Spotkałem je razem przy pracy nad kampanią 1% dla Fundacji. Raknrollowe „Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi” – to były One: Magda i Joanna. Rozmawiały jak przyjaciółki – o wyglądzie, o projekcie, o chłopakach (obie matki synom), o chorobie…

REKLAMA
Joasia zarządziła godzinną przerwę, bo musiała „wyskoczyć na Ursynów raka wysmażyć”. Moja dłuższa rozmowa z Magdą… Joasia wróciła, dokończyliśmy zdjęcia. I tak się to przeplatało – działanie i choroba. Ileż one miały siły, energii!
Leoś wszedł w kadr… no i dobrze, niech wchodzi! W przerwach rozmowy z Joanną: pracuje, choruje, matkuje. Fajnie żartuje – błyskotliwie, sytuacyjnie. Pisze bloga – „Chustka” dawała pałera setkom ludzi. „Chustka” – bo gdy zachorujesz, możesz wziąć chustkę i pomachać nią na do widzenia, albo założyć na łysą głowę i walczyć o życie.
Obaj z Michałem mieliśmy to samo niesamowite wrażenie – Magdzie udało się znaleźć drugą, podobną. Spójrzcie na to zdjęcie z plakatu: nie ma strachu, żyje się!
Przez kilka dni był taki plan, żeby Joanna przejęła prezesowanie Fundacji po śmierci Magdy. Plan nie wypalił. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Ja trochę żałuję. Zostałem z poczuciem olbrzymiego niedosytu relacji z Joasią. Zostanę na zawsze. Wczoraj wieczorem sms: „Joasia Sałyga zmarła dziś ok. 15…”
Jacek Maciejewski