Jest taki kraj, jest takie miejsce, gdzie społeczeństwo, choć do nas podobne, jest całkiem inne...

REKLAMA
Od zawszę ich podziwiałem. Mają świetne pornole, Czeszki są piękne, mają znakomitą literaturę z takimi tuzami jak Jaroslav Hašek , Michal Viewegh czy Bohumil Hrabal, znakomite kino, dobry teatr. Są pragmatyczni, racjonalni, pozbawieni wkurzającego mnie ostatnio narodowego patosu.
Po upadku muru berlińskiego stosunkowo szybko zarejestrowali związki homoseksualne. A tak się dziś składa, że stosunek do homoseksualistów jest dziś wyznacznikiem otwartości społeczeństwa. Przed wojną w Europie z ostracyzmem spotykali się Żydzi, dziś homoseksualiści. Widocznie zawsze musi ktoś obrywać. Ale nie w Czechach. Tam nie ma z tym w ogóle problemu.
Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest zapewne stosunek jaki Czesi mają do Kościoła katolickiego. Od czasu kiedy Kościół podstępnie spalił ich narodowego bohatera, Jana Husa, rozpoczęły się wojny husyckie. A był to facet wyjątkowy i wyjątkowo znienawidzony przez hierarchów. Śmiał nawet zakwestionować boże pochodzenie papieży. Stworzył program obrony czeskich interesów i czeski język literacki, wprowadził ortografię, kazania wygłaszał po czesku. Zapominając o piątym przykazaniu spłonął żywcem za swoje „herezje”. Takiego policzka Czesi nie zdołali zapomnieć. Dalej wyznacznikiem niechęci do Kościoła katolickiego należy szukać w niechęci do zaborcy, monarchii austro-węgierskiej, który propagowała swoim wiernym nachalnie katolickie wyznanie. Habsburgowie byli pupilami Watykanu jak wiadomo, może więc dlatego Roman Dmowski spotkał się z niechęcią papieża Benedykta XV, którego błagał o wstawiennictwo? Ówczesny papież jednak nakazał swojemu wiernemu synowi trzymać się katolickiej Austrii.
Czeski hymn narodowy najlepiej chyba uwypukla stan ich narodowej tożsamości. Bez patosu, narodowego egoizmu, zacięcia, zero walki, miecza, wojny i cierpienia. Jedni w swoim hymnie proszą Boga, aby ten chronił królową, inni, chcą naśladować Napoleona, jeszcze inni maszerują pod kule nieprzyjaciół. Czesi wprost przeciwnie, są pragmatyczni, chcą cieszyć się życiem, bo ich kraj to raj- „ Woda huczy wśród łąk, bory szumią pośród skał, w sadzie pyszni się wiosenny kwiat, widać że to ziemski raj!"
Bo najważniejsza nad Wełtawą jest Pohoda, która odzwierciedla dobre samopoczucie, otwartość, bezkonfliktowość. Jednym słowem żyć i pozwolić cieszyć się życiem innym, tak jak chcą. A skoro to Czesi to pohoda lubi piwo. A co jak co, ale piwo mają wyśmienite!
Parafrazując Marię Peszek- jej ostatnia płyta jest znakomita!- „Sorry Polsko, wystarczająco przerażająco jest żyć”. Wymyśliłem sobie więc, że wyemigruję do Czech. Czas jednoczyć się z wujaszkiem Szwejkiem! Boże! Czemu nie jesteśmy tacy jak Czesi!?