W czasie posiedzenia Sejmu w dniach 23-25 stycznia ma być rozpatrywany w pierwszym czytaniu projekt ustawy o związkach partnerskich autorstwa SLD i Ruchu Palikota oraz projekt Platformy Obywatelskiej w tej samej sprawie. A co z adopcją dzieci ?
REKLAMA
Laicyzacja polskiego społeczeństwa sprawia, że stajemy się nieco bardziej otwarci na wszelakie zmiany. Poprzez homoseksualne parady dowiedzieliśmy się, że gej i lesbijka są tuż obok nas, że mają swoje problemy i troski, że spotykają się z wykluczeniem i napiętnowaniem. Jeśli jednak nawet powoli przyswajamy myśl, że homoseksualne pary żyją wśród nas, to już prawo do adopcji dziecka przez takie pary spotyka się z kategorycznym sprzeciwem. Swój sprzeciw Polacy uzasadniają tym, że homoseksualne pary po prostu źle wychowają dziecko, że „zarażą je homoseksualizmem".
Czy rzeczywiście para homoseksualna nie będzie potrafiła w należyty sposób wychować dziecka? Czy zabraknie mu miłości i domowego ogniska? Nasza wiedza o dzieciach wychowanych w takich rodzinach jest zerowa, a media szerzą wyłącznie przesądy. A jak wygląda wychowanie dziecka w „tradycyjnej" rodzinie? Mamy tysiące wstrząsających relacji jak to ojciec gwałcił własne dziecko, lub kiedy matka wyrzucała niemowlę tuż po urodzeniu do śmietnika. Bicie i zaniedbywanie to zjawiska bardzo częste. A przecież nie mówimy tu o rodzicach homoseksualistach — mówimy o licznych przykładach opieki rodzicielskiej w „tradycyjnym", katolickim środowisku.
Ilość bitych i maltretowanych dzieci w związkach heteroseksualnych jest zatrważająca. Monika Sajkowska, dyrektorka Fundacji Dzieci Niczyje, autorka i współautorka badań na temat skali problemu krzywdzenia dzieci w Polsce nie ma wątpliwości co do statystyk: Pokazują one, że liczba np. niebieskich kart — związanych z przemocą w rodzinie, kiedy dzieci też są ofiarami, lub są jakoś uwikłane w przemoc w rodzinie — rośnie, natomiast jeśli śledzimy dane na temat przemocy seksualnej wobec dzieci, to w ciągu ostatniej dekady liczba ujawnionych przypadków, w których podjęto interwencję prawną, się nie zmienia, mimo że zdecydowana większość dorosłych Polaków — jak pokazują nasze badania — uważa, że skala wykorzystywania dzieci rośnie.
Ten dramat dziecka, który znamy jest nieodmiennie dramatem dziecka z normalnej, heteroseksualnej rodziny. Gdzie są statystyki zaniedbań, maltretowania, czy deprawowania dzieci w rodzinach homoseksualnych? Czy lęki przed wychowaniem dziecka w rodzinie homoseksualnej są w jakikolwiek sposób podbudowane dowodami? To czego najbardziej obawiają się obrońcy moralności i dziecięcej wrażliwości, to fakt, iż homoseksualne pary inaczej będą wychowywać swoje dzieci; mogą np. wychować je tak, aby samo kiedyś w przyszłości zostało gejem lub lesbijką.
Wszyscy homoseksualiści, tak geje jak i lesbijki rodzą się w rodzinach heteroseksualnych, w ogromnej większości w bardzo tradycyjnych rodzinach, wrogo nastawionych do homoseksualizmu. Oni wszyscy mieli przecież rodziców obojga płci, a jednak okazało się, że mają inną orientację seksualną. Orientacja seksualna człowieka nie wydaje się zależeć od sposobu wychowania. Istnieje co prawda duże ryzyko, że takie dziecko nie będzie miało uprzedzeń wobec homoseksualistów — ale mamy dowody na to, że uprzedzenia rodziców nie chronią przed byciem homoseksualistą.
