Z wielkim zażenowaniem przysłuchiwałem się sejmowej debacie na temat aborcji. Nie po raz pierwszy emocje w takich sytuacjach biorą górę. Poziom arogancji, brak wiedzy i empatii przede wszystkim ze strony sprawozdawczyni górował nad wszystkim.
REKLAMA
Czym bowiem zaskoczyła mnie Pani Kaja Godek? Otóż nie mogłem uwierzyć w jej słowa wypowiedziane z Trybuny, kiedy to bez żadnego zająknięcia stwierdziła, że „W Polsce nie ma ciąż w wyniku gwałtu”. Byłem tym bardziej zażenowany, iż sam znam wiele takich kobiet.
Nie ma konkretnych danych na ten temat. Wiele kobiet po prostu nie zgłasza aktu gwałtu do organów ścigania. Jeszcze gorzej pod tym względem wyglądają gwałty w małżeństwie. Idę bowiem o zakład, że znajdzie się wielu mężczyzn- i kobiet chyba również- którzy stwierdzą, że żony nie można zgwałcić. Przecież seks z własnym mężem to obowiązek, a żona musi dawać mężowi. W wielu państwach UE jest specjalny paragraf stwierdzający gwałt małżeński. W Polsce nadal takiego nie ma.
Kobieta zgwałcona przez męża z pewnością będzie stygmatyzowana przez społeczeństwo. Będzie przez wielu uznana za dziwaczkę, która nie wie czego chce. Trudno więc o konkretne statystyki na temat gwałtów w małżeństwach. Co bowiem powiedzieć miałaby matka dziecka, które zostało poczęte w ten sposób? „Syneczku, córeczko, Twój kochany tatuś mnie zgwałcił, dlatego jesteś teraz z nami. A teraz daj tacie buzi, on bardzo Cię kocha”. Trudno sobie wyobrazić jak trudne musiałoby być takie wyznanie. Kobiety, które znam i przeszły w małżeństwie piekło gwałtu, nigdy nie wyznały swoim dzieciom prawdy. Nie dziwię się. I podziwiam, bowiem wyznanie prawdy oznaczałoby z pewnością zerwanie kontaktów z ojcem, który dopuścił się tego czynu.
Obrończyni życia, Pani Kaja, musi bowiem przyjąć do wiadomości, że gwałty w małżeństwach się zdarzają, niestety. I nie są czymś nowym. Hipokryzją jest bowiem twierdzenie, że takie sytuacje nie mają miejsca. W przypadku sprawozdawczyni lepiej bowiem milczeć i być posądzanym o głupotę niż odezwać się i rozwiać wątpliwości.
