Dzieci na koloniach letnich
Dzieci na koloniach letnich Prawo autorskie: serrnovik / 123RF Zdjęcie Seryjne

Turystyka dziecięca i młodzieżowa to odrębny fragment rynku turystycznego. Dla wielu, zwłaszcza tych, którzy z tematem stykają się po raz pierwszy, to prawdziwa czarna magia. Wcale nie dlatego, że w grę wchodzą szpiczaste kapelusze, magiczne różdżki i czarodziejski proszek. W ocenie specjalistów branży, to sektor dużo bardziej skomplikowany w samej organizacji i ponoszonej za niego odpowiedzialności od innych. Liczba przepisów, obwarowań, norm do spełnienia, zgłoszeń, wymogów, kontroli jest tak duża, że zawodowo bardzo ciężko jest podjąć się tego zadania. Do tego dochodzi baczne oko każdego rodzica, zwiększona czujność mediów, stały kontrolny nadzór wielu instytucji. Może właśnie dlatego biur, które podejmują się tego zdania wcale nie jest tak wiele, a większość z nich dzięki doskonałemu rozeznaniu tematu i wysokiej specjalizacji pozostaje na rynku od 16, a nawet 18 lat.

REKLAMA
Najpóźniej po Wielkanocy, następuje początek boomu zakupowego oferty kolonijnej i obozowej. Niezależnie od tego, jak wygląda sytuacja gospodarcza, polityczna czy ta związana z bezpieczeństwem terrorystycznym na świecie, wakacje szkolne to wyjątkowy i niemal święty czas dla każdej rodziny. Rodzice sami mogą zrezygnować ze swojego urlopu, skrócić go lub przełożyć na inny termin, ale nie zrezygnują z organizacji wypoczynku dla swoich dzieci. Jeśli mają uzasadnione obawy, to co najwyżej nie wyślą pociech za granicę, ale na pewno wybiorą coś z bogatej oferty krajowej.
Jak w tym wszystkim się zorientować? Na co zwrócić szczególną uwagę? Jak dobrać organizatora? Jaką ofertę wybrać? Spróbujmy zmierzyć się dziś z tym skomplikowanym dla wielu tematem. Może bowiem okazać się, że planując wakacje dla naszych dzieci tworzymy paradoksalnie nowe możliwości dla siebie. Ale po kolei...
CZYM DZIŚ SĄ OBOZY, A CZYM KOLONIE?
Zanim zagłębimy się na dobre w temat, spróbujmy znaleźć różnicę pomiędzy pojęciami kolonia, a obóz. Kiedyś było to proste i czytelne. W ogólnym spojrzeniu społecznym, obozy były propozycjami dla tzw. małych twardzieli wyjeżdżających najczęściej pod duże namioty typu NS, gdzie łazienkę zastępowała prowizoryczna umywalnia lub bezpośrednia kąpiel w jeziorze, a kuchnia polowa nie gwarantowała sterylności wymaganej przez inspekcje sanitarne. Kolonie zaś były propozycją dla dzieci (a może jednak rodziców?) nieco bardziej wrażliwych, potrzebujących lepszych warunków pobytowych (np. szkoły, internaty, schroniska młodzieżowe, etc.) i innego, nazwijmy to żartobliwe, bardziej cywilizowanego programu pobytowego.
Dziś, ten podział wydaje się już nieaktualny, zatarty. Rzadko który obóz (z wyjątkiem już chyba tylko harcerskich) odbywa się pod namiotami. Większość imprez zlokalizowanych jest w tych samych lub podobnych stałych bazach (więcej o tym, za chwilę), a to co je różni to przede wszystkim podział na grupy wiekowe i nasycenie programowe. Kolonie są imprezami lżejszymi w formule, przeznaczonymi dla młodszych uczestników, które z czasem przenoszą nasze pociechy do starszych i bardziej wymagających grup obozowych.
