Nie kumam pokrętnej logiki prawicy. Niby bronią życia od poczęcia aż po naturalną śmierć- co też jest nie do końca prawdą, gdyż spora część prawicy popiera karę śmierci. Widocznie śmierć na krześle elektrycznym jest dla nich śmiercią naturalną- a z drugiej strony są przeciwni temu, aby rodzice, którzy z przyczyn choroby (jaką jest niepłodność), dzieci mieć nie mogą, pozbawiać ich tej szansy.
REKLAMA
Prawica twierdzi, że in vitro to aborcja. Abstrahując już od tej bzdury warto zastanowić się nad ich logiką. Uważają, że in vitro nie leczy niepłodności- i słusznie- ale w takim razie po co Arcybiskup Michalik używa okularów? Czy one uleczą jego wadę wzroku? Nie! Ale pomogą walczyć z dysfunkcją. Okulary pomogą mu w życiu codziennym cieszyć się lepszym wzrokiem. W przypadku in vitro chodzi przecież o coś więcej niż o walkę z dysfunkcją. In vitro pomoże spełnić marzenie. Chodzi o dziecko, o którym marzą tysiące młodych par.
Niektórzy hierarchowie, którzy znają się na wszystkim, począwszy od seksu aż po jazdę pod prąd, idą dalej i nazywają in vitro nowym holocaustem! Większej bzdury dawno nie słyszałem. Idąc tą logiką masturbacja to już ludobójstwo. Przyznaję się bez bicia- zamordowałem tysiące dzieci, nie dałem im szansa na życie. Ciężko mi się z tym żyję. Ale hormony robią swoje i nic na to nie poradzę. Każda para, która posiada dziecko z in vitro- a są takie i mają się dobrze- ma dużą przewagę nad tymi naturalnie poczętymi. Są wyczekiwane, oczekiwane i decyzja o ich przyjściu na świat nie jest przypadkowa. Nie pochodzą z gwałtu- a to przecież błogosławieństwo, jak stwierdził nie dawno jakiś nawiedzony konserwatysta oraz JPII, który również apelował, aby zgwałcone kobiety rodziły takie dzieci- są zaplanowane, jest więc to kwintesencja katolickiej rodziny.
Po co więc ustawowo zakazywać tej metody? Czy katolicka para bądź małżeństwo, która kieruje się nauką Kościoła nie podejmie decyzji po myśli tej nauki? Cóż za małe zaufanie ma Kościół do swoich owieczek. Nie znajdziemy w Biblii ani słowa o in vitro czy o aborcji. Tzw. obrońcy życia wolą więc chronić embrion, który nie jest człowiekiem, niż zająć się myślącym i czującym dzieckiem. Przykład Hipolitowa narzuca się sam. Dzieci naturalnie tam poczęte spoczywają już w pokoju. Tamtejszy ksiądz proboszcz nie narzucał się z pomocą...
Okazuje się, że na początku XXI wieku można karać za szczęście. Na szczęście jednak, tę błędną retorykę nie popierają zwykli ludzie, którzy widzą w metodzie in vitro szansę na posiadanie dziecka. Potwierdzają to wszystkie badania. Jeżeli tak Katolicka Partia Narodu Polskiego epatuje katolickim przepełnieniem miłości to spójrzmy na małego Jezuska. On też został poczęty w nie naturalny sposób, czy to był grzech? I był takim samym cudem jak te same dzieciaki, które rodzą się ze szkła. Przynajmniej dla rodziców.
