Wczoraj odkryliśmy nowe zastosowanie dla Stadionu Narodowego. Po pomysłach, by postawic na nim skocznię narciarską, zrealizowano jeszcze śmielsze zamierzenie i zamieniono go w basen. Proponuję, by teraz wzorem starożytnych Rzymian zacząć rozgrywać na nim bitwy morskie.

REKLAMA
Jak zwykle, jak zawsze w naszym kraju, nie znaleziono winnego. Zarządzający stadionem zwalają winę na drużyny, bo nie poprosiły o zamknięcie dachu. Drużyny wskazują na PZPN, bo nie wydał odpowiedniego polecenia. PZPN jak zawsze twierdzi, że tak jak było, było dobrze i nie ma co zmieniać. Angielskie gazety wietrzą spisek, co jest jednym zresztą zyskiem w tym całym zamieszeniu, bo świadczy o tym, że udało nam się (i to po jednym już dniu pobytu w Polsce) zarazić Anglików naszym z kolei narodowym sportem, czyli snuciem teorii spiskowych. Ale co było, minęło. Nie ma co płakać nad rozlaną wodą. Dziś rewanż. Rewanż na pogodzie. Nad Warszawą synoptycy zapowiadają piękną, słoneczną pogodę. Proponuję tym razem zamknąć dach.