Pierwszy dzień wiosny – czas na zmiany i szansa dla tych, którzy nie wyrobili się jednak z noworocznymi postanowieniami - nie schudli 15 kg i nie zapisali się na kurs spadochroniarstwa.

REKLAMA
To szansa też dla tych, co czasem zapominają, że najpierw trzeba działać, potem gadać i zanim zaczną cokolwiek robić, dopisują już kolejną pozycję na liście ambitnych planów na przyszłość. Czyli dla takich jak jak ja.
Cześć, jestem Radomska, uważnie przeanalizowałam listę swoich wiosennych planów. Spadochron i dieta muszą poczekać (prawie mi przykro), bo od dziś jestem blogerką portalu naTemat.pl
Wiosna!
Ptaszki śpiewają tak głośno, że słuchanie muzyki możliwe jest tylko przez słuchawki. Słoneczko świeci tak mocno, że nawet przed monitorem komputera bez obaw można siedzieć już w przeciwsłonecznych rajbanach.
Jest za ciepło, żeby się kamuflować warstwą ubrań jak spikerki telewizyjne warstwami makijażu. Za zimno, żeby móc w całej okazałości pokazać swoje opływowe jak orka kształty i ambitne randki w kinie i restauracji zamienić na macanki w parku.
Już nogi śmierdzą w kozakach, ale nikomu jeszcze nie chce pucować się zamszowych czółenek i białych adidasów. mądrzejsi ode mnie powiadają, że to czas zmian, a mądrzejszych od siebie trzeba słuchać, żeby przy stawianiu czoła przykrym konsekwencjom (nie)swoich decyzji mieć na kogo winę zwalić. ☺
Parafrazując słowa jednego ze znanych, zapytam retorycznie: Co z tą wiosną?
Na te i wiele innych pytań odpowie CI pewnie wujek Google. Biorytm, horoskop, powiedzą Ci jak masz się czuć, portale internetowe pokażą, co jest dla Ciebie ważne, a Kasia Tusk, co kupić, aby być wartościową/-ym i piękną/-ym.
Z internetową odsieczą wychodzę także ja,
Ot taka sobie sarkastyczna Radomska,
Która najpierw rzeczywistość przez swoje grube okularowe szkła filtrować będzie, namaczać, jak białe skarpetki przed praniem, w sarkazmie, a potem rozwieszać TU.
Cel:
niekonwencjonalne komentowanie spraw (niekoniecznie) ważnych i bieżących.
Zapraszam,
Radomska