Były prezes Kampanii Przeciw Homofobii Robert Biedroń nie widzi różnic w wychowaniu dzieci: „Badania prowadzone w związkach hetero- i homoseksualnych pokazują wyraźnie, że nie ma różnic w rozwoju psychofizycznym dzieci w nich wychowywanych. Prestiżowe Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne podkreśliło w 2002 roku, że „podstawą rozważań o szeroko rozumianym wychowywaniu dzieci powinno być dobro dziecka. Zgromadzone dowody potwierdzają tezę, że w interesie dziecka leży przede wszystkim zapewnienie mu odpowiedniej opieki ze strony zaangażowanych i kompetentnie wypełniających swą rolę rodziców. (...) Zarówno osoby jak i pary homoseksualne mogą wypełniać swe zadania rodzicielskie tak samo dobrze jak heteroseksualne". A Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne dodaje, że „nie ma naukowych podstaw do wnioskowania, że lesbijki i geje są niezdolni do pełnienia obowiązków rodzicielskich. Przeciwnie, wyniki badań wskazują, że rodzice homoseksualni tak samo jak heteroseksualni dążą do zapewnienia swoim dzieciom przyjaznej i zdrowej atmosfery".
I właśnie dlatego, na podstawie doświadczeń życiowych, badań naukowych oraz w celu zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa, coraz większa liczba krajów na świecie reguluje kwestie rodzicielstwa osób homoseksualnych. W Belgii postulat adopcji dzieci przez pary homoseksualne wsparty został przez krajowy UNICEF, ONZ-owską agendę ds. dzieci. W wielu innych krajach trwają prace nad odpowiednimi regulacjami.
Instynkt rodzicielski nie jest w żadnej mierze zależny od naszej orientacji. Geje i lesbijki mają takie same potrzeby i prawo do posiadania dzieci jak osoby heteroseksualne. W przeciwieństwie do wielu par heteroseksualnych pary homoseksualne nie mają dzieci przypadkowo. Decyzja o wychowywaniu dziecka w takim związku jest podejmowana świadomie i odpowiedzialnie, nie ma mowy o wpadce. Jest odpowiedzialność i determinacja. Bo wychowanie dziecka w homoseksualnej rodzinie w naszym społeczeństwie wymaga wyjątkowej dojrzałości.
Idę o zakład, że większość katolików nie ma pojęcia, że Kościół katolicki walczy z homofobią. Co niektórym nawet nie może przejść przez gardło. Możesz, drogi katoliku i katoliczko negować sens związków partnerskich, czy pomysł adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale pamiętaj, że obrażanie, wyzywanie i lżenie z tych osób, jest sprzeczne z nauką Kościoła. Jeśliby chociaż w tej materii coś się zmieniło, to będzie sukces- „ Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”- czytam w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
W głowach tych, którzy się tym ekscytują, czują się moralnie upoważnieni do pouczania, oceniania i potępiania, pytam- a podatki płacicie? Bo Katechizm Kościoła Katolickiego mówi w tej sprawie jasno- „Jest rzeczą niesprawiedliwą niepłacenie instytucjom ubezpieczeń społecznych składek ustalonych przez prawowitą władzę”. A od hydraulika bierzecie fakturę? A L4 zdarza się brać na remont mieszkania? A żona wie, że lubisz zabawiać się poza jej plecami? A zaprosisz bezdomnego do domu w Wigilię, czy uznasz, że pusty talerz jest pusty tylko po to, żeby tam stał? A gdy syn okaże się gejem, nie wyrzucisz go z domu? Albo gdy córka przyprowadzi narzeczonego Murzyna? A pomożesz bitemu na ulicy przez bandę gnojków? Jeździsz 50 km na godzinę po mieście? A dzień święty świecisz, czy spędzasz przed TV? A zdarzyło się, że dałeś komuś łapówkę? A skłamałeś kiedyś w sądzie? A używałeś prezerwatywy? Jeżeli nigdy nie zrobiłeś żadnej z tych rzeczy to rzucaj kamieniami ile wlezie, masz prawo. Jeżeli zrobiłeś – też masz prawo. Sam je sobie dałeś...
Tak się jednak dziś składa, że stosunek do homoseksualistów jest dziś wyznacznikiem otwartości społeczeństwa. Przed wojną w Europie z ostracyzmem spotykali się Żydzi, dziś homoseksualiści. Widocznie zawsze musi ktoś obrywać.
