Nareszcie ruszyliśmy z „kampanią prostatową”. Długo na to czekała. Spot nakręciliśmy w listopadzie, a że akurat zaraz był Camerimage, pomysł na reklamę prasową Magda zaakceptowała na bilecie kolejowym do Bydgoszczy. Zanim wszystko skończyliśmy minęło parę miesięcy (uroki przygotowywania kampanii „pro bono”), aż panowie musieli ustąpić „Cyckom, nowym fryzurom i dragom” – w marcu ważniejszy był 1%. Tylko przypadkiem kampania nie ukazała się tuż przed Magdy odejściem.
REKLAMA
Jej pomysł był taki, żeby zacząć od samego początku. Po prostu zacząć o tym mówić. Doszliśmy do takiego porównania, że w tzw. przestrzeni publicznej z tematem profilaktycznego badania na raka prostaty jest teraz tak, jak z badaniem na raka piersi u kobiet 20 lat temu: nie ma go. Nie ma tematu.
Ludzie między sobą też o tym nie rozmawiają. Bo brak słów, brak partnerów do rozmowy, nikt o tym głośno nie mówi. Żeby to zmienić, trzeba otworzyć temat. I powiedzieć to, co najtrudniejsze: tak, to badanie jest konieczne, nawet jeśli nie jest do końca „męskie”. Ale czy było łatwiej te ileś lat temu powiedzieć kobietom: należy stanąć przed lustrem i podotykać swoje piersi w taki a taki sposób? No, przypomnijmy sobie te panie nieznające słowa „depilacja”: czy było im łatwo to zrobić?! Z kobietami się udało. Regularne badania, samobadanie, są już coraz powszechniejsze. Jest to temat szeroko otwarty, świadomość jego ważności jest poza dyskusją.
My, faceci, jesteśmy ze „swoim rakiem” daleko w tyle (excuse moi). Czy wyobrażamy sobie, że rozmawiamy na temat „gdzie i jak badać”, że np. pytamy kumpla: Stary, gdzie robiłeś to badanie (przegląd?), bo muszę pójść i chcę żeby było miło? Skąd – nawet nam do głowy nie przyjdzie, żeby akurat o tym… Nawet nie zaczęliśmy o tym myśleć. To nierozmawianie uznaliśmy za początek złego. To właśnie to chcemy tą kampanią zmienić. Czy hordy facetów ruszą na gabinety lekarskie, by ochoczo nadstawiać pupska? No… nie, no nie tak od razu…! Czy zaczną rozmawiać o tym badaniu między sobą…? Może. Na razie, jest nadzieja, może zaczną rozmawiać o kampanii. Że super, bo odważna, albo że bez sensu, bo kto będzie przy piwie będzie gadał o raku prostaty?! Niech tam, ważne, że mówią. Ważne, że wypowiadają słowa: „rak prostaty”, „badanie przez odbyt”, „urolog”.
Tyle nam trzeba, by z czasem liczba przypadków wykrytych wystarczająco wcześnie, by je wyleczyć, zaczęła rosnąć. Bo teraz jest naprawdę źle. Statystyki są przerażające -w Polsce zachorowania na raka prostaty w ciągu ostatnich 30 lat, wzrosły czterokrotnie, co powoduje, że rak ten jest drugim co do częstości nowotworem wśród mężczyzn. Szacuje się że rak prostaty dotyka rocznie około 8 tys. mężczyzn.
Faceci najczęściej pojawiają się u lekarza za późno. A rak prostaty to jest coś, o czym trzeba pomyśleć wcześniej i wtedy zrobić badanie. Nie wtedy, kiedy czujemy, że coś jest nie tak.
Faceci najczęściej pojawiają się u lekarza za późno. A rak prostaty to jest coś, o czym trzeba pomyśleć wcześniej i wtedy zrobić badanie. Nie wtedy, kiedy czujemy, że coś jest nie tak.
W kampanii „Gadaj*Badaj” mamy 3 hasła na plakatach: „Rozmawiasz z kumplami o dupach? Pogadaj o swojej”, „Kto nie wypina, tego wina” i „Aby żyć, czasem wystarczy się schylić”.
Mamy też film, który wyreżyserował Wojtek Smarzowski, a wystąpili: Kinga Preis, Magdalena Popławska, Olga Bołądź i Leszek Lichota. Bardzo wielkie dzięki dla wszystkich za użyczenie swoich wybitnych talentów. Męski uścisk dłoni dla Leszka, bo przyjmując rolę okazał się jedynym odważnym wśród wielu.
Film pokażemy w czwartek tu http://www.youtube.com/user/RaknRoll1
@ Joasia Sienkiewicz: dzięki za pomoc w pisaniu dialogów
Jacek Maciejewski