W świadomości większości ludzi obóz młodzieżowy to znudzona młodzież, znudzony wychowawca, a w programie plażowanie, gra w piłkę, czas wolny i wieczorne śpiewanie przy ognisku. Czy aby na pewno tak to wygląda? Absolutnie nie. Dzisiejsza turystyka młodzieżowa to bardzo precyzyjne i wielowarstwowo złożone eventy rozrywkowo-kulturalno-sportowo-tematyczne. Większość czołowych biur turystyki młodzieżowej stawia na dużą aktywność, kreatywność, rozwój talentów i specjalizację tematyczną swojej oferty.
Dziś, katalogi organizatorów młodzieżówki zawierają setki autorskich profili tematycznych, prezentują kilka lub kilkanaście własnych lub objętych wieloletnią umową baz pobytowych, na których realizowanych jest równolegle wiele turnusów. Często jedno biuro w swojej ofercie na 8 tygodni wakacji szkolnych zaplanowane ma łącznie blisko pół tysiąca turnusów. Zgoda. Cyfry już teraz robią wrażenie. A to jeszcze nie koniec.
logo
Obóz taneczny Prawo autorskie: kzenon / 123RF Zdjęcie Seryjne

Od kilku lat najmodniejsze i najbardziej poszukiwane są dłuższe i mocno nasycone programowo, artystyczne obozy twórcze i kreatywne. Charakteryzuje je tematyczne hasło przewodnie, np.: taniec, teatr, śpiew, gra na wybranym instrumencie, foto, video, etc. Realizowany na nich temat jest mocno pogłębiony i wsparty niejednokrotnie wybitnymi specjalistami. Takie propozycje to niemal 1/4 całości sprzedawanej oferty. Nieco niżej, w nieformalnej hierarchii, znajdują się obozy aktywne i przygodowe, a jeszcze niżej jedno dyscyplinarne typu: żeglarstwo, piłka nożna czy jazda konna. Odrębną grupą tematyczną są obozy i kolonie językowe, a organizacyjną obozy harcerskie i np. przy parafialne.
Do swoich stałych baz campowych, każdy z organizatorów wysyła w czerwcu kilka tirów sprzętu, który przechodząc przedsezonową, bardzo skrupulatną kontrolę i selekcję serwisową, służyć musi dzieciakom przez ponad dwa miesiące. I wcale nie chodzi tu o piłki, kapoki czy rakietki do badmintona. Dzisiejsze bazy obozowe wyposażone są w profesjonalne studia audio-video, wysokiej klasy komputery, sprzęt nagłaśniający i sceniczny, kamery, aparaty, laboratoria fizyczne i chemiczne, konsole do gier, gogle VR. W magazynach znajdziemy profesjonalny sprzęt do wspinaczki, paintballa, terenowych gier ASG czy RPG, pełny ekwipunek żeglarski, rowerowy i kajakowy. Wyliczankę zakończymy na setkach kilogramów papieru, kredek i farb oraz wspomniane wyżej magiczne płaszcze, kapelusze, różdżki, prawie latające miotły dla najmłodszych, namioty tipi czy białe mundury i hełmy szturmowców imperium. Stały zespół danego biura składający się na co dzień z 10 czy 15 osób, na czas wakacji rozrasta się do 3-4 setek dobrze wyszkolonej i często współpracującej z danym organizatorem latami, kadry. Najlepsi w ofercie mają stałą (zakontraktowaną na zasadzie wyłączności obozowej) ekipę lekarską.
