Jeden ze znakomitych utworów ze znakomitej płyty znakomitego polskiego zespołu metalowego. Warto posłuchać i zdecydowanie warto będzie zajrzeć na jego występ na katowickim Off Festiwalu.
REKLAMA
To była bez dwóch zdań jedna z najlepszych polskich płyt ubiegłego roku. Nawet jeśli nie znalazła się w zbyt wielu notowaniach i zestawieniach - a może wręcz: nie znalazła się w żadnych poza niszowymi, specjalistycznymi, poświęconymi muzyce metalowej, bo w Polsce muzyka metalowa wciąż jeszcze w dużej mierze funkcjonuje w niszowym getcie.
Album zatytułowany jest „Blood Mantra” i był materiałem, którym zespół przypomniał o sobie po trzech latach wypełnionych w dużej mierze koncertowaniem na całym świecie. Bo Decapitated to jeden z tych polskich zespołów, które od dawna z wielkim powodzeniem, a jednocześnie - bez żadnego instytucjonalnego wsparcia - znakomicie radzą sobie zagranicą, radzą sobie wręcz o wiele lepiej niż w Polsce.
Grupa gra odmianę death metalu opatrywaną często dodatkowo słowem „technical” - które wiąże się głównie z techniczną biegłością muzyków, charakterystycznym sposobem gry na gitarze i zawrotnym tempem poszczególnych kompozycji. Zespół powstał w Krośnie w połowie lat 90-tych, na fali prawdziwej eksplozji rodzimego metalu, wywołanej przede wszystkim przez pierwsze międzynarodowe sukcesy zespołu Vader. Decapitated bardzo szybko dołączył do grona polskich formacji bardzo cenionych na Zachodzie - grupa zaczęła wydawać tam płyty i grać coraz więcej koncertów.
Jak w każdej dobrej historii obok momentów szczęśliwych i radosnych, nie może zabraknąć także tragedii - ta spotkała zespół po dziesięciu latach aktywnej działalności, kiedy muzycy jechali na koncert w Homlu na Białorusi. Samochód z muzykami zderzył się z ciężarówką, wiozącą drewno. W wyniku kolizji zginął perkusista grupy, a jej wokalista doznał poważnych obrażeń i do dziś jest w śpiączce. Ta tragedia wywołała falę kondolencji, które do muzyków zespołu trafiały z całego świata, spowodowała także, oczywiście, przerwę w działalności zespołu.
Ale muzykom udało się coś, co w takich sytuacjach nie zawsze się udaje: lider zespołu, Wacław Kiełtyka postanowił zbudować nowy skład i rozpocząć kolejny rozdział w historii grupy. I bardzo szybko zespołowi udało się ponownie trafić na szczyty metalowej popularności.
Przygoda, którą muzycy przeżyli niemal dokładnie w rocznicę swego tragicznego wypadku: awaryjne lądowanie samolotem bez wysuniętego podwozia, okazała się na szczęście już tylko anegdotą, która świetnie pasuje jako urozmaicenie każdego artykułu o historii grupy.
Premiera kolejnej płyty odbyła się w czasie, kiedy rodzime media zaczęły powoli dostrzegać potęgę polskiego metalu i odnotowywać sukcesy poszczególnych zespołów. Ale wciąż jeszcze nie oznacza to, że zespoły metalowe są traktowane tak, jak wszyscy inni rockowi wykonawcy - ich twórczość cały czas uznawana jest za zbyt ekstremalną, żeby doczekać się szerszej prezentacji, a ich koncerty - zbyt radykalne pod względem muzycznym i wizualnym, żeby być łączone z występami zespołów, reprezentujących nieco łagodniejsze gatunki.
Szlachetny wyjątek zrobili w tym roku organizatorzy katowickiego Off Festiwalu, od zawsze dość przychylnie patrzący na najciekawszych przedstawicieli sceny metalowej - grupa Decapitated będzie jedną z gwiazd tej imprezy. Jej koncert powinien być pozycją obowiązkową dla każdego, kto chce zobaczyć znakomity zespół i nie boi się stereotypów, głoszących, że gra muzykę wyłącznie dla hermetycznej grupy fanów.
Album zatytułowany jest „Blood Mantra” i był materiałem, którym zespół przypomniał o sobie po trzech latach wypełnionych w dużej mierze koncertowaniem na całym świecie. Bo Decapitated to jeden z tych polskich zespołów, które od dawna z wielkim powodzeniem, a jednocześnie - bez żadnego instytucjonalnego wsparcia - znakomicie radzą sobie zagranicą, radzą sobie wręcz o wiele lepiej niż w Polsce.
Grupa gra odmianę death metalu opatrywaną często dodatkowo słowem „technical” - które wiąże się głównie z techniczną biegłością muzyków, charakterystycznym sposobem gry na gitarze i zawrotnym tempem poszczególnych kompozycji. Zespół powstał w Krośnie w połowie lat 90-tych, na fali prawdziwej eksplozji rodzimego metalu, wywołanej przede wszystkim przez pierwsze międzynarodowe sukcesy zespołu Vader. Decapitated bardzo szybko dołączył do grona polskich formacji bardzo cenionych na Zachodzie - grupa zaczęła wydawać tam płyty i grać coraz więcej koncertów.
Jak w każdej dobrej historii obok momentów szczęśliwych i radosnych, nie może zabraknąć także tragedii - ta spotkała zespół po dziesięciu latach aktywnej działalności, kiedy muzycy jechali na koncert w Homlu na Białorusi. Samochód z muzykami zderzył się z ciężarówką, wiozącą drewno. W wyniku kolizji zginął perkusista grupy, a jej wokalista doznał poważnych obrażeń i do dziś jest w śpiączce. Ta tragedia wywołała falę kondolencji, które do muzyków zespołu trafiały z całego świata, spowodowała także, oczywiście, przerwę w działalności zespołu.
Ale muzykom udało się coś, co w takich sytuacjach nie zawsze się udaje: lider zespołu, Wacław Kiełtyka postanowił zbudować nowy skład i rozpocząć kolejny rozdział w historii grupy. I bardzo szybko zespołowi udało się ponownie trafić na szczyty metalowej popularności.
Przygoda, którą muzycy przeżyli niemal dokładnie w rocznicę swego tragicznego wypadku: awaryjne lądowanie samolotem bez wysuniętego podwozia, okazała się na szczęście już tylko anegdotą, która świetnie pasuje jako urozmaicenie każdego artykułu o historii grupy.
Premiera kolejnej płyty odbyła się w czasie, kiedy rodzime media zaczęły powoli dostrzegać potęgę polskiego metalu i odnotowywać sukcesy poszczególnych zespołów. Ale wciąż jeszcze nie oznacza to, że zespoły metalowe są traktowane tak, jak wszyscy inni rockowi wykonawcy - ich twórczość cały czas uznawana jest za zbyt ekstremalną, żeby doczekać się szerszej prezentacji, a ich koncerty - zbyt radykalne pod względem muzycznym i wizualnym, żeby być łączone z występami zespołów, reprezentujących nieco łagodniejsze gatunki.
Szlachetny wyjątek zrobili w tym roku organizatorzy katowickiego Off Festiwalu, od zawsze dość przychylnie patrzący na najciekawszych przedstawicieli sceny metalowej - grupa Decapitated będzie jedną z gwiazd tej imprezy. Jej koncert powinien być pozycją obowiązkową dla każdego, kto chce zobaczyć znakomity zespół i nie boi się stereotypów, głoszących, że gra muzykę wyłącznie dla hermetycznej grupy fanów.
