„Wszyscy zbrodniarze tłumaczyli się, że wykonywali rozkazy, że takie było prawo. Miliony ludzi traktowanych jak robactwo, zabijanych. Tak właśnie wyglądało prawo, które nie uwzględniało prawa Bożego”- stwierdził biskup warszawsko-praski Henryk Hoser. Zapomniał jednak, iż w imię religii śmierć poniosło równie wiele osób.

REKLAMA
Na nowo rozgorzał mini spór na linii państwo- Kościół. Mini, gdyż wątpię, aby którykolwiek polityk będący u władzy zechce w końcu wstać z kolan i przyjąć wyprostowaną pozycję w dialogu z Kościołem. To, że Polska jest państwem świeckim wiemy z Konstytucji. Ale z Konstytucji wiemy również, że w Polsce mamy „ Społeczną gospodarkę rynkową. Brzmi jak śmiech, zważywszy na fakt, iż polskie społeczeństwo należy do najbardziej rozwarstwionych w Europie, a polskie dzieci są- zarówno przez UNICEF jak i OECD- oceniane jako najbiedniejsze w Europie. Ale dość już z tymi dziećmi. Dzień Dziecka już był. Wypowiedzi hierarchów, zarówno kardynała Dziwisza jak i biskupa Hosera potwierdzają tylko, że w Polsce Konkordat wciąż stoi wyżej w rankingu ważności niż Konstytucja. Nie miałbym tu jednak pretensji do strony kościelnej, ale do polityków, którzy odpowiadają za ten stan rzeczy. Ta uwaga dotyczy wszystkich rządów po 1989 roku.
Wracając jednak do słów biskupa Hosera, pragnę uzmysłowić mu kilka faktów, o który zapewne wie, choć możliwe, że nie przyjmuje ich do wiadomości. Historia wojen religijnych jest tak długa, że ograniczę się do kilku bolesnych dla Kościoła faktów.
Mimo że Chrystus żadnego innowiercę z mieczem nie ganiał, to jednak jego następcy na ziemi inaczej nie potrafili. Walka z herezją stała się częścią składową papiestwa. Korzyści było aż nadto. I tak np. na synodzie w Weronie papież Lucjusz III pozostawił wytyczne dotyczące tego, jak należy postępować z heretykami, co było preludium do inkwizycji. Jego bulla nosiła nazwę O potrzebie tępienia rozmaitych heretyckich nauk (Ad abolendam haeresim). Rodząca się policja polityczna Kościoła prześcigać miała następców swoich świeckich odpowiedników takich jak CIA, NKWD, SS czy UB w cuglach. I to zarówno w liczbie ofiar, jak i konkretnych efektów. Dekret papieski stanowił m.in.: „Aby pozbyć się złośliwości różnych herezji, które w ostatnim czasie rozkrzewiły się w znacznej części świata, należy odpowiednio obudzić siły Kościoła, które przy współdziałającej asystencji potęgi cesarskiej, zuchwalstwo i zadziorność heretyków w ich fałszywych zamierzeniach mogą skutecznie zdławić, aby prawda katolicka świeciła dalej w świętym kościele, pozwólmy pokazać jej czystość i wolność od ich fałszywych przeklętych doktryn (…) Oświadczamy ponadto, że wszystkich błazeńskich obrońców ponurych heretyków, ale także tych, którzy okazują im jakąkolwiek sympatię lub aprobatę, przez co umacniają ich w przekonaniach, bez względu czy nazywają siebie wyznawcami, doskonałymi czy jakąkolwiek inną przesadną nazwą, że wszyscy ci zasługują na taki sam wyrok (…) Każda osoba świecka, która zostanie przez nas publicznie lub prywatnie uznana winną jakiegokolwiek przestępstwa, jeśli nie odwoła ona swojej herezji i niezwłocznie powróci na łono ortodoksyjnej wiary, orzekamy jej przekazanie ramieniu świeckiemu, które wymierza zasłużona karę odpowiednio do przestępstwa (…) Ale ci, którzy po odwołaniu swoich błędów lub oczyszczeniu się przed biskupem, zostaną przyłapani na nowym popadnięciu w odwołaną herezję - już bez dalszego przesłuchiwania zostaną niezwłocznie przekazani ramieniu świeckiemu a ich dobra zostaną skonfiskowane na użytek Kościoła”. Ponura to procedura, gdzie nie trzeba udowadniać herezji, gdyż to posądzony o nią miał dowodzić, iż nie jest heretykiem.
