To jest piosenka na ten moment, kiedy wydawało się, że jest już trochę lepiej, ale okazuje się, że nie jest lepiej ani trochę. I nie zostaje nic innego, jak tylko uciekać.
REKLAMA
Kiedy się na coś czeka i wie się, że trzeba na to czekać bardzo długo i tak naprawdę wie się też, że jeśli nawet będzie się czekać tak długo, że już prawie nie będzie się miało siły i to coś, na co się czeka, może wcale nie przyjść, to kiedy się czeka na coś takiego, zdarzają się czasem takie momenty, w których wydaje się, że jest ciut lepiej, ciut lżej, ciut łatwiej.
Momenty, w których wydaje się, że skoro czekało się już tak długo i się to wytrzymało, to wytrzyma się jeszcze trochę albo i może jeszcze dłużej.
Momenty, w których wydaje się, że skoro czekało się już tak długo i się to wytrzymało, to wytrzyma się jeszcze trochę albo i może jeszcze dłużej.
Momenty, w których jakby mocniej można się chwycić nadziei, że to, na co się czeka kiedyś wreszcie nadejdzie. I to kiedyś, będzie już niedługo. I na pewno się do tego kiedyś wytrzyma i doczeka.
I wtedy dzieje się coś, co sprawia, że natychmiast rozumie się swój błąd i swoją głupią naiwność. I natychmiast rozumie się, że to wszystko tylko się wydawało, że tak naprawdę nie jest ani trochę lepiej, lżej, łatwiej. I że nie wiadomo, jak długo trzeba jeszcze będzie czekać. I nie wiadomo, czy w ogóle jest na co czekać, choć przecież najbardziej na świecie chce się, żeby było na co.
I wtedy kompletnie nie wie się już, co zrobić.
I wtedy kompletnie nie pomaga nic, ani nikt, wręcz przeciwnie – wtedy ucieka się od wszystkiego i wszystkich, wtedy chce się być gdzieś indziej, najlepiej jak najdalej, bo ma się wrażenie, że może tam będzie jakoś inaczej, lepiej, lżej. Ma się wrażenie, że tam nic i nikt nie będzie przypominało, kojarzyło się, wywoływało wspomnień. Ma się wrażenie, że tam będzie jakoś lepiej, chociaż trochę.
I ta piosenka jest właśnie o tym. O tym momencie, kiedy ma się ochotę już tylko uciekać, nie brać ze sobą zupełnie nic, nikogo o niczym nie informować, nie zostawiać żadnej kartki z adresem, nie zostawiać za sobą zupełnie nic. Wyjechać, wylecieć, wypłynąć, odejść, zniknąć, nie wspominać, nie rozpamiętywać, nie czuć, nie bić się z myślami, nie być.
Najlepiej nie być już całkiem i w ogóle.
Najlepiej nie być już całkiem i w ogóle.
Uciec od wszystkich swoich błędów, od wszystkich swoich łez, od wszystkich porażek, od wszystkiego, czego nie udało się zrobić, nie udało się wygrać, nie udało się uzyskać. Uciec od wszystkich, których się zna, od wszystkich których się kocha, od wszystkich.
„Uciec od tych wszystkich głosów, które przecież wcale nie chcą,
ale sprawiają ci ból”.
ale sprawiają ci ból”.
Will Driving West to kanadyjski zespół z Montrealu. Istnieje dopiero od dwóch lat, ale ma już dziś w dorobku dwie płyty długogrające. Z najnowszej, wydanej zaledwie kilka tygodni temu, zatytułowanej „Castles”, pochodzi ta piosenka. Otwiera ten album i znakomicie wprowadza w nastrój, w którym utrzymane są wszystkie pozostałe piosenki: równie smutne, równie łagodne i delikatne pod względem brzmienia, ale mocne i rozdzierające pod względem tekstów. Kawałek po kawałku niszczące iluzję, na której zbudowany jest utwór otwierający płytę, naiwne przekonanie, że są jakieś „lepsze światy”, do których można uciec, w których można zapomnieć i próbować się ratować. Bo przecież dokładnie wiadomo, wiadomo od samego początku, że nie ma żadnego innego świata, że kompletnie nie ma gdzie uciekać i że można tylko czekać.
Wciąż czekać. Niezależnie od tego, jak bardzo to boli.
