Po sprawie mamy Madzi, mgle, brzozie i fotoradarach, które opresyjne państwo Donalda Tuska wciska swoim biednym obywatelom i narodowym basenie, na tapetę należy wziąć Disco Polo. Czyli ten rodzaj muzyki, którego większość się wstydzi. Ja nie.
REKLAMA
A zdawało się, że swoisty bum ta muzyka ma już za sobą. Czasami gdzieś tam jeszcze na jakimś weselu ktoś zaśpiewał „Jesteś szalona” i to wszystko. Aż tu raptem, znienacka, ku zaskoczeniu wszystkim i na złość narodowym elitom disco polo wróciło. Choć tak naprawdę nigdy nie umarło, gdyż znam fanów tej muzyki. Bawią się przy niej od lat, mając gdzieś to jak zostaną ocenieni.
Wszystkich dotknęła jedna piosenka. Abstrahuję od tego, czy jest ona w jakikolwiek sposób głęboka, ma jakiś przekaz czy nie. Dojdzie za chwilę do tego, że zamiast o podatkach, o gospodarce czy służbie zdrowia w publicystycznych programach dyskutować będą Krzysztof Varga z Marcinem Millerem o jakości polskiej estetyczności i poczuciu smaku. One były, są i będą różne. NA szczęście!
Wieś, tandeta, obciach to główne epitety jakimi posługują się Ci, którzy ta muzyka jakoś bezpośrednio negatywnie dotyka. Tym samym obrywa się ludziom, fanom, a jest ich naprawdę wielu. I dlaczego? Bowiem w głowach tych, którzy chcą być uznani za elitę bądź pretendować do tej roli, w głowach się nie mieści, że można odnieść tak gigantyczny sukces, sprzedaż tysiące płyt i zrzeszać o tysiące fanów na koncertach. Jakby tak wsłuchać się w niektóre muzyczne hity z zagranicy, to mówiąc szczerze nie widzę różnicy. Zarówno jeśli chodzi o teksty, jak i samą muzykę. A, że Polacy lubią tę muzykę? Z gustami się nie dyskutuje. Koniec kropka.
Redaktor naczelny jednej z największych gazet cytuje Fakt, powołując się na tabloid jako swoiste dziennikarskie guru. To jest dopiero tandeta! Całe to wynoszenie się ponad innych dlatego, że nie odpowiada estetyka tych innych razi i to bardzo. Czy Weekend, Boys, czy Toples aspirują do miana bycia nośnikiem wysokiej kultury?! Skąd takie wnioski? Ta muzyka ma bawić a nie skłaniać do głębszych refleksji. To, że słucham i dobrze bawię się przy disco polo nie znaczy wcale, że jestem tandetnym i prymitywnym facetem ze wsi. Uwielbiam czeską literaturę, Gombrowicza, wyśmiewającego nasz narodowy patos, Boya, który już dawno przejrzał kler i jego obłudę, kocham Marię Peszek, zwłaszcza za teksty. Ale przy okazji lubię bawić się przy disco polo. I w ogóle nie czuję się gorszy ani tandetny.
