O autorze
Kocham pracować, ale na oczy nie widziałem etatu. Wierzę, że to się zmieni. Autor wywiadu-rzeki z prof. Krzysztfoem Dunin-Wąsowiczem "Historyk, socjalista, pamiętnikarz" oraz książki "Jaka Polska?".

Dekada kłamstwa

Od ataku na Irak mija właśnie dekada. Dokładnie w marcu. Do dziś odpowiedzialni za jej wywołanie nie ponieśli żadnych konsekwencji. Mimo, że od początku wiadomo było, że broni masowego rażenia-czyli swoistego preludium do zbrojnej interwencji-iracki reżim nie posiadał.


Mało kto pamięta ówczesną psychozę strachu i propagandę „prawdziwie wolnych mediów” z „wolnego świata”. Kłamstwo jakiego wówczas użyto, aby dokonać inwazji na najlepiej rozwinięty kraj Bliskiego Wschodu, świecki, z najwyższym poziomem skolaryzacji, opieki zdrowotnej i udziału kobiet w życiu publicznym, można równać tylko ze zdolnościami ministra propagandy III Rzeszy Josepha Goebbelsa. Tyle, że on był sam, a tu kłamstwo stało się tubą propagandową tzw. wolnego świata. W tym obozie uczestniczyła aktywnie również Polska. I to od samego początku.


Najpotężniejsze militarnie państwo na świecie postanowiło rozprawić się z irackim reżimem, gdyż ten rzekomo posiadał i ukrywał przed światową opinią publiczną broń masowego rażenia. Abstrahując już od tego, że była to wierutna bzdura, wielokrotnie już sprawdzona, to USA dużo wcześniej aktywnie wspierały ten sam reżim i to bardzo pokaźnie. Nie będzie nic nie stosownego w stwierdzeniu, że to USA stworzyły potwora, który zwrócił się następnie przeciw im samym. Bowiem to podczas wojny iracko-irańskiej USA opowiedziały się i aprobowały działania zbrojne Saddama Husajna, który wielokrotnie wówczas łamał międzynarodowego Konwencje i prawa człowieka. Ostatnio odtajnione dokumenty rządu USA niezbicie dowodzą, że w 1985 r. administracja Reagana dostarczyła pracującym dla Husajna naukowcom irackim m.in. ponad dwa tuziny próbek wirusowych i biologicznych wąglika, dżumy i zatrucia powodowanego przez spożycie zepsutej żywność.


Na początku 2003 roku dwaj eksperci ONZ Hans Blix oraz Mohamed El Baradei, którzy szukali owej broni masowego rażenia, meldują Radzie Bezpieczeństwa ONZ, iż takowej broni na pewno nie ma. W odpowiedzi na to sekretarz stanu USA Colin Powell pokazuje opinii publicznej dwie puste próbówki, które mają potwierdzać tezę, iż broń masowego rażenia jest w rękach Saddama Husajna. Na nic zdały się apele ekspertów ONZ, którzy podważyli „dowody” USA. George Bush stwierdza następnie, że nie potrzebuje żadnej rezolucji Rady Bezpieczeństwa, aby rozpocząć inwazję. Do annałów dyplomacji przeszły jego późniejsze słowa- „ Nie dbam o to co mówią jacyś międzynarodowi prawnicy. Jedziemy tam skopać parę tyłków”.


Atak na Irak miał spowodować, iż irackie społeczeństwo stanie się bezpieczniejsze, wolne i pozbawione tyrana. Brzmi fantastycznie. Tyle tylko, że nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością. Ten argument jest podnoszony po dziś dzień, jednak pamięć ludzka jest wybiórcza. Gdyby bowiem Stanom Zjednoczonym rzeczywiście przyświecała taka idea- tzn. taka, aby za pomocą zbrojnej interwencji uwalniać ludzi od swoich tyranów- to już dawno powinniśmy widzieć wojnę na linii Waszyngton-Phenian. Ale nic z tego! Na cholerę USA wyprawa do tego biednego kraju i na dodatek bardzo zmilitaryzowanego? A nie ulega chyba wątpliwości, iż reżim Kim Ir Sena, Kim Dzong Ila i obecnie Kim Dzong Ula stanowi chyba największe zagrożenie dla swoich obywateli. Głodzi ich na potęgę i wysyła do obozów koncentracyjnych. Jak więc wyglądało owe bezpieczeństwo w praktyce? Dziś Irak pogrążony jest w chaosie, który trwa od samego początku inwazji. I nic nie wskazuje na to, aby coś się zmieniło. Zginęło grubo ponad milion osób, narodowe dobra Iraku zostały ograbione.

Więzienie w Abu Ghraib. Powstało zapewne po to, aby nieść „wolność” zniewolonym Irakijczykom. Metody jakimi się tam posługiwano, przeszły do historii wojny imperialnej. Nie powstydziły by się ich zapewne oddziały SS czy NKWD. Zastosowano tam cały arsenał najpotworniejszych tortur jakie można sobie wyobrazić. I tak do tortur należało: pobicia (w tym śmiertelne),
skakanie po ranach postrzałowych,
oblewanie kwasem fosforowym
okładanie rannych metalową pałką,
uderzanie więźniem o mur,
rażenie prądem,
szczucie psami,
tzw. "pająk" związywanie razem (sześciu) stojących więźniów przy pomocy sznura, za narządy płciowe i popychanie jednego z nich,
wiązanie kończyn i penisów drutem, a następnie przeciąganie po podłodze,
wahadło
wkładanie przedmiotów w odbytnicę,
gwałty (również na niepełnoletnich),
oddawanie moczu na więźniów, poniżanie seksualne, straszenie śmiercią, zmuszanie do stania wielu godzin w tej samej pozycji z workiem na głowie itd.



