Ile jeszcze może być nowych zespołów, odświeżających popularną w latach dziewięćdziesiątych estetykę rozwieszoną między emo, punkiem i indie rockiem? O ile będą tak ciekawe jak ten, to pytanie jest zupełnie nieuzasadnione.

REKLAMA
Chumped, Potty Mouth, Cayetana, Hop Along, Bully - co łączy te zespoły? Grają podobną muzykę: przebojowe, lekko punkowe emo, wyraźnie zapatrzone w ostatnią dekadę ubiegłego wieku, mają na dodatek mocny pierwiastek kobiecy: albo cały skład stanowią dziewczęta, albo przynajmniej na czele stoi wygadana i pewna siebie dziewczyna. Do tej coraz dłuższej listy warto dziś dopisać jeszcze jedną nazwę - All Dogs.
To zespół, który pochodzi z Columbus w stanie Ohio i nie ma jeszcze zbyt wielkiego dorobku, ale już zwrócił na siebie uwagę blogerów i dziennikarzy - nie brakuje takich, którzy piszą o nim w samych superlatywach. Ale nie ma w tym nic dziwnego - muzyka grupy ma wiele elementów, które mogą się podobać, zwłaszcza jeśli lubi się taką estetykę: wpadające w ucho melodie, przebojowe refreny, idealnie dopasowane brzmienie, wyrazisty głos wokalistki i jej proste, a jednak pełne emocji teksty.
Na czele grupy stoi Maryn Jones, artystka, która jest na scenie już od kilku lat - nagrywała i koncertowała pod własnym nazwiskiem albo pod pseudonimem Yowler, współtworzyła lub współpracowała z kilkoma innymi, mniej lub bardziej efemerycznymi projektami, takimi jak np. Radiator Hospital, a największej popularności doczekała się za sprawą występu w szeregach zespołu Saintseneca. All Dogs początkowo był dla niej tylko czymś w rodzaju pobocznego projektu, znacznie bardziej punkowym odskokiem od głównie akustycznego brzmienia macierzystej formacji. Z czasem jednak ta grupa zaczęła mieć coraz większe znaczenie.
Zespół powstał w 2012 roku i przez trzy pierwsze lata działalności jego członkowie skupiali się przede wszystkim na szlifowaniu swoich pierwszych utworów na próbach i małych, lokalnych koncertach. W tym czasie muzycy nagrali tylko kilka piosenek - trafiły na siedmiocalego singla i split kasetę z rodakami z Columbus, zespołem Slouch.
Teraz nadszedł czas na nowe otwarcie i wiele wskazuje na to, że może ono się okazać naprawdę spektakularne. Nakładem wytwórni Salinas Records właśnie ukazała się debiutancka płyta zespołu, zatytułowana „Kicking Every Day” i wszystko wskazuje na to, że może się ona dla damsko-męskiego kwartetu okazać przepustką na koncertowe sceny nie tylko całych Stanów, ale może i Europy. Pierwsze recenzje są nader przychylne, o zespole mówi się i pisze coraz więcej - jeśli po drodze nie zdarzy się nic złego, powinien pojawić się na październikowym CMJ i marcowym SXSW - najważniejszych amerykańskich festiwalach promocyjnych dla młodych zespołów. A to są znakomite bazy do zdobywania nawet dość wysokich szczytów. Tym młodym amerykańskim muzykom, wyposażonym w przebojowe piosenki, świetnie mieszczące się w popularnym dziś gatunku, może się to udać.