Zarzut o życiu w kłamstwie jeszcze nigdy nie brzmiał tak zniewalająco. Od tej piosenki może być się trudno uwolnić przez kilka najbliższych tygodni.

REKLAMA
Dziś propozycja zespołu, który w Europie, a już zwłaszcza w Polsce, wciąż pozostaje w zasadzie nieznany. W rodzimych Stanach natomiast z każdą kolejną płytą zaczyna zdobywać coraz większą sławę i grać na coraz większych scenach. Beach House to francusko-amerykański duet z Baltimore, istniejący już od prawie dekady. Dziś, z czterema płytami w dorobku – najnowsza, zatytułowana „Bloom”, którą promuje właśnie piosenka „Myth”, swą oficjalną premierę będzie miała w połowie maja – jest jednym z najważniejszych zespołów tworzących muzykę zwaną dream popem.

„Myth” mógłby być w zasadzie definicją tego gatunku – ma wszystko to, co w nim najważniejsze i najpiękniejsze: nostalgiczny i podniosły, a jednocześnie nieco senny nastrój, delikatne brzmienie, zaraźliwie przebojową melodię i transowy rytm. Elektroniczne brzmienie jest idealnie kontrapunktowane przez odzywające się tu i ówdzie cymbałki. I jeszcze ten łagodny głos, który co prawda wypowiada dość mocne słowa o tym, że kiedy żyje się w kłamstwie, nie sposób iść prostą drogą, ale robi to w taki sposób, że budzi raczej poczucie winy niż chęć zaprzeczenia i tłumaczenia się z tego, co się zrobiło.
Wszystko to sprawia, że ten utwór jest po prostu ładny, niezależnie od tego, jak bardzo wyeksploatowane jest dziś to słowo. Jego delikatność, jego pełna niezwykłej czułości melancholia sprawiają, że nie można się od niego oderwać, zwłaszcza jeśli potrzebuje się muzycznego podkładu do tych chwil w życiu, kiedy wiosna przyszła raczej tylko za oknem.
Wygląda na to, że grupa Beach House jest właśnie na najlepszej drodze do powtórzenia tego, co spotkało zespół The National, który po wielu latach żmudnego budowania swej pozycji jest dziś światową gwiazdą. Ten zespół gra co prawda zupełnie inną muzykę, ale jego historia jak na razie jest bardzo podobna: powoli, ale bardzo konsekwentnie pnie się w górę, zdobywając zaufanie krytyków i życzliwość coraz większej grupy fanów. Z takimi utworami jak „Myth” w dorobku, dwójka muzyków z Baltimore może spać spokojnie o dalszy rozwój swojej kariery.