Ale z nie którymi cywilami nie szło tak łatwo. Co więc należało zrobić? Oczywiście wziąć się za ich rodziny. Postanowiono więc w ramach demokratyzacji Iraku torturować i gwałcić rodziny zatrzymanych, w tym niepełnosprawne dzieci. Wszystko na chwałę wolnego świata! Pewien iracki młody tłumacz stwierdził po rozpoczęciu interwencji- „Zawsze wiedziałem, że Amerykanie przywrócą w Bagdadzie elektryczność. Ale do głowy mi nie przyszło, że będą mnie nim razić w odbyt”. Należy też pamiętać, że atak na Irak był ewidentnym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Kofi Annan, ówczesny Sekretarz Generalny Narodów Zjednoczonych nazwał go wprost „nielegalnym”.

Polskie społeczeństwo, które doświadczyło skutków wojny i okupacji było rzecz jasne przeciwne wojnie w Iraku. Świadczą o tym wszystkie badania opinii publicznej z tamtego okresu. Nawet Jan Paweł II apelował do świata- „nigdy więcej wojny”. Ale co tam papież! On się zna tylko na kremówkach.

Swoistą tubą propagandową zwolenników zbrojnej interwencji była Gazeta Wyborcza z jej naczelnym na czele. Oto przykład perfidii z jakiej pokazał się legendarny działacz opozycji Adam Michnik- „Saddam Husajn wybrał wojnę. Postanowił bronić swej despotycznej władzy do ostatniego obywatela Iraku". Dowiadujemy się bowiem, że facet na którego napada największe mocarstwo na świecie sam wybrał wojnę, podobnie pewnie jak wojnę wybrała Polska we wrześniu 1939 roku, którą zaatakowały nazistowskie Niemcy.

Śmiechu warte są dziś słowa ówczesnego premiera „lewicowego” rządu Leszka Millera- „Reżim iracki i jego broń masowego rażenia stanowią wyraźne zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego(...) Kombinacja broni masowego rażenia i terroryzmu stanowi zagrożenie o nieobliczalnych konsekwencjach". No i rzeczywiście uwolnił świat od Saddama i jego "kombinacji broni masowego rażenia i terroryzmu", których nie było.



Tych polskich głosów stających murem za Bushem było niestety więcej. Ówczesny szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz w wywiadzie prasowym zrugał ONZ za to, że te nie poparło interwencji na Irak: "Niestety, ONZ traci na znaczeniu od wielu lat. Przykład Iraku jest szczególnie wymowny.(...) Bardziej przeraża mnie arogancki Saddam, który bez żadnych konsekwencji upokarza społeczność międzynarodową, bo ta nie jest zdolna przeciwstawić się satrapie". Te same śpiewki słyszymy do dziś z ust polityków SLD. Można oczywiście pominąć komentarze prawicowych komentatorów typu Wildstein czy Ziemkiewicz, którzy w sposób dla nich typowy naginają fakty, ale nie sposób pominąć głosów dwóch osób uznawanych dziś w Polsce jako główne autorytety, ludzi doświadczonych II wojną światową – Marka Edelmana oraz Władysława Bartoszewskiego. Otóż Edelman – podczas wojny członek lewicowego Bundu - udzielił wywiadu, bardzo wymownego, noszącego tytuł "Pacyfiści to podnieceni kretyni", nazywając miliony osób na całym świecie przeciwnych tej wojnie "sprzymierzeńcami tyranów". Jeszcze bardziej zaskoczył Władysław Bartoszewski: "Wojny nie zaczyna tylko ten, kto pierwszy strzela. Istotne jest to, kto spowodował sytuację, w której nie ma już innych metod, jak tylko siła". Błyskotliwe, prawda? I mówił to były więzień obozu w Auschwitz! To właśnie nasze elity. Ale widocznie każde ma takie, na jakie zasłużył.

Okupacja? Jaka okupacja? Misja. Stabilizacyjna, szkoleniowa, humanitarna. I jak tam bądź jeszcze. Przecież to nasi. Krew z krwi. Nasi - honorowi, bohaterscy i zawsze gotowi. Nasi dzielni i honorowi chłopcy zasłynęli bohaterską akcją w Nangar Khel mordując sześciu cywilów. Ale kto by się tam nimi martwił? Oni tam przecież wszyscy wyglądają na terrorystów. Pan Bóg przecież pozna swoich.

Prawa człowieka są uniwersalne i ponadczasowe. Zgwałcenie ich w Iraku było kolejną okazją do sukcesu onanistycznych przywódców, którzy mają gęby wypchane pełne patetycznych frazesów. Były szef MON Aleksander Szczygło skwitował to zwięźle- „ Proszę nie mówić do mnie, że ja mam jakąś odpowiedzialność za to, że banda durniów strzela do cywili”.

Powązki czekają na kolejnych bohaterów...

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu