FLORENCJA – Rosyjski prezydent Władimir Putin wykazuje coraz większe lekceważenie dla prawa międzynarodowego – bodaj nic nie dowodzi tego lepiej niż kontynuowane przez jego rząd wsparcie militarne dla reżimu Al-Asada w Syrii. Biorąc jednak pod uwagę autorytarne rządy Putina w Rosji, fakt, że prawo międzynarodowe traktuje niemal wyłącznie jako narzędzie polityki zagranicznej, dziwić nie powinien.
REKLAMA
Kiedy reżim Putina chce ukarać opozycję, wykorzystuje zwykle egzotyczne i nieprawdopodobne przepisy rosyjskiego kodeksu karnego. Młode piosenkarki z punkowego zespołu Pussy Riot, które odważyły się zaśpiewać w cerkwi obraźliwą piosenkę o prezydencie, zostały oskarżone o „chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną” i skazane na dwa lata więzienia.
Opozycyjny polityk i prawnik Aleksiej Nawalny popełnił inną zbrodnię – udzielił nietrafnej rady pewnej firmie przemysłu drzewnego, która w związku z tym poniosła straty, i usłyszał wyrok pięciu lat więzienia. Na szczęście władze zawiesiły wykonanie wyroku po masowych protestach w Moskwie; decyzja sądu pozostała jednak w aktach i ograniczyła polityczną aktywność Nawalnego.
Procesy polityczne zaczęły mnożyć się dziesięć lat temu, gdy uwięziono Michaiła Chodorkowskiego, szefa Jukosu – największej w Rosji prywatnej firmy naftowej – który zlekceważył ostrzeżenia, by nie wspierać przeciwników Putina. Od tamtej pory nastąpiły setki aresztowań, zapadło wiele długoletnich wyroków na tle politycznym. Całkiem niedawno władze uznały za rozruchy pokojowy antyrządowy protest dwudziestu młodych mieszkańców Moskwy, choć, jak wynikało z bezpośredniej internetowej transmisji, żadnych zamieszek nie było, a nikt ze świadków nie wspomniał o jakimkolwiek zakłóceniu porządku. Kilku protestujących siedzi jednak w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych.
Putin nie toleruje sprzeciwu, co wróży coraz gorzej. Poczuł się głęboko urażony negatywną reakcją ulicy i mediów na dość kontrowersyjny wynik wyborów w 2012 roku, które dały mu trzecią prezydencką kadencję, i oskarżył opozycję oraz Zachód, że próbują mu zaszkodzić. Bez względu na to, czy jego reakcja wynika z osobistej małostkowości, czy jest to bezkompromisowa postawa byłego oficera KGB, wrogość Putina wobec Zachodu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych jest niepokojąca.
Na początku tego roku prezydent pokazał, do czego się posunie, by ukarać przeciwników. Po tym jak USA przyjęły ustawę w sprawie sankcji przeciw rosyjskim prominentom odpowiedzialnym za przypuszczalne naruszenia praw człowieka, rząd Putina zabronił amerykańskim rodzinom adoptowania rosyjskich sierot, których tysiące znajdują każdego roku szczęśliwe domy w USA. W chwili gdy wprowadzono zakaz, setki dzieci, wśród nich wiele niepełnosprawnych, znało już swoje przyszłe rodziny i szykowało się do rozpoczęcia nowego życia; powiedziano im wtedy, że ich niedoszli rodzice zmienili zdanie. Wykluczono też chętnych z innych państw, nieprzychylnych polityce Rosji. W zaniedbanych domach dziecka marnieje 75 tysięcy dzieci.
Co roku Europejski Trybunał Praw Człowieka otrzymuje z Rosji rekordową liczbę od 10 do 14 tysięcy skarg. Część z nich kończy się uchyleniem niesprawiedliwych wyroków i odszkodowaniem dla ofiar (choć Rosja rzadko wypłaca odszkodowania Czeczenom, którym krzywdę wyrządziły rosyjskie wojska).
Moskwa na ogół respektowała orzeczenia Trybunału Praw Człowieka. Jednak 21 października Sąd Najwyższy Rosji po raz pierwszy oficjalnie odrzucił jego decyzję w sprawie dotyczącej Aleksieja Piczugina – byłego zastępcy Chodorkowskiego – odpowiedzialnego w Jukosie za bezpieczeństwo firmy i skazanego za oszustwa na dożywocie. Trybunał apelował o złagodzenie wyroku i wypłatę przez rząd odszkodowania za „straty moralne”.
Niejedyny raz Rosja zlekceważyła swoje międzynarodowe zobowiązania. Ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że Moskwa nie zastosuje się do decyzji Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza w sprawie wytoczonej przez właścicieli statku, z którego korzystała grupa działaczy ekologicznej organizacji Greenpeace.
Sprawa miała swój początek we wrześniu, gdy działacze Greenpeace’u w ramach ogólnoświatowej akcji „Ratuj Arktykę” usiłowali dostać się na rosyjską platformę wiertniczą „Prirazłomnaja”, aby zaprotestować przeciw wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Zostali aresztowani przez rosyjskie służby graniczne i osadzeni w Murmańsku, zatrzymano też ich statek pływający pod holenderską banderą Arctic Sunsee. Amerykańskiego kapitana Petera Wilcoxa oraz międzynarodową załogę zrewidowano i oskarżono o piractwo zagrożone w Rosji karą do 15 lat więzienia oraz konfiskatą majątku.
Wyjaśnienie rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych w sprawie zlekceważenia decyzji Trybunału Praw Człowieka brzmiało zdumiewająco i złowrogo. Rosja, jak oświadczyło ministerstwo, Trybunału nie uznaje. Powołano go jednak na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, podpisanej przez 166 krajów, w tym Rosję, która w sprawach dotyczących jej własnych statków odwoływała się do Trybunału i wygrywała.
Wydaje się, że to Moskwa nieco się pogubiła. Rząd Putina wykazuje coraz silniejszą tendencję do wyłączania się spod międzynarodowych rządów prawa – jest to niebezpieczne dla świata, ale groźniejsze może okazać się dla samej Rosji.
----------
Andriej Malgin - jest autorem An Adviser to the President (Doradca prezydenta), prowadzi blog Zapiski mizantropa.
Andriej Malgin - jest autorem An Adviser to the President (Doradca prezydenta), prowadzi blog Zapiski mizantropa.
