O autorze
Muzyki słucham prawie bez przerwy, towarzyszy mi od rana do wieczora,
przy każdej okazji, w każdych okolicznościach. Cały czas mi mało i
cały czas szukam czegoś nowego. Na moim blogu będę pisał o piosenkach, które w ostatnim czasie zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Przede wszystkim o tych najnowszych,
przygotowanych przez wykonawców, którzy dopiero pukają do drzwi
wielkiej popularności, ale i tych klasycznych, o których nie można
zapominać. O tych, które wiążą się w jakiś sposób z tym, co właśnie
robię - np. wtedy, kiedy wybieram się na koncert jakiegoś zespołu albo
na festiwal, o tych, które najlepiej oddają mój nastrój. O tych,
których być może do tej pory nie słyszałaś/słyszałeś, a moim zdaniem
zdecydowanie usłyszeć powinnaś/powinieneś.

Diarrhea Planet „Separations”

Idealny zespół na czasy, kiedy coś, co przez lata było synonimem obciachu, jest modne i uwielbiane. Na szczęście ten zespół potrafi sprzedawać kicz w zachwycającej postaci.


To kolejny zespół, na punkcie którego hipsterskie - czy może właściwie dziś już raczej post-hipsterskie - blogi oszalały. Wszyscy piszą o nim w samych superlatywach, zachwycają się nagraniami studyjnymi i występami na żywo. Do tego stopnia, że wydaje się to niemal podejrzane. Na szczęście okazuje się, że ta formacja naprawdę potrafi zachwycić. I naprawdę warto zwrócić na nią uwagę.
Ci młodzi muzycy zdają się wykorzystywać w bardzo skuteczny sposób posuniętą do granic przyzwoitości strategię obracania na własną korzyść wszystkiego, co jeszcze do niedawna było synonimem obciachu i frajerstwa, co było zawstydzające, a może wręcz żenujące, do czego przyznać się po prostu nie wypadało. Dziś, wzięte w nawias ironii - czy może właściwie dziś już raczej post-ironii - to wszystko staje się modne, zachwycające, godne pochwały, a nawet naśladowania.
Wystarczy zacząć już od samej nazwy - wystarczy spróbować powiedzieć dowolnemu Amerykaninowi, kto ma więcej niż dziewiętnaście lat i żyje w świecie, w którym wciąż jeszcze wszystko bierze się na poważnie, pod jakim szyldem występuje ten zespół, żeby co najmniej mocno się skrzywił, albo wręcz spojrzał z dużym obrzydzeniem.
Dalej: wygląd. Długie włosy, niczym ze złotych czasów nowej fali brytyjskiego heavy metalu, niemiłosiernie rozciągnięte i bezkształtne koszulki przypadkowych zespołów, jeansy i adidasy - jeszcze kilka lat temu w takim stroju nie było szansy nawet wejść do najbardziej hipsterskich klubów. Dziś trudno wyglądać inaczej.
A wreszcie to, co najważniejsze: sama muzyka. Klasyczne rockowe riffy, niekończące się solówki, a nawet „rockowa ballada” - czyli wszystko co przez co najmniej dwie dekady było absolutnie niedopuszczalne i stanowczo zabronione jakiemukolwiek szanującemu się zespołowi alternatywnemu. A muzycy z Diarrhea Planet potrafią z tych elementów ulepić coś bezdyskusyjnie zachwycającego - przebojowe, pełne lekkości i daleko posuniętej bezpretensjonalności piosenki, od których aż skrzy fajnością.
Ale nawet wyśmienita płyta, wydany już dwa lata temu, ale dopiero teraz należycie doceniony, album o przezabawnym tytule „I’m Rich Beyond Your Wildest Dreams”, nie oddaje całości fenomenu, jakim jest ten zespół. Żeby go w pełni docenić trzeba wybrać się na koncert tej grupy - ci blogerzy, którzy bardzo do tego namawiają, mają absolutną rację.
Bo dopiero na scenie widać, jaką potęgą jest granie takiej muzyki na... cztery gitary. Jak absurdalnie śmieszne jest rozciąganie solówek do rozmiarów o wiele dłuższych niż w studiu. Jak zabawny jest headbanging. A przede wszystkim, jak ci młodzi muzycy z Nashville potrafią się znakomicie bawić na scenie ze sobą i z publicznością. I kiedy widzi się, jak znakomicie bawi się publiczność - skaczących ze sceny z błogim uśmiechem na twarzy fanów jest tylu, że... zderzają się w powietrzu - można w pełni zrozumieć fenomen tego zespołu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Polskiej szkole przydaliby się tacy nauczyciele. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w teatrze
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie