To jest piosenka właśnie na ten moment - kiedy wmawiamy sobie naiwnie, że wszystko zacznie się od początku, nawet jeśli doskonale wiemy, że przecież nie zacznie się nic.

REKLAMA
Nowy Rok. Z jednej strony dokładnie taka sama data w kalendarzu, jak każda inna. Jak każdy 21 marca, 14 października, czy 3 listopada. Dokładnie taka sama środa czy niedziela, jak wszystkie inne pięćdziesiąt śród i niedziel w całej reszcie roku. Ale przecież wcale nie. I dokładnie wiadomo czemu: bo Sylwester, bo wolny dzień, bo właśnie zaczyna się kolejny rok.
I to ostatnie zawsze przynosi najwięcej skutków. Bo skoro zaczyna się kolejny rok, to wszystko powinno wraz z nim zaczynać się na nowo, to wszystko powinno się zmienić, najlepiej na lepsze, to wszystko powinno mieć jakiś nowy początek. Więc czekamy nie wiadomo na co, budzimy się z poczuciem, że to już, teraz, że będzie jakoś inaczej. Mało tego: wymyślamy jakieś postanowienia, które wydają nam się śmiertelnie ważne i śmiertelnie poważnie wydaje nam się, że zdołamy się ich trzymać przez cały następny rok. Po czym porzucamy je zanim jeszcze zaczniemy je tak naprawdę realizować.
Bo przecież nic się nie zmieni. To zawsze jest dokładnie taki sam dzień, jak poprzedni, jak kilka poprzednich i jak kilkanaście następnych. Tak samo smutny i niszczący, jeśli smutne i niszczące były poprzednie miesiące, radosny i beztroski, jeśli były pełne radości i beztroski.
Nowy Rok jest dniem, o którym nie brakuje piosenek. I, co ciekawe, wszystkie są w gruncie rzeczy o tym samym, właśnie o tym, że rozpoczynający się w Nowy Rok nowy rok nie chce być nowy w żaden ważny i ciekawy sposób. O tym, co w najprostszy możliwy sposób wyraził Ben Gibbard, lider zespołu Death Cab For Cutie, w piosence zatytułowanej bardzo adekwatnie „The New Year”, pochodzącej z najpiękniejszej i najsmutniejszej płyty tej grupy, albumu „Transatlanticism” (który swoją drogą w roku, który właśnie się zacznie, będzie obchodził dziesiątą rocznicę wydania): „A więc zaczął się nowy rok, ale nie czuję żadnej różnicy […], zaczął się nowy rok, a ja nie mam żadnych postanowień, w sprawie kar, które sam sobie zadaję, w sprawie problemów, które tak łatwo rozwiązać”.
Równie smutną noworoczną historię opowiada inny specjalista od smutnych historii na każdy dzień w roku, Hamilton Leithauser, wokalista zespołu The Walkmen. W piosence „In The New Year” przedstawia ten stan, w którym czeka się na kogoś, kto - zdaje się - wcale nie ma zamiaru wrócić i wmawia się sobie, że jest przecież na co czekać: „świetnie się bawisz, a ja czekam i nawet nie próbuję narzekać, ale moje mrzonki doprowadzają mnie do szaleństwa”. A Nowy Rok jest znakomitym momentem, żeby wmówić sobie kilka kolejnych kłamstw: „wiem, że to prawda: to będzie dobry rok, z ciemności wyjdę w sam środek ognia”.
I wreszcie trzeci smutny noworoczny utwór na dziś - utwór, który ma już ponad dwadzieścia lat i powraca do mnie bardzo często, właśnie tego dnia. To piosenka amerykańskiej formacji Seam zatytułowana oczywiście „New Year's” pochodząca z pierwszej płyty grupy, albumu „Headsparks” z 1992 roku. Piosenka z bardzo prostym, banalnym wręcz, choć jednocześnie jakże boleśnie prawdziwym tekstem: „nie jest fajnie czuć się tak, jak się właśnie czuję, w kolejnym dniu, w którym ty robisz sobie co chcesz”.
Pamiętam dziecięcą radość momentu, kiedy ta smutna płyta, którą znałem wcześniej z radia, trafiła do moich rąk. Był upalny letni dzień, rzecz działa się w Pradze, bo właśnie Praga była wtedy dla nas przedsionkiem wielkiego świata, jedynym na który mogliśmy sobie pozwolić. I niosłem przez całe miasto, do mieszkania, które wynajmowaliśmy wspólnie, gdzieś na jakimś ponurym czeskim blokowisku, takim samym jak blokowiska w Polsce, Bułgarii i NRD, tą winylową płytę, z okładką ze zdjęciem z wesołego miasteczka - jakże paradoksalną wobec faktu, że zawartość tej płyty prowadzi słuchacza raczej do jakiegoś smutnego miasteczka, może nawet najsmutniejszego miasteczka, jakie można sobie wyobrazić.
I dziś, po dwudziestu latach, kiedy przypominam ją sobie w okolicy Nowego Roku, znów dociera do mnie, że cały czas jestem w tym miasteczku i kolejny Nowy Rok nie ma najmniejszej szansy czegokolwiek w tej kwestii zmienić.