Największej rzezi dokonał na tym polu Innocenty III, kierując krucjatą przeciw albigensom. Apelował do całego chrześcijańskiego świata: „Powstańcie, żołnierze Chrystusa! Wypalcie tę bezbożność wszelkimi środkami, jakie tylko da wam do dyspozycji Bóg! Wyciągnijcie daleko ramiona i uderzcie odważnie na szerzycieli herezji; postępujcie z nimi również okrutnie jak z Sarecenami, oni są bowiem jeszcze gorsi niż tamci! Co się jednak tyczy hrabiego Rajmunda (...) , to przepędźcie jego samego i jego zwolenników z ich zamków, odbierzcie im ich posiadłości, by prawowierni katolicy, mogli wejść w posiadanie dóbr heretyków”. Okazuje się więc, że przykazania „nie zabijaj” i „nie kradnij” traktowane były bardzo wybiórczo. Największej masakry ci „żołnierze Chrystusa” dokonali w Bezires, gdzie mordowano wszystkich bez wyjątku. Z miejsca rzezi papieski legat Arnaud Amaury wysłał do przełożonego następującą informację: „Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku czy płci”. Innocenty III zorganizował również największy Sobór średniowiecza: IV laterański w 1215 r. Podjął on tam m.in. temat Żydów. Apelował, aby nosili oni wyróżniający się strój, „we wszystkich chrześcijańskich regionach i w każdym czasie”, tak aby można ich było rozróżnić od chrześcijan. Kilka wieków później również podjęto taką próbę. Naziści w okupowanej Polsce nakazali Żydom nakładanie Gwiazdy Dawida na ramieniu, tak aby nie zlewali się z Aryjczykami. Na koniec papież apelował, gdy chrześcijanie świętują zmartwychwstanie Jezusa, Żydzi nie mogą w ogóle pokazywać się publicznie. Za prześladowania Żydów i odwieczny antysemityzm w Kościele przepraszał publicznie Jan Paweł II na początku XXI wieku. Długowieczna ta refleksja.
A ateiści? Wszak nie ma Brygad Al-Darwina czy oddziałów szturmowych imienia Dawkinsa, można oczywiście sądzić, że ci ludzie są tak samo głęboko przeświadczeni o swoich racjach, jak ci którzy fanatycznie wierzą w Boga czy w Allaha. Ale z jednej strony mamy fanatyczną wiarę, który popycha ludzi do kierowania samolotów na budynki, w których znajdują się niewinni ludzie, do wycinania genitaliów dziewczynek, do mordowania lekarzy, którzy przeprowadzali aborcję, do kamienowania cudzołożnic, do gwałtów na kobietach, do mordowania w imię wiary, która była tradycją Kościoła katolickiego, a z drugiej strony mamy ateistyczne przeświadczenie, które sprowadza się do pisania książek, wygłaszania odczytów bądź wykładów.
Mamy XXI wiek, a w Polsce ciągle zastanawiamy się, czy prawo Boskie jest ważniejsze niż prawo ludzkie. Nie wiem, jaka jest odpowiedź na to nader frapujące pytanie, ale wiem, że w Polsce biskupi interes jest dobrze zakonserwowany. Hierachom polecam lekturę tortur i rzezi jakich dokonywano podczas Inkwizycji. Miliony ludzi traktowanych jak robactwo, zabijanych. Tak właśnie wyglądało prawo, które uwzględniało prawo Boże.