To niby zespół taki sam, jak wiele innych. A jednak jest co najmniej kilka powodów, dla których warto mu się przyjrzeć o wiele baczniej.

REKLAMA
The Mountain Goats z pozoru jest tylko jednym z niemal niezliczonych dziś amerykańskich zespołów, poruszających się po szerokim terenie alternatywnego, akustycznego folku. Ale jednak, kiedy przyjrzeć mu się uważniej, okazuje się zespołem nader interesującym. Przez wiele lat był to jednoosobowy projekt kalifornijskiego singer/songwritera Johna Darnielle’a, który zaczął występować pod tym szyldem już w 1991 roku, chętnie zapraszając do współpracy najróżniejszych muzyków, z których część z czasem sama zdobywała sławę na alternatywnej scenie – tak było m.in. z gitarzystką Kaki King czy Annie Clark, lepiej znaną jako St. Vincent.
W tym czasie zespół słynął z nagrywania swoich piosenek w najbardziej prymitywnych warunkach, jakie tylko można sobie wyobrazić – na magnetofon „jamnik” ustawiony w sali prób albo po prostu w sypialni Darnielle’a. Surowa jakość w żaden sposób nie przeszkadzała jednak w odbiorze ballad tego utalentowanego autora – wręcz przeciwnie, w jakiś sposób dodawała im wyrazistego charakteru i autentyczności. Nic więc dziwnego, że artystą szybko zainteresowały się znane wytwórnie – przez lata nagrywał swoje płyty dla niemal legendarnej oficyny 4AD.
Dziś zespół występuje w stałym trzyosobowym składzie i promuje swoją, wydaną w ubiegłym roku, płytę „All Eternals Deck”, z której pochodzi właśnie ta piosenka – na swój sposób bardzo przebojowa kompozycja, w której Darnielle w oryginalny sposób gra popularną obecnie w popkulturze jak nigdy chyba wcześniej, tematyką wampiryczną, tylko po to, żeby tak naprawdę pisać o tym, co go boli. I wcale nie są to ugryzienia na szyi.
Tej piosenki i wielu innych utworów tej grupy będzie można posłuchać na żywo w Polsce już w ten weekend – zespół jest największą gwiazdą pierwszego weekendu nowego festiwalu, który odbywa się w Białymstoku. Halfway Festival poświęcony jest głównie takiemu właśnie graniu: akustycznemu singer/songwritingowi, zahaczającego o alternatywny folk. I bez dwóch zdań jest to jedna z najoryginalniejszych muzycznych imprez tego lata w Polsce.