To tylko jedna z czterech perełek, które znalazły się na tym niezwykłym i wydanym w absolutnie niezwykły sposób kawałku winylu.
REKLAMA
Zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy na wspólną trasę wyruszyły dwa zespoły: Perfect Pussy i Joanna Gruesome, formacje, które w gruncie rzeczy bardzo wiele łączy. Obie zaczynały mniej więcej w podobnym czasie, w podobnym czasie zostały zauważone i podobną furorę zrobiły wśród wielbicieli ostrzejszych odmian alternatywnego grania. Obie grają w jakimś sensie podobną muzykę: bezpardonową, zaciekłą i zacietrzewioną, głośną, lekko chaotyczną, choć jednocześnie puszczającą oko w stronę wpadających w ucho melodii. Obie mają też podobny skład: zaciętych nad swoimi instrumentami młodych facetów i wokalistki - pełne naturalnej charyzmy, wigoru i autentycznej wściekłości, lekko tylko opakowanej w pozorną uroczą niewinność i delikatność. Obie grają znakomite koncerty. Nic więc dziwnego, że ktoś wreszcie wymyślił, że Amerykanie i Walijczycy powinni zagrać razem trasę. I tak się rzeczywiście stało.
Muzycy postanowili przygotować specjalne wydawnictwo, towarzyszące temu wydarzeniu: klasyczny split singel, czyli siedmiocalową płytę, na której po obu stronach znaleźć można utwory jednego z uczestników tego przedsięwzięcia. Ale to nie wszystko. Po kolei.
Oba zespoły zdecydowały się zamieścić po jednym premierowym, autorskim utworze – w przypadku Perfect Pussy ciekawostka polega na tym, że utwór zatytułowany jest „Adult World” i w żadnym stopniu nie jest to przypadek. Tak zatytułowany był bowiem film Johna Cussacka, który w jakimś sensie dał początek zespołowi: reżyser chciał, żeby wystąpił w nim fikcyjny zespół, zebrał znajomych muzyków, dał im do ręki instrumenty, a oni, choć nie znali się wcześniej, szybko uznali, że chcą założyć prawdziwy zespół – i tak właśnie powstała grupa Perfect Pussy.
Poza autorskimi utworami oba zespołu nagrały na płytę covery. Amerykanie wybrali piosenkę zespołu Sugarcubes, znanego przede wszystkim dlatego, że śpiewała w nim Bjork, zanim jeszcze stała się tą Bjork, którą dziś znają wszyscy. Walijczycy natomiast wybrali coś jeszcze bardziej zaskakującego i emocjonującego: utwór zapomnianego dziś już dość mocno, a znakomitego amerykańskiego zespołu emo, o nie pozostawiającej żadnych złudzeń i nadziei nazwie: I Hate Myself.
I to jeszcze nie wszystko. Na dodatek płyta zyskała nietypową oprawę graficzną – to komiks, którego autorem jest znany w Stanach artysta, współpracownik słynnego magazynu „MAD”, Phil McAndrew – to też nie jest przypadek. To nikt inny, jak rodzony brat gitarzysty grupy Perfect Pussy, Raya McAndrewa.
Ale obok tych wszystkich anegdot, zawiłości i informacji, najważniejsze jest oczywiście to, że ten split to po prostu znakomita płyta: kilkanaście minut szczerze wściekłego grania, do którego chce się wracać raz za razem.
Muzycy postanowili przygotować specjalne wydawnictwo, towarzyszące temu wydarzeniu: klasyczny split singel, czyli siedmiocalową płytę, na której po obu stronach znaleźć można utwory jednego z uczestników tego przedsięwzięcia. Ale to nie wszystko. Po kolei.
Oba zespoły zdecydowały się zamieścić po jednym premierowym, autorskim utworze – w przypadku Perfect Pussy ciekawostka polega na tym, że utwór zatytułowany jest „Adult World” i w żadnym stopniu nie jest to przypadek. Tak zatytułowany był bowiem film Johna Cussacka, który w jakimś sensie dał początek zespołowi: reżyser chciał, żeby wystąpił w nim fikcyjny zespół, zebrał znajomych muzyków, dał im do ręki instrumenty, a oni, choć nie znali się wcześniej, szybko uznali, że chcą założyć prawdziwy zespół – i tak właśnie powstała grupa Perfect Pussy.
Poza autorskimi utworami oba zespołu nagrały na płytę covery. Amerykanie wybrali piosenkę zespołu Sugarcubes, znanego przede wszystkim dlatego, że śpiewała w nim Bjork, zanim jeszcze stała się tą Bjork, którą dziś znają wszyscy. Walijczycy natomiast wybrali coś jeszcze bardziej zaskakującego i emocjonującego: utwór zapomnianego dziś już dość mocno, a znakomitego amerykańskiego zespołu emo, o nie pozostawiającej żadnych złudzeń i nadziei nazwie: I Hate Myself.
I to jeszcze nie wszystko. Na dodatek płyta zyskała nietypową oprawę graficzną – to komiks, którego autorem jest znany w Stanach artysta, współpracownik słynnego magazynu „MAD”, Phil McAndrew – to też nie jest przypadek. To nikt inny, jak rodzony brat gitarzysty grupy Perfect Pussy, Raya McAndrewa.
Ale obok tych wszystkich anegdot, zawiłości i informacji, najważniejsze jest oczywiście to, że ten split to po prostu znakomita płyta: kilkanaście minut szczerze wściekłego grania, do którego chce się wracać raz za razem.
