Ten zespół nieustannie ociera się o kicz, zły smak i nieznośną pretensję. Ale robi to z takim wdziękiem, że chętnie wraca się do jego najnowszej płyty.
REKLAMA
Ex Cops to duet, w składzie którego znaleźli się Brian Harding i Amalie Bruun. O tej drugiej było dość głośno tuż przed tym, kiedy kazała się najnowsza płyta zespołu – to właśnie ona, wokalistka ze skandynawskimi korzeniami, aktywna od kilku lat na amerykańskiej scenie alternatywnej, stała za projektem Myrkur, w którym łączyła brutalny black metal z elektronicznym dream popem. Przez moment wydawało się, że może on zdobyć sporą popularność, ale po wydaniu debiutanckiej epki i ujawnieniu, kto jest jej autorem – Bruun przez pewien czas pozostawała anonimowa – wszyscy szybko o nim zapomnieli.
Artystka wróciła więc do swojego macierzystego składu – i może dobrze, skoro wynikiem kilku miesięcy, które spędziła ze swoim artystycznym partnerem w sali prób i studiu nagraniowym, okazała się płyta „Daggers”, drugi pełnowymiarowy materiał sygnowany nazwą Ex Cops, następca dość mocno wychwalanego przez wielu recenzentów debiutu, zatytułowanego „True Hallucinations”.
Tym razem artyści mocno postawili na chwytliwość i przebojowość, co sprawiło, że na ich najnowszej płycie co i rusz natknąć się można na piosenki, które natychmiast wpadają w ucho i trudno o nich zapomnieć. Bez dwóch zdań jest to poniekąd zasługa gościa specjalnego, którego para muzyków zaprosiła do współpracy przy tej płycie – to sam Billy Corgan, artysta, który zdaje się przeżywać ostatnio dość dobry okres w swoim artystycznym życiu: co prawda pierwsza od lat trasa koncertowa jego najsłynniejszego zespołu, czyli Smashing Pumpkins, spotkała się z raczej chłodnym przyjęciem, ale już na nowej płycie grupy znaleźć można sporo piosenek pokazujących, że Corgan nadal potrafi zaimponować swoimi kompozytorskimi talentami.
Co ciekawe – w studiu nagraniowym podczas powstawania „Daggers” pojawił się jeszcze jeden niezwykły gość, artysta mocno zaskakujący, w kontekście materiału, który znalazł się na tej płycie: precyzyjnego pod względem konstrukcyjnym i dopracowanego, jeśli chodzi o łączące elektronikę z gitarami brzmienie. Bo Ariel Pink – a o niego chodzi – na swoich autorskich płytach ucieka niemal na drugi biegun, zostawiając wiele spraw niedomkniętych, a może wręcz, najzupełniej świadomie, niedopracowanych. Trudno powiedzieć, żeby miał jakiś szczególny wpływ na to, co dzieje się na „Daggers”, choć w piosence, w której się pojawia, bez wątpienia słychać jego wpływ.
Materiał, który znalazł się na drugiej płycie Ex Cops zdaje się mieć spory potencjał koncertowy – jeśli muzykom uda się go wykorzystać, jeśli grają koncerty tak energetyczne, jak wiele momentów na ich najnowszym albumie, ten zespół może być mocnym powodem, żeby na tegorocznych festiwalach wybrać się na wycieczkę pod którąś z małych scen, gdzie będą grać.
