Ta piękna piosenka o odrzuceniu jest dowodem na to, że są takie płyty, na których - nawet jeśli zna się je już na pamięć - zawsze można znaleźć coś ukrytego.

REKLAMA
To nie jest nowa piosenka, ale musiała się tu dziś znaleźć. I to nie tylko dlatego, że dopiero kilka dni temu miał premierę teledysk, który ją ilustruje. Piękny teledysk, swoją drogą, który zdaniem samego Zacha Condona, czyli lidera zespołu Beirut, w idealnie zgodny z jego własnymi pomysłami sposób uzupełnia warstwę muzyczną tego utworu. Teledysk w którym właściwie nic się nie dzieje, ale jakże pięknie nic się nie dzieje. Teledysk, który rzeczywiście sprawił, że na ten utwór, który znam przecież już od dawna, spojrzałem zupełnie świeżym okiem.

Ta piosenka musiała się tu znaleźć z co najmniej kilku powodów, które układają się w jedną, spójną historię.
Bo, po pierwsze, uwielbiam ten zespół od zawsze, od samego początku, od momentu, kiedy usłyszałem pierwsze nagrania tego, wówczas jeszcze nastoletniego, chłopaka ze Stanów, zachwyconego folklorem wschodniej Europy.
Bo, po drugie, ten zespół od tamtego momentu zawsze pojawia się w moim życiu w bardzo intensywnych pod względem emocjonalnym momentach, więc słuchanie go dziś obarczone jest mnóstwem, często bardzo smutnych, wspomnień.
Bo, po trzecie, niedawno miałem okazję zobaczyć Beirut kilka razy na koncertach i to były naprawdę poruszające chwile.
Bo, po czwarte, kilka dni temu straciłem ostatnią w tym sezonie koncertowym okazję, żeby usłyszeć ten zespół na żywo i nawet jeśli nie było innego wyjścia, dziś, słuchając tego utworu, trochę tego żałuje.
Bo, po piąte ostatnio słuchałem najnowszej płyty grupy kilkanaście dni temu, jadąc drogą tuż nad samym morzem, wypatrując żaglówki, na której chciałem znaleźć coś ważnego i dobrego. Bo nie wiedziałem jeszcze wtedy, że ten pomysł z gruntu skazany jest na niepowodzenie, a może nawet upokorzenie, że jest po prostu niepoprawnie głupi.
Bo, po szóste, dokładnie jak w tytule tego cudownie smutnego, najsmutniejszego chyba na tej płycie utworu, kiedy znalazłem żaglówkę, której szukałem, nagle poczułem bardzo mocny prąd, który mnie od niej odpychał.
Bo, po siódme, dokładnie jak w tekście tego utworu, wróciłem do domu, żeby poczuć, jak bardzo jestem sam i jak bardzo nie chcę, żeby ktokolwiek mnie znał.