Nie, to nie będzie wpis o tym, jak to katolicki ksiądz nadgorliwie kocha nasze dzieci. Tym razem będzie o miłości księdza celebryty, który kocha bogatych. Ale rzekomo, bardzo nietypowo.
REKLAMA
Ks. Jacek Stryczek jest głównym pomysłodawcą oraz organizaotrem „Szlachetnej Paczki”. To postać bardzo charyzmatyczna, znana z niekonwencjonalnych kazań ( w tym multimedialnych) oraz poruszających happeningów, jak "Zobacz siebie w innym świetle" przed Giełdą Papierów Wartościowych w 2009 czy postawienie konfesjonału przed Galerią Krakowską. Reklamując swoją coroczną akcję stwierdził z rozbrajającą szczerością- „ Jestem księdzem i przyznam się Wam, że kocham ludzi bogatych. I tak właśnie powstała „Szlachetna Paczka”. Bo ja tak kocham bogatych, że oni kochają biednych. Dla mnie nie ma Polski biednej i Polski bogatej. Jest jedna Polska. Jeśli jestes za podziałami, nie rób nic. Jeśli chcesz więcej szlachetnej Polski, wyślij sms o treści...”. Urocze, prawda? Sympatyczny dychowny twierdzi, że nie ma Polski biednej i bogatej. Jest tylko jedna Polska. Jest o tyle dziwne, iż ks. Jacek powinien wiedzieć, prowadząc akcje charytatywne, jak ogromna jest w Polsce skala biedy i wykluczenia społecznego.
Ksiądz również dodaje, że kocha ludzi bogatych. To oczywiście rzecz naturalna. Ich kochac łatwiej, czasami to się nawet opłaca. Ale podkreśla, że kocha ich nie chrześcijańską miłością bliźniego, lecz dlatego, że oni kochają biednych. Czy aby na pewno? Do Świąt jeszcze torchę, aby ksiądz chyba się urwał z choinki. Patrzać na dysproporce płacowe trudno nie oiprzeć się wrażeniu, że dziwna to miłość jaką darzą biednych panowie magnaci. A jeśli weżmiemy pod uwagę podatki, widzimy jak na dłoni, że bogaci zazwyczaj podatków nie płacą, okradając w ten sposób państwo oraz jego obywateli. Księdzu tylko przypomnę słowa Papieża Franciszka, który mówił nie dawno o podwójnej moralności: - „On powiada: 'przecież jestem dobroczyńcą Kościoła, sięgam do kieszeni i daję pieniądze Kościołowi'. Ale drugą ręką okrada państwo, biednych. Tak być nie może. To jest podwójne życie. I to zasługuje na to - mówi to Jezus, nie ja - by kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze”. Jeśli więc Ci bogaci, których tak kocha ks. Jacek, nie płacą podatków, nie wypłacają na czas pensji swoim pracownikom, ale jeśli dają na Kościół bądź akcje charytatywne, to nie są prawdzywymi chrześcijaninami. A ich miłość do biednych jest tak aprawdę czysto platoniczna. A że nie płacą, to widać co roku przy zeznaniach podatkowych. Warto więc księdzu uzmysłowić jak wielka jest to skala.
Weżmy podatek CIT z którego korzysta ponad 350 tys. podatników. Jednak w rzeczywistości to czysta fikcja, bowiem zdecydowana większość go w ogóle nie płaci. W 2011 roku CIT zapłaciło 136 591 z 357 067 zobligowanych, czyli nie całe 40%. Trudno uwierzyć, aby ponad 60 % firm oraz przedsiębiorstw w Polsce nie osiągało zysków. Jest to ni mniej ni więcej okradanie państwo w białych rękawiczkach i policzek dla wszystkich tych, którzy zwani są przez rządzących wyborcami, oczywiście tylko raz na cztery lata. Co jeszcze, oprócz okradania państwo, kochają biedni, którzy wg ks. Jacka, kochają biednych? Otóż kochają oni wyzysk, który w Polsce jest masowy. Skalę wyzysku w 2012 roku przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy. W 2012 r. ujawniono ponad 88 tys. wykroczeń przeciwko pracownikom, blisko 19 tys. pracodawców otrzymało mandaty karne, a sądy orzekły łącznie ponad 7 mln zł grzywien od łamiących przepisy - wynika ze sprawozdania z działalności Głównego Inspektora Pracy za ubiegły rok. W 2012 r. inspektorzy przeprowadzili blisko 90 tys. kontroli u ok. 69 tys. pracodawców, na rzecz których pracę świadczyło ok. 3,6 mln osób.
W 2012 r. w co szóstym kontrolowanym podmiocie (ponad 4,2 tys., czyli podobnie jak w 2011 r.) stwierdzono nielegalne zatrudnienie. Według PIP w 2012 r. nie opłacono składek na Fundusz Pracy za blisko 49 tys. osób (w 2011 r. – 37,5 tys. osób), na łączną kwotę 15,7 mln zł (w 2011 r. – 10 mln zł). Co ciekawe, Inspekcja stwierdza też, że systematycznie wzrasta skala zawierania umów cywilnoprawnych w warunkach, w których powinna zostać zawarta umowa o pracę. W 2012 r. zakwestionowano 16 proc. kontrolowanych pod tym kątem umów, podczas gdy w 2011 r. – 13 proc., w 2010 r. – 10 proc., a w 2009 r. – 7 proc. Jednym słowem- wzrasta niewolnicza praca, którą tak chwalą przedsiębiorcy. A jak wpraktyce wyglądają pensje, które pracodawca ma obowiązek wypłacić swoim pracownikom? W dużym skrócie wygląda to różnie. Blisko 31 mln zł wyniosły na koniec ub. roku zaległości z tytułu niewypłacenia pracownikom wynagrodzeń, w samym tylko woj. mazowieckim. W woj. śląskim zaległości są jeszcze większe - 50 mln złotych. Informacje o zadłużeniu pochodzą z Okręgowych Inspektoratów Pracy. Z danych Okręgowego Inspektoratu Pracy (OIP) w Warszawie wynika, że w 2012 roku wynagrodzeń nie otrzymało blisko 8 tys. pracowników, a 2011 r. - 6,2 tys. osób. Zaległości w stosunku do 2011 roku zwiększyły się o blisko 13 mln złotych. Według danych Głównego Inspektoratu Pracy w całym kraju liczba przypadków niewypłacenia pensji wzrosła średnio o 50 proc., z 71,5 tys. do 107,6 tys. przypadków. O 8,6 proc. zwiększyła się liczba pracodawców, których ten problem dotyczył (w 2011 r. - 2,7 tys. pracodawców, w 2012 r. - 2,9 tys.). Zwiększyła się - o 66 proc. - także kwota niewypłaconych należności z tytułu wynagrodzeń i innych świadczeń wskazanych w decyzjach inspektorów pracy: ze 138,8 mln zł do 229,8 mln zł.
W noweli Elizy Orzeszkowej pt. „Dobra Pani”, filantropia, jako forma wsparcia służyła bardziej ofiarodawcom niż darczyńcom. Jej idea została tam przedstawiona w bardzo krytycznym zarysie. Niekiedy bowiem, faktycznie lepiej dla korzystających z filantropii, aby z tej pomocy nigdy nie skorzystali. Takich osób jak Ewelina Krzycka jest chyba dziś sporo. Filantropię traktują jako formę własnej promocji, na której świetnie wychodzą. Tylko i wyłącznie rozwiązania systemowe mogą sprawić, że pomoc będzie skuteczna.
Ps: Wiem, marudzę. Nie chcę żebrać o pomoc, tylko ją w końcu wyegzekwować.
