarz generalny Światowej Organizacji Handlu, nakreśliła w sierpniu ramy globalnej agendy w sprawie migracji. W wystąpieniu skierowanym do instytucji europejskich przedstawiciele grupy wezwali do dalszego rozwoju i poszukiwania globalnej „uczciwej oferty dla osób utalentowanych”, uwzględniającej zarówno interes krajów, z których owi fachowcy pochodzą, jak i tych, do których napływają.
Z tego punktu widzenia Europa mogłaby się przekształcić w dynamiczne centrum pracowników o wysokich kwalifikacjach, stając się jednocześnie czołowym dostawcą w globalnym systemie pozyskiwania talentów. „Uczciwa oferta” oznaczałaby między innymi motywowanie do tworzenia międzynarodowych „koalicji zaangażowanych stron” na rzecz intensyfikowania wymiany informacji poszerzających naszą wiedzę o powstawaniu luk na rynku odpowiednio wykształconych pracowników oraz wypracowywania sposobów na zapełnianie tych niedoborów. W jej ramach tworzono by także opłacalne ekonomicznie i elastyczne modele zapewniające możliwość kształcenia, staży zawodowych i szkoleń niezbędnych do powiększania globalnej bazy umiejętności.
Stoimy u progu czasów, w których kluczem do rozwoju i dobrobytu będzie kumulowanie potencjału umysłowego. Najwyższa pora, by wszyscy zainteresowani zaczęli wspólnie pracować nad uświadomieniem decydentom skali problemu, tworząc zręby globalnej strategii, która zapewni dopływ na rynki pracy dostatecznej liczby utalentowanych osób o odpowiednich kwalifikacjach. Okazję ku temu stworzyły rozmowy na wysokim szczeblu prowadzone w ramach spotkania ONZ w sprawie migracji międzynarodowej i rozwoju, a także październikowa debata w ramach Światowego Sympozjum Ekonomicznego w Kilonii.
Wobec skali i złożoności problemu takie okazje jednak nie wystarczą. Komisja Europejska powinna rozważyć organizowanie corocznego szczytu UE w sprawie talentów, na który zapraszano by zarówno członków Unii, jak i gości spoza Wspólnoty. Polityka zaprzeczania oczywistym faktom jest strategią nie do przyjęcia.
Christal Morehouse jest menedżer zarządzającą projektami w Fundacji Bertelsmanna.