logo
Obóz żeglarski Prawo autorskie: iariturk / 123RF Zdjęcie Seryjne

Warto podkreślić, że dzisiejsze bazy kolonijne i obozowe, wzorowane były pierwotnie na disneyowskich produkcjach typu Camp Rock czy Hannah Montana. Posiadają one rozbudowane zaplecze, o którym wielokrotnie marzą wielkomiejskie domy kultury, szkoły czy inne placówki dziecięce i młodzieżowe. Wspominaliśmy już wcześniej, że wiele uznanych biur turystyki młodzieżowej posiada własne obiekty lub inwestuje w nie, pospołu z jego właścicielem, w ramach zawieranej na wiele lat umowy. Jedno z biur chwaliło się kilka lat temu, że ich kolonijno-obozowa baza na Mazurach posiada aż 22 sale zajęciowe - od sal tanecznych z lustrami i poręczami, przez studia foto i video, sale komputerowe, aż po wygłuszone i profesjonalnie wyposażane pomieszczenia do nauki i nagrywania śpiewu i gry na instrumentach. Ośrodek został specjalnie przebudowany i wyposażony pod potrzeby biura i jego małoletnich podopiecznych. Ostatniego dnia każdego turnusu odbywają pokazy finałowe, na które zjeżdżają się rodzice i zaproszeni goście, często nawet lokalne media. Każdy ma okazję pokazać czego nauczył się przez ostatnie dwa tygodnie. Na pamiątkę uczestnicy otrzymują film z pokazu. Najlepsi wracają z nagrodami i listem gratulacyjnym skierowanym do dyrektora szkoły. Jak mówi młodzież - pełen wypas, po kokardy.
Innym typem wyjazdów są obozy czy kolonie organizowane poza granicami Polski. Te zaczęły się od imprez językowych i praktycznie do dziś stanowią większość takiej oferty. Oczywiście istnieją inne warianty i tematy, ale jednak szlifowanie języka jest dziś podstawą dla organizacji takich imprez. Trzeba przy tym pamiętać, że wyjazdy do Londynu w Wielkiej Brytanii, na Maltę, do Bułgarii czy Grecji wiążą się z pewną określoną formułą spędzania czasu. Decydując się na taką ofertę warto mieć pełną świadomość, że zwiedzanie i zabawa najczęściej są w nich dodatkiem do podstawy, którą bezwzględnie jest tu nauka i doskonalenie języka. Formy i metody nauczania są różne, dlatego warto dobrze rozeznać się w konkretnej ofercie zanim podejmiemy finalną decyzję. Obozy zagraniczne przeznaczone są najczęściej dla starszych dzieci i młodzieży. Wymagają znajomości podstaw językowych, dużej samodzielności, radzenia sobie z rozłąką (rodzice nie przejadą przecież w odwiedziny) oraz w zależności od kierunku wyjazdu, dowodu osobistego lub paszportu, a także często dodatkowej, gwarantowanej gotówki w walucie, niezbędnej do realizacji programu na miejscu.
Jest jeszcze jeden element warty podkreślenia. Turystyka młodzieżowa, w przeciwieństwie do turystyki dla dorosłych charakteryzuje się bardzo dużą lojalnością swoich klientów. Młodzi adepci wyjazdów wakacyjnych, którzy rozpoczęli swoją samodzielna przygodę kolonijną czy obozową w wieku 6 czy 7 lat, bardzo często jeżdżą z jednym biurem przez kolejne nawet 10 sezonów. Najlepiej widać to na portalach społecznościowych i forach. Kiedy tylko po feriach zimowych prezentowana jest oferta letnia, następuję istna lawina wymiany informacji pomiędzy stałymi obozowiczami i pierwszy rzut rezerwacyjny. Dzieciaki doskonale się znają z poprzednich wakacji i potrafią zapisywać się na bardzo konkretne imprezy w bardzo konkretnych terminach.
Najlepszym przykładem są obozy fanowskie z artystami młodzieżowymi. W tym roku, media plotkarskie zasypały nas informacjami, że kilka turnusów obozowych z Dawidem Kwiatkowskim wyprzedało się w zaledwie 17 minut, mimo dość wysokiej ceny (2599 zł). Można się z tego oczywiście śmiać, co robiło zresztą systematycznie większość internetowych i telewizyjnych celebrytów. Patrząc na to z punktu widzenia organizatora wypoczynku czy zwykłego przedsiębiorcy, to istny majstersztyk. Może zatem niech zazdrośnicy najpierw zmierzą się z takim zadaniem, pobiją osiągnięty wynik, a później się śmieją? Takiego pomysłu, strategii, a przede wszystkim wyników pozazdrościć organizatorowi może każdy, nawet biura z turystycznej top listy dla dorosłych.
JAK DOBRAĆ TEMAT OBOZU I KOLONII DLA NASZEGO DZIECKA?
logo
Obóz jeździecki Prawo autorskie: elenathewise / 123RF Zdjęcie Seryjne

Przede wszystkim zgodny z wiekiem i zainteresowaniami. Grupa wyjazdowa nie powinna być młodsza i starsza od naszego dziecka, więcej niż 2 lata. Pamiętajmy, że 14-latek ma już zupełnie inne postrzeganie świata niż 9-latek. Im więcej szans na zawężenie wiekowe takiej grupy, tym lepiej. Mniej stresu, nudy i niepotrzebnych obaw o tzw. wzorce społeczne.
Starajmy się dobierać programy tematyczne zgodnie z faktycznymi zainteresowaniami dziecka, a nie swoimi. Przedyskutujmy to z nim, zanim podejmiemy finalną decyzję. Niestety, wciąż wielu rodziców chce, niemal na siłę, spełniać w wakacyjnych doświadczeniach swoich dzieci własne marzenia z dzieciństwa. Tymczasem to, że nas interesowali Indianie, biegi na orientację czy żeglarstwo nie znaczy wcale, że zainteresuje naszą małą, 8-letnią baletnicę, dla której obóz różowo przyodzianych księżniczek będzie spełnieniem całorocznych marzeń.
Inną kwestią jest przemyślany dobór miejsca wypoczynku. Rozważmy odległość od domu, ewentualną chęć, czy konieczność odwiedzin, czas przeznaczony na transport, dominujący na miejscu klimat, prawdopodobną pogodę, etc. Wszystko to, wbrew pozorom może mieć wpływ na zadowolenie dziecka z wypoczynku i nasze dobre, związane z tym samopoczucie.
JAK SPRAWDZIĆ ORGANIZATORA IMPREZY OBOZOWEJ I KOLONIJNEJ?
 
Większości rodziców, poszukujących najlepszego organizatora obozu czy kolonii sen z powiek spędza pytanie, czy kolonia lub obóz wybrany dla mojego dziecka jest legalny i zarejestrowany wszędzie tam gdzie trzeba. Innymi słowy czy jest on bezpieczny formalnie i prawnie. Gdyby tylko mieli na to czas i możliwości z pewnością pofatygowaliby się osobiście do Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN), a co najmniej swojego wojewódzkiego kuratorium oświaty (KO), powiatowych jednostek SENEPID'u, NFZ'u, WOPR'u i Bóg jeden wie, gdzie jeszcze. Wszak o dziecko dba sie wyjątkowo i wypuszczające je spod własnych skrzydeł na 10, 12 czy 14 dni trzeba wszystko skrupulatnie sprawdzić. Jest w tym sporo racji, ale również sporo przesady.
MEN wychodząc na przeciw takim pytaniom przygotował już jakiś czas temu specjalną stronę, na której sprawdzić możemy formalną legalność organizacji konkretnej kolonii czy obozu. To internetowa baza, w której zarejestrowani powinni być wszyscy organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Jeśli wybrana kolonia czy obóz figuruje w tym spisie, oznacza to, że miejsce, w którym będą przebywać dzieci, spełnia wymogi dotyczące bezpieczeństwa, a kadra kolonijna jest odpowiednio liczna i posiada wymagane kwalifikacje. Te zaś w od tego roku uległy pewnym zmianom, o których bardzo wnikliwi rodzice poczytać mogą np. na stronie Polskiej Izby Turystyki. Dodatkową, choć nie obowiązkową rekomendację zapewnić może nam strona i baza Polskiej Izby Turystyki Młodzieżowej. Podobnie jak w przypadku turystyki wyjazdowej dla dorosłych i jej branżowej organizacji PIT, nie wiele ona gwarantuje, ale z pewnością buduje pewną wiarygodności i kształtuje jej wizerunek. W przypadku jakichkolwiek uwag czy wątpliwości dotyczących koloni czy obozów organizowanych na trenie kraju zwrócić powinniśmy się do KO w tym województwie, w którym organizowana jest dana impreza. W przypadku wyjazdów zagranicznych, swoje kroki kierujemy do KO z województwa, w którym zarejestrowany jest organizator takiego obozu.
NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ PRZED ZAKUPEM OFERTY?
Zanim zdecydujemy się na konkretną rezerwację i zakup wybranej imprezy dla naszego dziecka warto zrobić dobre rozpoznanie organizatora i oferty. O formalnych elementach sprawdzenia biura pisaliśmy wyżej i to w zasadzie jest najważniejsze. Prawdą jest, że nie szata zdobi człowieka, ale wiele prostych elementów, które możemy sprawdzić samodzielnie buduje, a może raczej pomaga budować nasze zaufanie:
1. czy biuro ma swoją stronę sieci www; czy jest ona świeża i aktualna,
2. czy biuro organizuje także zimowiska, zielone szkoły, wyjazdy szkolne, etc. - nie jest to wydmuszka sezonowa,
3. czy widać pełną nazwę i dane kontaktowe organizatora, łącznie z adresem fizycznym siedziby, nr kont bankowych, nr lub skanem aktualnej polisy ubezpieczeniowej - łatwa weryfikacja,
4. czy na stronie dostępna jest cała oferta łącznie z wyszczególnionymi programami i turnusami, opisami i zdjęciami (filmami) miejsc, obiektów noclegowych - turystykę kupuje się oczami,
5. czy strona pozwala na bieżącą prezentację zdjęć lub/i filmów video z trwających lato obozów i kolonii - szansa na bieżący monitoring mocno uspokaja rodzica,
6. czy kanały społecznościowe są aktywne i aktualne; jak przedstawia się tam opinia społeczna,
7. czy oferta biura sprzedawana jest tylko przez samego organizatora, czy może także w systemie agencyjnym na terenie całego kraju - nie wszystkich to dotyczy, ale potencjalni kombinatorzy nie zainwestują w systemy rezerwacyjne i nie udostępniają swojej oferty w szerokiej sprzedaż,
8. co o samym organizatorze i jego ofertach znaleźć możemy na forach i portalach opinii,
9. czy, jak szybko i jak wyczerpująco biuro odpowiada na pytania dotyczące oferty telefonicznie i mailowo; czy wyczuwalna jest cierpliwość i chęć pomocy,
10. czy oferta przedstawia cenę całkowitą za imprezę oraz czy widoczna jest cena za ewentualne elementy dodatkowe (atrakcje fakultatywne, transport, etc.),
11. czy i kiedy otrzymamy bezpośredni kontakt do kierownika kolonii, wychowawców, opiekuna w czasie transportu; kontakt i adres do samego ośrodka pobytowego,
12. czy biuro udostępnia informację o opiece medycznej i zakresie ubezpieczenia (czy dziecko jest dodatkowo ubezpieczone od następstw nieszczęśliwych wypadków oraz - w przypadku wypoczynku zagranicznego - czy posiada ubezpieczenie kosztów leczenia),
13. czy i kiedy potwierdzana jest ostatecznie dana impreza - czasami w przypadku niewystarczającego zainteresowania biura mogą anulować imprezy.
Zwróćmy na chwilę uwagę na pkt. 7. Oczywiście, nie ma prawnego obowiązku czy konieczności sprzedaży agencyjnej. Każdy ma przecież swoją wizję prowadzonego biznesu. Nie każdy organizator, którego nie znajdziemy u agenta turystycznego musi być potencjalnym oszustem. Jednak trudno uciec od przekonania, że inwestycja w dostosowanie swojej oferty do systemów rezerwacyjnych z których korzystają agenci, ich szkolenia, budowania programów promocyjnych i sprzedażowych, szerokiego dostępu do oferty jest dużą formą otwartości i transparentności. To budzi w klientach szersze zaufanie. Podobnie jest przecież z wszystkimi certyfikatami, dyplomami, przynależnością do izb, udziałem w targach, prezentacjach, eventach, kończąc na drukowaniu katalogu na każdy kolejny sezon. Nie trzeba tego mieć, a mimo to większość to robi. Wszystkie te elementy są inwestycjami, a podmiotom mniej uczciwym nie będzie zależeć na kosztach swojego przedsięwzięcie tylko na maksymalizacji zysków.
Warto pamiętać, że organizator powinien mieć i z góry jasno prezentować swoją wizję dotyczącą organizowanych przez siebie wyjazdów. Dlatego niech nie dziwią nas informację o tylko wyznaczonych ewentualnych dniach odwiedzin, ograniczonej liczbie godzin tzw. czasu wolnego (im więcej czasu wolnego, tym większe przekonanie, że organizator nie jest kreatywny i nie ma pomysłu na organizację zajęć dla dzieci), o zasadach użytkowania telefonów komórkowych, czy innych środków łączności, wysokości kieszonkowego i zasadach korzystania z niego. Wszystkie te rzeczy formułować powinien regulamin. Kupując daną ofertę zgadzamy się na jego postanowienia i w naszym interesie leży przedyskutowanie go z dzieckiem jeszcze przed wyjazdem, aby nie miało w czasie wypoczynku niepotrzebnych uwag, żali czy pretensji. Jeśli takie zapisy zdaniem rodziców w jakiś sposób ograniczają wolność jego dziecka, lepiej niech zrezygnuje z wyjazdu. Szkoda nerwów rodziców, dziecka, wychowawców i innych uczestników danego obozu. Trzeba tu też podkreślić, że najlepsze biura na rynku przykładają do swoich zasad i regulaminów bardzo dużo uwagi i dzięki temu utrzymują na prawdę wysoki poziom swoich imprez. Co ciekawe, te są często droższe od podobnych imprez konkurencyjnych organizatorów, a mimo to sprzedają dużo lepiej.
Pamiętajmy, że wciąż obowiązkową formą zgłoszenia jest karta kolonijna czy obozowa z informacją rodzicielską, szkolną, medyczną. Jeśli nasze dziecko jest chore przewlekle, ma określone zaburzenia psycho-motoryczne, dysfunkcje, przypadłości, musi stale przyjmować wybrane leki, jest na specjalnej diecie, etc. to nie zawsze dyskwalifikuje go to z udziału w takich wyjazdach. Wielu organizatorów przyjmuje często chore lub dysfunkcyjne dzieci na swoje imprezy, pod warunkiem, że ma wcześniej kompleksową wiedzę na temat konkretnego dziecka i jest w stanie przygotować się na wyższe potrzeby danego uczestnika. Ukrywanie takich faktów (co niestety wciąż często się zdarza) najczęściej kończy się wpadką, porażką i dziecko nie jest w stanie zrealizować opłaconej imprezy.
DZIECI NA KOLONIE I OBÓZ, A RODZICE...
logo
Wakacje Prawo autorskie: haveseen / 123RF Zdjęcie Seryjne

Na ten element wciąż nie wielu z nas zwraca uwagę, a warto. Kolonie i obozy, w zależności od organizatora trwać mogą 7, 10, 12, a nawet 14 dni. Wybór jest spory. Wysłanie dziecka na taki wypoczynek niesie ogromne zalety w jego rozwoju społecznym i poznawczym. Uczy samodzielności, odpowiedzialności, pozwala sprawdzić się w czasie rozłąki. Przygotowuje dziecko na wiele momentów w życiu. Pozwala dzieciom odpocząć od rodziców, a rodzicom od dzieci. Higiena psychiczna jest doskonałym i bardzo potrzebnym elementem w procesie wychowania i zwykłego kochania naszych dzieci. Warto czasami zwyczajnie się na chwilę rozstać, aby od siebie odpocząć i mocno za sobą zatęsknić.
W tym czasie nie musimy jednak siedzieć w domu i czekać na jakiekolwiek wiadomości od dziecka. Wystarczy zabezpieczyć mu kontakt z nami lub najbliższą rodziną, a samemu skorzystać z nadarzającej się okazji. Zaopiekowane wakacyjnym wyjazdem dziecko to przecież czas wolny dla jego rodziców. Być może to idealna chwila, aby zaplanować wyjazdowe wakacje dla siebie we dwoje lub ze znajomymi? Kiedy mieliśmy ostatnio taką okazję?
