Każdy prawdziwy Polak co roku musi zabrac swoją prawdziwą rodzinę, którą oczywiście kocha, choć nie umie polubić ani uszanować, nad Bałtyk. Rodzinny urlop nie spedzoy nad morzem w ogóle się nie liczy. Ostatecznie, akceptowalną alternatywą wakacyjną, są wakacje spędzone na pieleniu marchewki i grillowaniu kiełbasy na Spółdzielczych Ogródkach Działkowych. Jak jednak powszechnie wiadomo, ich przyszłość sto pod znakiem zapytania, A Bałtyk był, jest i będzie. Zimny, brudny i brzydki. Głupi populiści twierdzą, że wakacje spędzone w górach są lepsze, ale tam nie ma piwa w plastikowych kubkach i człowiek się poci tylko wtedy, kiedy coś robi, a robienie czegokolwiek na urlopie jest sprzeczne z jego podstawowymi założeniami i absurdalne. Rodzina powinna spędzić wakacje nad morzem i kropka.
Tyle w kwestii pociech, urlop jest wszakże także dla dorosłych.
Dla głowy rodziny
Skoro małpom udało się wyprostować, wyhodować kciuk i mowę, to i typowy ludzki samiec powinien być w stanie zdobyć się na odrobinę ogłady i obycia. Przede wszystkim nie powinien dać ponieść się euforii za każdym razem, kiedy ujrzy kran z bieżącą wodą i nie robić sobie z nim zdjęć. Również niemile widziane jest głośne wyrażenie oburzenia („Pojebało was?”) na widok nadmorskich cen. Przelewanie najtańszego piwa z Biedronki w markowe puszki albo plastikowe kubki, żeby pokazać współwypoczywającym, że go stać, również powinno odbywać się dyskretnie. Płacenie w sklepie kolejną, świeżo wyplutą przez bankomat stówką, także jest daremne – pani w spożywczym jest małym psychologiem, zna się na swoim fachu i ludziach i wie, jak bardzo ufny jest Provident.
Mimo wszystko życzę moim czytelnikom, z zazdrością, udanych wakacji śląc im masę gorących myśli z czwartego piętra mego ponurego bloku. Nie z sympatii, ot, żeby się razem ze mną od tego gorąca się podusili.Buziaczki :*
