Data 3 maja to święto państwowe. A jeżeli święto państwowe, to znaczy, że tuż obok, musi pojawić się Kościół katolicki. Nie ma znaczenia, że wówczas był przeciwny idei Konstytucji 3 maja, że prymat papiestwa stawiał wyżej niż interes Rzeczpospolitej. Warto jednak przypomnieć zdradziecką politykę polskiego Kościoła w kolejną rocznice uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

REKLAMA
Obchody świąt państwowych w naszym kraju wyglądają zawsze tak samo. Państwowi notable plus nieodłączny obrazek, czyli pan biskup, którego zabraknąć nie może, choć reprezentuje on przede wszystkim interesy obcego mocarstwa. Z historii wiemy, że przeważnie złowrogo nastawionego do interesów RP. Tak będzie również w tym roku. Bez refleksji, z przytupem, i z kropidłem. A jakże!
Autor książki "Papiestwo wobec sprawy polskiej(...)" Otton Beiersdorf - pisze: "Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji."
Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) "jakobinami i złymi duchami króla." Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej - wzorem rewolucji francuskiej - zlikwidują przywileje kleru, pozbawią ich wszelkich funkcji państwowych, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce kiedy to w roku 1789 Sejm Wielki uchwalił ustawę przeznaczającą dochody z jednej z najbogatszych europejskich diecezji na wojsko polskie - diecezji krakowskiej. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Dwór papieski obawiał się też pomysłów uniezależniania od Rzymu i utworzenia polskiego Kościoła narodowego. Polscy reformatorzy zaczęli kontestować fakt, że zasiadający w senacie Rzeczpospolitej biskupi wybierani są po za granicami kraju. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.
Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3-go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie. Notyfikację o istnieniu konfederacji wysłano do państw europejskich i papieża, ale zdrajcom odpowiedział tylko papież Pius VI, błogosławiąc targowicę i jej prace.
Wśród spiskowców, było aż czterech biskupów. Znamienne są tu słowa Aleksandra Świętochowskiego, który pisał- „ "Nigdy i nigdzie nie było tylu przedajnych biskupów" - mając na myśli hierarchów polskiego Kościoła, znajdujących się na służbie obcych dworów u schyłku I Rzeczpospolitej.
Podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, powieszono wielu księży i biskupów, jako zdrajców narodu. Dziś ich spadkobiercy dumnie chwalą idee Konstytucji. Cóż za ironia losu...