Na pewno możemy wylecieć na 7 dni, bo krótszych obozów praktycznie nie ma W wielu jednak przypadkach, kiedy obóz trwa 14 dni, można odpocząć nawet przez dwa tygodnie. Warto zatem sprawdzić takie możliwości u dobrego doradcy turystycznego. Przedstawienie mu podwójnej opcji, z prośbą o dobrze skorelowaną ofertę nie powinno przysporzyć kłopotu, a nam dać finalnie podwójną frajdę. To strategia doskonale znana i sprawdzona od lat w wielu krajach europejskich, która w końcu, pomału wchodzi także do Polski.
ILE TO MOŻE KOSZTOWAĆ?
Bardzo często, wyznacznikiem udanych wakacji przy rezerwacji rodzinnej jest fajny hotel i niska cena oferty. Najlepiej, aby była to jakaś promocja. Przy dobrej cenie, jesteśmy gotowi podjąć pewne ryzyko. Dopiero później patrzymy, co oprócz podstaw pobytowych i transportu jest w cenie i kto organizuje naszą ofertę. Na szczęście taki model od 2 lat zaczyna się zmienić. Coraz większą wagę zaczynamy przykładać dokąd, z kim i z ile mamy polecieć. W przypadku turystyki młodzieżowej ci sami często klienci najpierw sprawdzają z kim pojadą ich dzieci, jakie są opinie o organizatorze, co jest w programie, jak wygląda baza i co zawiera cała oferta, a dopiero na końcu myślą o cenie. Dwa bieguny. Odwrócona polaryzacja.
Imprezy kolonijne i obozowe, w zależności od czasu ich trwania , kraju i miejsca pobytowego, nasycenia programowego kosztować mogą od 1100 zł do nawet 2600 zł/os. Cena podstawowa zazwyczaj obejmuje noclegi, wyżywienie (najczęściej 3x dziennie), program i ubezpieczenie. Koszty transportu liczone są dodatkowo. Dodatkowe są też często koszty imprezy fakultatywne, wstępy do parków rozrywki, na baseny, atrakcje na miejscu (zoorbing, paintball, latanie szybowcem). Warto zatem szczegółowo rozeznać każdą ofertę. Jeśli mamy w czymkolwiek wątpliwości, najlepiej dopytać o to organizatora lub sprzedającego nam ofertę agenta.
SZCZEGÓLNIE POLECAMY
W ofercie, jaką dysponuje na tę chwilę nasza wyszukiwarka, znajdziemy łącznie 328 propozycji wyjazdowych dla dzieci i młodzieży przygotowanych przez 10 specjalistycznych, młodzieżowych touroperatorów. W naszej ocenie na szczególną uwagę zasługują:
Artystyczne kolonie i obozy twórcze
Obozy aktywne i przygodowe (ASG, RPG, survival):
Obozy monotematyczne (żeglarstwo, piłka nożna, konie, etc.):
Można także zdecydować się na obóz za granicą. W takim wypadku, najczęściej są to Obozy językowe.
Mamy nadzieję, że nasz wpis pomoże wam w zmierzeniu się z tematem usamodzielniania swoich dzieci i wyboru najlepszej młodzieżowej oferty wakacyjnej. Wciąż jeszcze jest na to czas.
A już niedługo, w kolejnym naszym turystycznym wpisie o turystyce zorganizowanej, przeniesiemy się na wielką wodę. Dokładnie tam. Nie było pomyłki. Nie nad, tylko na wielką wodę. Przed nami kolejny ciekawy i wciąż mało znany temat - rejsy. Spróbujemy przekonać Was do tego, że wypoczynek w hotelowcu na wodzie nie musi być ani trudny w organizacji, ani nudny, ani bardzo drogi. Mało tego. Rejs może okazać się doskonałą alternatywą na nietuzinkowe i bardzo bezpieczne wakacje.